Teoria Wszystkiego / Stephena Hawkinga zderzenie ze wszechświatem i życiem

Tekst: Karo­li­na Błasz­kie­wicz
Zdję­cia: filmweb.pl

7667694.3

Ste­phen Haw­king to postać, któ­rej nie trze­ba przed­sta­wić. Wybit­ny fizyk swo­imi odkry­cia­mi zmie­nił obli­cze nauki i na dobre zapi­sał się na jej kar­tach. Podzi­wia­ny za wiel­ki umysł i wiel­ką siłę woli wobec prze­ci­wieństw losu. W mło­dym wie­ku jego życie wywró­ci­ło się do góry noga­mi z powo­du ALS, czy­li stward­nie­nia zani­ko­we­go bocz­ne­go. Miał przed sobą dwa lata… Wcho­dzą­ca do kin „Teo­ria Wszyst­kie­go” poka­zu­je, że czło­wiek jest moc­ny – cokol­wiek by go nie spo­tka­ło – jeśli wie­rzy i kocha.

Mło­dy Haw­king, dok­to­rant Uni­wer­sy­te­tu w Cam­brid­ge, stoi przed wybo­rem przed­mio­tu swo­jej pra­cy nauko­wej. Nie­spe­cjal­nie jed­nak trak­tu­je ten wybór jako prio­ry­tet, żyje z dnia na dzień, wyci­ska­jąc każ­dy jak cytry­nę. Swój czas poświę­ca życiu towa­rzy­skie­mu i roz­cią­ga go do gra­nic, ale nie prze­szka­dza mu to w byciu naj­lep­szym stu­den­tem. Wyjąt­ko­wo bły­sko­tli­wym, ponad prze­cięt­nie inte­li­gent­nym, któ­re­go nie wszy­scy jed­nak trak­tu­ją do koń­ca poważ­nie.

Pod­czas jed­nej z licz­nych pry­wa­tek, któ­rych jest sta­łym bywal­cem, pozna­je dziew­czy­nę marzeń – Jane Wil­de. Uczel­nia­na kole­żan­ka, z rów­no­le­głe­go wydzia­łu ibe­ry­sty­ki, spę­dza cały wie­czór w towa­rzy­stwie Ste­phe­na. On tłu­ma­czy jej zawi­ło­ści kosmicz­nych ukła­dów, ona opo­wia­da mu o pasji do hisz­pań­skiej lite­ra­tu­ry. Nie koń­czy się na jed­nym spo­tka­niu. Wza­jem­ne zauro­cze­nie rośnie i spo­koj­nie prze­ra­dza się w coś głęb­sze­go, kie­dy na Haw­kin­ga spa­da wyrok. Dotych­czas pełen ener­gii chło­pak tra­ci kon­tro­lę nad cia­łem, a z każ­dym upad­kiem, poczu­cie bez­pie­czeń­stwa. Jane posta­na­wia stać przy jego boku, cho­ciaż nie wie, ile będzie ją to kosz­to­wać. Zosta­je jed­nak w imię miło­ści. Z jej ust pada­ją sło­wa: Może nie wyglą­dam na naj­sil­niej­szą oso­bę, ale kocham go. I on mnie też kocha. Poko­na­my tę cho­ro­bę razem. Rze­czy­wi­ście, Jane jest part­ner­ką ide­al­ną, zwią­zu­je się z fizy­kiem na dobre i złe. Ich miłość to siła, któ­ra poko­nu­je każ­dą barie­rę, wymu­sza­jąc na oboj­gu kolej­ny oddech, kolej­ny krok.

Ste­phen dzię­ki uczu­ciu i wspar­ciu żony koń­czy dok­to­rat, two­rzy słyn­ne teo­rie, by wresz­cie napi­sać „Małą histo­rię cza­su”. Film to jed­nak nie lukro­wa­na baj­ka z hap­py endem. Widz jest świad­kiem doj­rze­wa­nia zako­cha­nych w sobie ludzi i powol­ne­go roz­pa­du ich związ­ku. Nie obę­dzie się więc bez emo­cjo­nal­nych tur­bu­len­cji po dro­dze, cier­pie­nia, rosną­ce­go, nie­wy­po­wie­dzia­ne­go żalu. Z dru­giej stro­ny, histo­ria Haw­kin­gów pokrze­pia, dając jakąś nadzie­ję, łzy rado­ści i auten­tycz­ne­go smut­ku. Poka­zu­je Haw­kin­ga w zupeł­nie nowym świe­tle, jako czło­wie­ka, któ­ry popeł­nia błę­dy, rani i jest ranio­ny, a mimo to, nadal się uśmie­cha. Dopó­ki jest życie, dopó­ty jest nadzie­ja – mówi.

Teo­ria Wszyst­kie­go” jest fil­mem dosko­na­łym i duża w tym zasłu­ga obsa­dy. Eddie Red­may­ne wszedł na aktor­skie szczy­ty, wcie­la­jąc się w żyją­cą postać. I to nie tyl­ko fizycz­nie, cho­ciaż fizycz­ność robi wra­że­nie. Bry­tyj­ski aktor nie grał, po pro­stu był Haw­kin­giem. Jego ekra­no­we cier­pie­nie współ­od­czu­wa się, a nie wyłącz­nie oglą­da i przyj­mu­je. Sce­na, w któ­rej zmu­szo­ny jest przez Jane do zagra­nia w kry­kie­ta, dosko­na­le to odda­je – pła­cze się razem z nią, patrząc jak Eddie / Ste­phen poty­ka się o wła­sne nogi, jak­by pró­bo­wał prze­sko­czyć sie­bie same­go. Wybit­na rola zde­cy­do­wa­nie god­na Zło­te­go Glo­ba i praw­do­po­dob­nie rów­nież Osca­ra. Feli­ci­ty Jones w niczym mu nie ustę­pu­je. Prze­mia­na, jaką prze­cho­dzi, jest jed­no­cze­śnie nie­by­wa­le sub­tel­na i moc­na. Trud­no ode­rwać od niej wzrok, cho­ciaż budzi nie­jed­no­znacz­ne emo­cje. Wiel­kie bra­wa dla oboj­ga.

A Was, dro­dzy czy­tel­ni­cy, po wię­cej zapra­sza­my do kina! Pre­mie­ra 30 stycz­nia.

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy