Poznajcie Zofię Różycką

Niezwykle utalentowana, niespotykanie skromna. Rysowniczka, autorka przepisów na pyszne słodkości.  Z powodzeniem łączy swoje dwie największe pasje. Do długiej listy sukcesów może dopisać właśnie współpracę z Costa Coffee - jej ilustracje zdobią jesienną kartę kawiarni.
  1. Według czy­jej recep­tu­ry pie­czesz pysz­no­ści? Swo­jej czy np. bab­ci bądź mamy?

Korzy­stam głow­nie z prze­pi­sów, któ­re wypra­co­wa­łam sama jakiś czas temu, ale też tych powszech­nie zna­nych, któ­re deli­kat­nie zmie­niam, zgod­nie z wła­snym wyczu­ciem. A kie­dy mam ocho­tę wypró­bo­wać nowe prze­pi­sy, szu­kam róż­nych recep­tur – w inter­ne­cie, w książ­kach kuchar­skich i na ich pod­sta­wie two­rzę wła­sne, naj­czę­ściej je uprasz­cza­jąc i dosto­so­wu­jąc do swo­ich upodo­bań sma­ko­wych.

Zofia Różycka

  1. Wyda­łaś książ­kę kuli­nar­ną z prze­pi­sa­mi na słod­ko­ści, opra­wio­ną rysun­ka­mi wła­sne­go autor­stwa. Czy obraz­ki i lite­ry mają uroz­ma­icać całość oraz doda­wać sztu­ce pie­cze­nia nie­co humo­ru, czy może poma­gać Począt­ku­ją­cym, któ­rzy pra­gną stać się Mistrza­mi Pie­cze­nia krok po kro­ku?

Książ­ka „Alfa­bet ciast” jest wyni­kiem połą­cze­nia moich dwóch pasji – do ryso­wa­nia i pie­cze­nia. Nie kry­je się za tym żad­na misja, rysun­ki i odręcz­nie pismo są dodat­kiem, uzu­peł­nie­niem prze­pi­su i zdję­cia. Zale­ża­ło mi, żeby całość była spój­na este­tycz­nie, ład­na i w moim sty­lu.

  1. Wyda­łaś popu­lar­ną i chęt­nie czy­ta­ną książ­kę „Alfa­bet ciast”. Pozy­cja ta jest doce­nia­nia nie tyl­ko ze wzglę­du na inspi­ru­ją­ce prze­pi­sy słod­ko­ści, ale rów­nież za opra­wę i wizu­al­ny kunszt. Jaki moment sta­no­wił dla Cie­bie naj­więk­sze wyzwa­nie w zwień­cze­niu tego pro­jek­tu, by całość tra­fi­ła do dru­ku?

Książ­ka ta, jak wspo­mnia­łam, łączy to, co lubię, dla­te­go też pra­ca nad nią była samą przy­jem­no­ścią. Przy­no­si­ła mi radość na każ­dym eta­pie two­rze­nia. Zarów­no w momen­cie wymy­śla­nia prze­pi­sów na daną lite­rę alfa­be­tu, pie­cze­nia ciast, foto­gra­fo­wa­nia ich, jedze­nia,
a następ­nie doda­wa­nia rysun­ków i liter­nic­twa.

Zofia Różycka

  1. Czy two­rze­nie prze­pi­sów kuli­nar­nych dla doro­słych jest więk­szym wyzwa­niem niż przy­go­to­wy­wa­nie tych spe­cjal­nie skie­ro­wa­nych do dzie­ci? Czy Two­im zda­niem dzie­ci nie są bar­dziej wyma­ga­ją­ce, ponie­waż ich pre­fe­ren­cje nie są jesz­cze do koń­ca ukształ­to­wa­ne?

Szcze­rze mówiąc nie widzę spe­cjal­nej róż­ni­cy w two­rze­niu prze­pi­sów dla doro­słych i dzie­ci. Nie two­rzę też prze­pi­sów dedy­ko­wa­nych poszcze­gól­nym gru­pom. Cia­sto przede wszyst­kim ma być dobre jako­ścio­wo i moż­li­wie naj­smacz­niej­sze, nie­za­leż­nie od tego, kto będzie je jadł. Ostat­nio naj­więk­szym wyzwa­niem jest two­rze­nie prze­pi­sów, któ­re uwzględ­nia­ją prze­róż­ne, coraz czę­ściej poja­wia­ją­ce się aler­gie.

  1. Jaki tort znaj­du­je się na sto­le w Two­je uro­dzi­ny i kto odpo­wia­da za jego ude­ko­ro­wa­nie? Czy w ten wyjąt­ko­wy dzień odpusz­czasz sobie pie­cze­nie i pozwa­lasz roz­piesz­czać się łako­cia­mi przez naj­bliż­szych, czy wręcz prze­ciw­nie – Ty ich gościsz i odkry­wasz przed nimi nowe sma­ki?

Wyjąt­ko­wo doce­niam, gdy bli­scy przy­go­to­wu­ją coś dla mnie, zwłasz­cza jeśli jest to tort uro­dzi­no­wy. W tym dniu robię sobie zasłu­żo­ne „wol­ne”.

Zofia Różycka

  1. Czy poza wyjąt­ko­wy­mi oka­zja­mi, taki­mi jak uro­dzi­ny, czę­sto pozwa­lasz innym, by to oni prze­ję­li pałecz­kę w kuch­ni, czy raczej jesteś uwa­ża­na za mistrzy­nię, któ­ra woli sama roz­piesz­czać swo­ich bli­skich przy­go­to­wa­ny­mi przez sie­bie słod­ko­ścia­mi?

Z przy­jem­no­ścią ustę­pu­ję miej­sca w kuch­ni innym. W pra­cy spę­dzam w niej wystar­cza­ją­co dużo cza­su, żeby chcieć potem odpo­cząć od goto­wa­nia. Poza tym jestem dobra w dese­rach, wszyst­ko inne wolę zosta­wić lep­szym ode mnie.

Zofia Różycka

  1. Czym jest dla Cie­bie Two­ja pasja? Czy ryso­wa­nie i pie­cze­nie trak­tu­jesz jako for­mę medy­ta­cji
    i chwi­lę kie­dy się wyci­szasz, czy raczej rodzaj sza­leń­stwa, któ­ra umoż­li­wia zaba­wę w kuch­ni na całe­go?

Zarów­no pie­cze­nie, jak i ryso­wa­nie są moją pra­cą, dla­te­go pod­cho­dzę do nich zada­nio­wo i sku­piam się na satys­fak­cjo­nu­ją­cym efek­cie. Chcę dzia­łać spraw­nie i naj­le­piej jak potra­fię.
A wyci­sze­nia i zaba­wy szu­kam poza pra­cą.

Zofia Różycka

  1. Śnia­da­nie uwa­ża­ne jest przez wie­lu za naj­waż­niej­szy posi­łek dnia. Jed­nak słod­ko­ści z rana nie­ko­niecz­nie speł­nia­ją rolę pożyw­ne­go posił­ku. Jak to jest u Cie­bie? Czę­sto pozwa­lasz sobie na kawa­łek cia­sta do kawy o poran­ku, jak mają w zwy­cza­ju Fran­cu­zi? Czy te przy­jem­no­ści zosta­wiasz dopie­ro na deser?

Nie­ste­ty, rzad­ko uda­je mi się zjeść porząd­ne śnia­da­nie. Ale jeśli już, to moim zda­niem do poran­nej kawy cia­sto pasu­je ide­al­nie. Bo zawsze jest dobra pora na cia­sto.

  1. Jaki pol­ski lub zagra­nicz­ny pro­gram kuli­nar­ny chęt­nie oglą­dasz i co Cię w nim szcze­gól­nie cie­ka­wi?

Przy­kro mi, nie orien­tu­ję się, nie mam tele­wi­zo­ra.

Zofia Różycka

  1. Czy w takim razie masz oso­bę, któ­ra jest dla Cie­bie auto­ry­te­tem w sztu­ce kuli­nar­nej lub ulu­bio­ną książ­kę kuchar­ską, do któ­rej zaglą­dasz naj­chęt­niej, gdy szu­kasz inspi­ra­cji na kolej­ny prze­pis?

Mam wie­le ksią­żek kuli­nar­nych, więc cięż­ko było­by wybrać jed­ną. Bar­dzo sobię cenię książ­ki Don­ny Hay, Rose Car­ra­ri­ni z Rose Bake­ry, duet Mar­let­te. Chęt­nie prze­glą­dam też maga­zyn Bon Appe­tit.

  1. Czy pikant­ne, sło­ne i gorz­kie sma­ki to tak­że Two­je gusta?

Bar­dzo lubię jeść i nie ogra­ni­czam się tyl­ko do słod­ko­ści.

Zofia Różycka

  1. Ryso­wa­nie wyma­ga pre­cy­zji i zwra­ca­nia uwa­gę na szcze­gó­ły. Czy na co dzień tak­że jesteś deta­list­ką, czy raczej potra­fisz odpu­ścić „drob­ne błę­dy” i patrzysz na nie z przy­mru­że­niem oka?

Szcze­rze mówiąc, mój styl ryso­wa­nia nie wyma­ga pre­cy­zji ani nad­mier­ne­go zwra­ca­nia uwa­gi na szcze­gó­ły. Dla­te­go też nie nazwa­ła­bym sie­bie deta­list­ką. A umie­jęt­ność odpusz­cza­nia sobie „drob­nych błę­dów” – czy to w ryso­wa­niu, czy w życiu – bywa bar­dzo pomoc­na.

  1. Jak myślisz, czy bez wspar­cia bli­skich uda­ło­by Ci się osią­gnąć tak wie­le, jak do tej pory? Jak duży pro­cent Two­jej karie­ry zawo­do­wej zawdzię­czasz przy­pad­ko­wi, a jaki sys­te­ma­tycz­nej
    i kon­se­kwent­nej pra­cy?

Zofia Różycka

Na samym począt­ku był przy­pa­dek, a po nim dużo sys­te­ma­tycz­nej i kon­se­kwent­nej pra­cy. Ale to wszyst­ko nie uda­ło­by się bez nie­oce­nio­ne­go wspar­cia bli­skich, to oczy­wi­ste.

  1. Wyobra­żasz sobie życie bez kawy?

Uwiel­biam kawę, od niej zaczy­nam dzień. Bar­dzo czę­sto towa­rzy­szy mi ona pod­czas ryso­wa­nia.
I tak też było pod­czas mojej nie­daw­nej współ­pra­cy z kawiar­nią Costa Cof­fee i miło to wspo­mi­nam. Co wię­cej, cia­sto i kawa to zgra­ny duet.

Costa Coffee

15. Czy nie myśla­łaś nigdy o tym, by porzu­cić jed­ną ze swo­ich pasji, jaką jest goto­wa­nie i rysu­nek, by móc oddać się tej dru­giej w stu pro­cen­tach?

Było­by cięż­ko. Mam to szczę­ście, że jed­na pasja uzu­peł­nia dru­gą i na odwrót. Tak się skła­da, że naj­czę­ściej rysu­ję jedze­nie, roz­ry­so­wu­ję prze­pi­sy na cia­sta, deko­ru­ję i pro­jek­tu­ję menu, a pod­czas pie­cze­nia korzy­stam z umie­jęt­no­ści pla­stycz­nych, kali­gra­ficz­nych. Więc gdy obie pasje w tak dużym stop­niu się prze­ni­ka­ją, cięż­ko było­by zre­zy­gno­wać i porzu­cić któ­rą­kol­wiek z nich.

Roz­ma­wia­ła: Ilo­na Jawor­ska, India Indre Saka­le
Zdję­cia: Ola Kowal­ska

 




Komentarze

komen­ta­rzy