W świecie Pana Greya, czyli o co tyle hałasu?

Do kin weszła długo oczekiwana ekranizacja powieści E L James. Mowa o „Pięćdziesięciu twarzach Greya”, które rozpaliły zmysły 100 milionów osób na całym świecie. Zalążek miłości, absurd, seks (niekoniecznie) BDSM, absurd, kajdanki, pejcze, absurd, Beyonce - mniej więcej tak można podsumować film po wyjściu z kina.

Tekst: Karo­li­na Błasz­kie­wicz
Zdję­cia: filmweb.pl

 543719_1.1

Głów­ne role powie­rzo­no sto­sun­ko­wo nie­zna­nym akto­rom, Dako­cie John­son i Jamie­mu Dorna­no­wi. Reży­se­rią zaję­ła się nato­miast rów­nie niszo­wa Sam Tay­lor – John­son. Jak to trio wypa­da w porów­na­niu do wyobraź­ni E L James? O nie­bo lepiej, cho­ciaż tyl­ko praw­dzi­wi fani książ­ki będą zachwy­ce­ni obra­zem Uni­ver­sa­lu.

Po tak wie­lu zapo­wie­dziach, okład­kach i wywia­dach moż­na było odnieść wra­że­nie, że szy­ku­je się skan­da­li­zu­ją­cy film, pełen Bóg wie, cze­go. A tu … nic takie­go nie mia­ło miej­sca. Ot, cał­kiem banal­na histo­ria: nie­do­świad­czo­na sza­ra mysz­ka pozna­je na pozór ide­al­ne­go face­ta, któ­ry oka­zu­je się być emo­cjo­nal­nie skrzy­wio­nym ama­to­rem sado – maso. W książ­ce jed­nak pro­wa­dze­nie tej­że histo­rii jest banal­ne, momen­ta­mi żenu­ją­ce (przy­gry­za­nie war­gi, wewnętrz­na bogi­ni, okrzy­ki „O świę­ty Bar­na­bo” czy „roz­pa­da­nie się na tysiąc kawał­ków”), jej boha­te­ro­wie są nud­ni i odcię­ci od rze­czy­wi­sto­ści, a ich zacho­wa­nia pozba­wio­ne sen­su. Kel­ly Mar­cel, sce­na­rzyst­ka pora­dzi­ła sobie jed­nak z adap­ta­cją mate­ria­łu, na tyle ile było moż­na. Fil­mo­wa Ana­sta­sia Ste­ele jest dzię­ki niej barw­na, ma poczu­cie humo­ru i honor, choć chwi­la­mi nie­ste­ty idzie za gło­sem swo­jej ory­gi­nal­nej twór­czy­ni. Pan Grey nato­miast poka­zu­je nie­wie­le – emo­cjo­nal­ny wrak, któ­ry nabie­ra kolo­rów wraz z roz­wi­nię­ciem akcji. W począt­ko­wych sce­nach wyda­je się nie­pew­ny, wręcz zagu­bio­ny, stą­pa­ją­cy po kru­chym lodzie. Chce się aż zapy­tać: Jamie Dorna­nie, gdzie to pożą­dli­we spoj­rze­nie? Gdzie ta świerz­bią­ca ręka? Dla­cze­go pan­na John­son musi pana za sobą cią­gnąć? Trud­no bowiem nie zauwa­żyć, że aktor­sko przy­ćmi­ła fil­mo­we­go part­ne­ra – do tego stop­nia, że ten mało widow­nię obcho­dzi, przy­naj­mniej do cza­su.

551938_1.1-mini

Na szczę­ście siły się wyrów­nu­ją, szcze­gól­nie w sce­nach sek­su. Te są zmy­sło­we, pod­nie­ca­ją­ce, ale nie w wul­gar­ny spo­sób. Ktoś na pew­no się roz­cza­ru­je, bo nie mają w sobie nic z por­no, do któ­re­go pró­bu­je się je spro­wa­dzić.

Ana tra­ci cno­tę w spo­sób, o jakim się marzy, póź­niej dosta­je klap­sy, jest zwią­zy­wa­na i sma­ga­na pej­czy­kiem w te naj­czul­sze miej­sca. Dako­ta John­son tra­ci rozum, prze­ży­wa roz­kosz, dosko­na­le odgry­wa­jąc emo­cje dziew­czy­ny, któ­ra marząc o męż­czyź­nie, robi dla nie­go wszyst­ko. Kie­dy trzeba,drży z namięt­no­ści i stra­chu. Odsła­nia się nie tyl­ko fizycz­nie i z tego powo­du wbi­ja w fotel. Tyl­ko pan Grey z cia­łem Ado­ni­sa jest zaska­ku­ją­co deli­kat­ny jak na domi­nan­ta i bar­dziej ule­gły od Ule­głej. Idzie na kom­pro­mi­sy, rzu­ca fra­ze­sa­mi (Ja się nie kocham. Ja się pie­przę. Ostro. Yhym) ze wzro­kiem prze­ra­żo­ne­go dziec­ka, ale ratu­je się w dobrym momencie(scena nego­cja­cji umo­wy). Jeśli jed­nak sce­ny sek­su tej pary mia­ły reali­stycz­nie oddać BDSM, to raczej wywo­ła­ły uśmiech poli­to­wa­nia.

543720_1.1

A to nie jedy­ny pro­blem – sce­na­riu­szo­we „ babo­le” wycho­dzą nad wyraz szyb­ko, jest nud­no, bywa absur­dal­nie i śmiesz­nie. Głów­ni boha­te­ro­wie pochła­nia­ją całą uwa­gę przez co wyda­ją się jesz­cze bar­dziej odre­al­nie­ni. Nie­wie­le o nich wia­do­mo, a kie­dy poja­wia­ją się wiel­kie emo­cje, wszyst­ko się koń­czy. Bra­ku­je peł­no­war­to­ścio­we­go dru­gie­go pla­nu i akcji, bra­ku­je cią­gu przy­czy­no­wo – skut­ko­we­go. Jedy­nym uspra­wie­dli­wie­niem jest absen­cja dobre­go mate­ria­łu źró­dło­we­go. Mówi się prze­cież, że z puste­go i Salo­mon nie nale­je, cho­ciaż Kel­ly Mar­cel nala­ła cał­kiem dużo.

543717_1.1

551935_1.1

551937_1.1

555214_1.1

555220_1.1

543718_1.1

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy