Upstream Color: Dramat Science Fiction dla wymagających

Światowa premiera filmu miała miejsce 21 stycznia ubiegłego roku, a Shane Carruth, już zdążył podzielić widzów na dwa obozy: tych, którzy są filmem oczarowani uważając go za „niezwykłe dzieło”, i tych, którzy niewiele z niego rozumieją, twierdzą, że to zmarnowane 96 minut. Niezależnie od końcowej oceny „Upstream Color” to obowiązkowa pozycja kina niezależnego (nominacje, mówią same za siebie: Camerimage, Sundance, Gotham i Film Independent). Dlaczego?

Tekst: Hele­na Chmie­lew­ska
Zdję­cia: mate­ria­ły pra­so­we

plakat

Przede wszyst­kim Sha­ne Car­ruth jest reży­se­rem, sce­na­rzy­stą, głów­nym boha­te­rem, a do tego zaj­mo­wał się też zdję­cia­mi, mon­ta­żem oraz muzy­ką do fil­mu. Ist­ny czło­wiek rene­san­su! I choć peł­na ale­go­rii fabu­ła skie­ro­wa­na jest raczej do cier­pli­we­go widza,  to wysma­ko­wa­nie obra­zu może zado­wo­lić nawet naj­bar­dziej wyma­ga­ją­ce­go odbior­cę. Uważ­ni doce­nią zaba­wę kolo­rem i dźwię­kiem, któ­re są klu­czem do całej histo­rii, ponie­waż wypo­wia­da­ne przez boha­te­rów sło­wa sta­no­wią zale­d­wie jej uzu­peł­nie­nie. Nie ma tu żad­nej przy­pad­ko­wo­ści – każ­dy kadr i każ­dy jego ele­ment są dla nas pod­po­wie­dzią, a retro­spek­cja sta­no­wi sil­ne narzę­dzie.

1

To irra­cjo­nal­na opo­wieść, w któ­rej kolej­ne kar­ty odkry­wa­ne są powo­li, trzy­ma­jąc w napię­ciu do same­go koń­ca. Treść nale­ży poj­mo­wać meta­fi­zycz­nie. Losy Kris i Jef­fa spla­ta­ją się w momen­cie bru­tal­ne­go porwa­nia, któ­re ma być jedy­nie wstę­pem do powol­ne­go pro­ce­su lecze­nia ran poprzez miłość. Męż­czy­zna i kobie­ta są uwi­kła­ni w życio­wy cykl nie­sta­rze­ją­ce­go się orga­ni­zmu, wywo­ła­ny przez tajem­ni­cze­go paso­ży­ta. Pró­bu­jąc upo­rząd­ko­wać luź­ne frag­men­ty swo­ich roz­bi­tych życio­ry­sów odkry­wa­ją odwiecz­ną praw­dę – toż­sa­mość jest jedy­nie złu­dze­niem. Ich życie impli­ku­je natu­ra, któ­rej potę­ga prze­ra­ża. Boha­te­ro­wie współ­dzie­lą emo­cje, a tak­że fizycz­ny ból. Kon­ty­nu­ują swój zwią­zek, dopó­ki obo­je zaczy­na­ją pamię­tać oso­bi­ste histo­rie tej dru­giej oso­by, jako swo­je wła­sne.  Istot­ną rolę gra pewien far­mer, któ­ry pod koniec fil­mu zosta­nie zabi­ty. Boha­te­ro­wie znaj­dą tak­że pudeł­ko z zapi­ska­mi, któ­re ujaw­nia toż­sa­mość innych ludzi – w koń­cu spo­tka­ją się razem, dzię­ki frag­men­tom powie­ści Hen­ry­ego Davi­da Thoreau’a “Wal­den”, a orchi­dee w rze­ce już nigdy wię­cej nie sta­ną się nie­bie­skie.

2

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:

Komentarze

komen­ta­rzy