Moje pierwsze spotkanie z kawą

Tekst: Yani­na Tra­pach­ka
Edy­cja: Moni­ka Koryś
Ilu­stra­cje:  Anto­ni­na Vik­ta­ro­vich

1

Wiel­ką miło­śnicz­ką kawy zosta­łam po podró­ży do nie­sa­mo­wi­cie pięk­nych Włoch. Moje pierw­sze spo­tka­nie z wło­skim espres­so mia­ło miej­sce w małym barze na jed­nej z uli­czek we Flo­ren­cji. Pamię­tam ten mały por­ce­la­no­wy kubek wypeł­nio­ny czar­ną gęstą cie­czą. W pierw­szej chwi­li zako­cha­łam się w aro­ma­cie świe­żo palo­nej kawy, następ­nie w jej dosko­na­łym sma­ku!  Od tego cza­su zaczę­łam codzien­nie rano wypi­jać lat­te albo cap­puc­ci­no, czy to w domu, czy w kawiar­ni bądź nawet w wiel­kim pośpie­chu z kafej­ki “take-away”. W pew­nym momen­cie zda­łam sobie spra­wę, że już nie mogę żyć bez praw­dzi­wej kawy.

Moje pierwsze spotkanie z włoskim espresso miało miejsce w małym barze na jednej z uliczek we Florencji.

Wra­ca­jąc do Włoch, gdzie roz­po­czę­ła się moja „codzien­ność z kawą”, chcia­łam podzie­lić się z Wami moją wie­dzą na temat  ich „kawo­wych tra­dy­cji”. Tam każ­da pora dnia ma przy­pi­sa­ny swój kawo­wy napój. Na śnia­da­nie naj­czę­ściej pije się lat­te mac­chia­to lub moje ulu­bio­ne cap­puc­ci­no. Wło­si uwa­ża­ją te napo­je za poran­ne i pole­ca­ją ich picie do połu­dnia, ponie­waż poda­wa­ne są one z mle­kiem. Po obie­dzie – espres­so lub espres­so mac­chia­to jako dopeł­nie­nie posił­ku. Zagra­nicz­ni tury­ści, oczy­wi­ście nie zna­jąc tych „tajem­nic” naj­czę­ściej zama­wia­ją cap­puc­ci­no nie­za­leż­nie od pory dnia, co czę­sto jest zabaw­nym momen­tem dla wło­skich bar­ma­nów. A wie­czo­rem, sie­dząc na małym tara­sie –obo­wiąz­ko­wo kawa bez­ko­fe­ino­wa, czy­li deka.

2

Co do zasa­dy, każ­dy sza­nu­ją­cy się Włoch, codzien­ne zaglą­da do kawiar­ni przy­naj­mniej na „małą czar­ną” – sta­ło się to ich tra­dy­cją! Nawet w pośpie­chu znaj­du­je czas na szyb­kie zamó­wie­nie przy barze, kil­ka łyków po czym bie­gnie dalej.  To chy­ba róż­ni nas od wło­chów, jeste­śmy raczej przy­zwy­cza­je­ni do praw­dzi­wej “cere­mo­nii kawo­wej”, sie­dząc przy okrą­głym sto­le, naj­le­piej pięk­nie ude­ko­ro­wa­nym świe­ży­mi kwia­ta­mi, sączy­my kawę roz­ma­wia­jąc z przy­ja­ciół­mi lub samot­nie czy­ta­jąc ulu­bio­ną książ­kę.

To chyba różni nas od Włochów, jesteśmy raczej przyzwyczajeni do prawdziwej “ceremonii kawowej”.

Bez wzglę­du na ogrom­ną licz­bę powsta­ją­cych odmian kawy, spo­so­bów jej przy­go­to­wa­nia, rodza­jów eks­pre­sów, a tak­że ostat­nio popu­lar­ne­go spo­so­bu picia jej w papie­ro­wych kub­kach tzw. “Take Away”, Wło­si pozo­sta­li wier­ni kawie parzo­nej w sta­rym eks­pre­sie, któ­ry według nich “z cza­sem spra­wia, że ​​smak kawy sta­je się jesz­cze lep­szy”.

3

Włosi pozostali wierni kawie parzonej w starym ekspresie, który według nich “z czasem sprawia, że ​​smak kawy staje się jeszcze lepszy”.

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy