CocharaMatera. Can you see me now?

Tekst: mate­ria­ły pra­so­we

20150202_cysmn_0077

Oczy­wi­ście, że widzi­my, bo nie spo­sób przejść obok tej kolek­cji obo­jęt­nie. “Can You see me now” – tak duet absol­wen­tek Mię­dzy­na­ro­do­wej Szko­ły Kostiu­mo­gra­fii i Pro­jek­to­wa­nia Ubio­ru, Cocha­ra­Ma­te­ra, zaty­tu­ło­wał swo­ją kolek­cję dyplo­mo­wą. Mar­ta Kocza­ra i Gosia Mate­ra pozna­ły się w szkol­nej ław­ce MSKi­PU. Połą­czy­ła je wspól­na pasja pro­jek­to­wa­nia, ale tak­że szcze­ra przy­jaźń i sza­cu­nek dla wza­jem­nych poglą­dów. Każ­dy ich pro­jekt to mie­szan­ka zło­te­go mak­sy­ma­li­zmu I miej­skiej non­sza­lan­cji, któ­ra final­nie sta­je się punk­tem wyj­ścio­wym dla kolej­nych nie­oczy­wi­stych roz­wią­zań. Oby­dwie przy­zna­ją, że pra­ca w duecie bywa trud­na i czę­sto wyma­ga cier­pli­wo­ści i zro­zu­mie­nia, ale mimo tych drob­nych prze­ciw­no­ści przy­no­si czy­stą radość two­rze­nia i chęć do dal­sze­go dzia­ła­nia!

20150202_cysmn_0875

Ich dyplo­mo­wa kolek­cja jest nie­zwy­kle wido­wi­sko­wa i kolo­ro­wa. Inspi­ra­cją do jej powsta­nia była syl­wet­ka i życie słyn­ne­go arty­sty, pia­ni­sty, żyją­ce­go i wystę­pu­ją­ce­go w Las Vegas – Wla­dzia Valen­ti­no Libe­ra­ce. Był on  zna­ny ze swe­go kon­tro­wer­syj­ne­go sty­lu życia oraz eks­tra­wa­ganc­kiej gar­de­ro­by.

To co głów­nie zain­spi­ro­wa­ło nas w jego posta­ci, to próż­na ludz­ka natu­ra, któ­ra wiecz­nie pra­gnie sła­wy i pokla­sku. I cho­ciaż wydźwięk tego stwier­dze­nia jest nega­tyw­ny to jest ona siłą napę­do­wą do robie­nia rze­czy wiel­kich, któ­re wyróż­nia­ją jed­nost­ki z sza­re­go tłu­mu.” – pod­kre­śla Kocza­ra.

20150202_cysmn_0371
Kolek­cja jest rów­nież zain­spi­ro­wa­na lata­mi, na któ­re przy­pa­da naj­więk­szy roz­kwit twór­czo­ści Libe­ra­ce – cho­dzi o lata sześć­dzie­sią­te i sie­dem­dzie­sią­te. Jak powszech­nie wia­do­mo to okres wiel­kich zmian oby­cza­jo­wych: rewo­lu­cja sek­su­al­na, dzie­ci kwia­ty, ruch wyzwo­le­nia kobiet. Jest to czas łączą­cy dwa sty­le: hip­pie oraz disco. Ludzie są kolo­ro­wi, nie­skrę­po­wa­ni i niczym nie ogra­ni­cze­ni.

Esen­cję tam­tych lat prze­ło­ży­ły­śmy na naszą kolek­cję, two­rząc boga­te kolo­ry­stycz­nie, bar­dzo błysz­czą­ce syl­wet­ki, cza­sa­mi przy­wo­dzą­ce na myśl kule dys­ko­te­ko­we, a dru­giej stro­ny nie­skrę­po­wa­ne tak jak oby­cza­je ludzi w tam­tym okre­sie.” – doda­je Mate­ra.

20150202_cysmn_1310
Libe­ra­ce sły­nął ze swo­je­go zami­ło­wa­nia do prze­sad­ne­go luk­su­su, a jego stro­je sce­nicz­ne z sezo­nu na sezon sta­wa­ły się coraz bar­dziej eks­tra­wa­ganc­kie i wido­wi­sko­we. Czło­wiek, któ­ry zwykł mawiać „zbyt wie­le dobre­go jest wspa­nia­łe”, pod­czas swo­ich wystę­pów tonął w futrach  co dziew­czy­ny świet­nie wyko­rzy­sta­ły  w kolek­cji. Z tą róż­ni­cą, że szyn­szy­le, nor­ki i lisy zastą­pi­ły mister­nie przy­szy­wa­ny­mi do tka­ni­ny balo­na­mi, któ­re dzię­ki temu zabie­go­wi nabra­ły fak­tu­ry futra. Dodat­ko­wo sta­ły się sym­bo­lem zadę­cia i są ale­go­rią próż­no­ści i blich­tru.

20150202_cysmn_0748

20150202_cysmn_0795

20150202_cysmn_0985

20150202_cysmn_1110

20150202_cysmn_1198

20150202_cysmn_1344

Sesja zosta­ła wyko­na­na w Teatrze Wiel­kim.
Zdję­cia: Ber­nard Hoł­dys
Fryz: Fry­zjer­stwo PJ
Make-up: Julia Moty­liń­ska

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy