Natalia Siebuła. Młoda, zdolna, prawdziwa

Praw­dzi­wa. Nor­mal­na. W stu pro­cen­tach natu­ral­na. Taka wła­śnie jest Nata­lia Sie­bu­ła – pol­ska pro­jek­tant­ka mło­de­go poko­le­nia. Od 2009 roku two­rzy kolek­cje, któ­re balan­su­ją na gra­ni­cy mini­ma­li­zmu, nowo­cze­sno­ści i faso­nów vin­ta­ge. Jej pro­jek­ty są kla­sycz­ne, ele­ganc­kie, ponad­cza­so­we. W wywia­dzie dla Vers-24 opo­wie­dzia­ła o swo­ich inspi­ra­cjach, zafa­scy­no­wa­niu sztu­ką i pla­nach na przyszłość.

Natalia Siebuła
Mój dzień zaczy­nam od:
prze­cią­ga­nia momen­tu wsta­nia naj­dłu­żej jak się tyl­ko da, nie nale­żę do typu ran­ne­go ptaszka.

Pierw­sze, co robię od same­go rana: witam się z moimi kota­mi i spraw­dzam, co nowe­go u ulu­bio­nych instagramowiczów.

Moje ulu­bio­ne per­fu­my to: Michał Szulc – Sale Per­fu­me o1.

Czas jaki mija od prze­bu­dze­nia się do wyj­ścia z domu: spę­dzam przy kom­pu­te­rze jedząc śniadanie.

Aby napić się kawy wybie­ram się do: kawy nie pijam od lat.

Naj­bar­dziej w życiu cenię: wol­ność.

Czy­tam książki/magazyny: książ­ki, a jeśli maga­zy­ny to tyl­ko te z pięk­ny­mi foto­gra­fia­mi, do moich ulu­bio­nych nale­ży Bare Jour­nal – prze­pięk­ny maga­zyn wydru­ko­wa­ny na gru­bym, mię­si­stym papie­rze bez reklam.

W swo­jej pra­cy lubię: swo­bo­dę i to, że wszyst­ko zale­ży ode mnie tu i teraz.

Inspi­ra­cji szu­kam: wszę­dzie.

Natalia Siebuła

Mini­ma­lizm jest dla mnie: wszech­obec­nym tren­dem, za któ­rym raczej nie podążam.

Muzy­ka, któ­rą lubię: towa­rzy­szy mi cały dzień.

Uwiel­biam oso­by, któ­re: są weso­łe i spontaniczne.

Nie wyobra­żam sobie dnia bez: roz­mów z najbliższymi.

Jestem naj­bar­dziej dum­na z: rze­czy, któ­rych nauczy­łam się sama na zasa­dzie prób i błędów.

Swój wol­ny czas naj­chęt­niej spę­dzam: z moim chło­pa­kiem. 

Wspo­mnie­nie, któ­re pozo­sta­ło na zawsze w pamię­ci: dzień przed moim pierw­szym kon­cer­tem, w któ­rym roz­bi­łam sobie łuk brwio­wy, a następ­nie gra­łam z zakle­jo­nym pla­stra­mi czo­łem. Moja mama uwiecz­ni­ła tę chwi­lę na zdjęciach 🙂

Pol­ski rynek mody: ma wie­lu wspa­nia­łych, zdol­nych twór­ców, któ­rzy wciąż się rozwijają.

Natalia Siebuła

Podró­żu­ję: naj­czę­ściej z pra­cow­ni na pocztę 😉

Kła­dę się spać: kie­dy czu­ję, że jestem zmę­czo­na i szyb­ko zasnę. 

Pyta­nia dodatkowe

W któ­rym momen­cie zro­zu­mia­łaś, że chcesz się zaj­mo­wać projektowaniem?
Mia­łam oka­zję przez pewien krót­ki czas uczyć się pro­jek­to­wa­nia mody u Mar­ci­na Paproc­kie­go i Mariu­sza Brzo­zow­skie­go i choć w tam­tym momen­cie moja wie­dza była jesz­cze bar­dzo nie­wiel­ka, ich ener­gia i moty­wu­ją­ce sło­wa spra­wi­ły, że chcia­łam roz­wi­jać się dalej w tym kie­run­ku. W tym samym cza­sie na zaję­ciach pozna­łam Aga­tę Kra­jew­ską (któ­ra dziś już nie­ste­ty nie two­rzy swo­ich kolek­cji), z któ­rą orga­ni­zo­wa­ły­śmy swo­je pierw­sze poka­zy, nakrę­ca­ła mnie, pró­bu­jąc róż­nych rze­czy i tak zyski­wa­ły­śmy pierw­sze klientki.

Zasta­na­wia­łaś się kie­dyś, czym zaj­mo­wa­ła­byś się teraz, gdy­byś nie zosta­ła pro­jek­tant­ką mody?
Tak, dość czę­sto. Nie jestem pew­na, czy chcia­ła­bym zaj­mo­wać się ubra­nia­mi do koń­ca życia, na pew­no dopó­ki będzie spra­wia­ło mi to przy­jem­ność i będę czu­ła, że mojej pomy­sły są dobre. Gdy­bym nie pro­jek­to­wa­ła może wró­ci­ła­bym do muzy­ki. Chęt­nie popra­co­wa­ła­bym w kwia­ciar­ni, kawiar­ni lub restau­ra­cji na kuch­ni – uwiel­biam goto­wać. Mam też kil­ka pomy­słów, któ­re chcia­ła­bym zre­ali­zo­wać w póź­niej­szym cza­sie, ale na razie nie chcia­ła­bym o nich opo­wia­dać, dopó­ki nie wymy­ślę spój­nej wersji 🙂

Natalia Siebuła

Jak wyglą­da pro­ces powsta­wa­nia Two­jej kolekcji?
Naj­czę­ściej pomy­sły poja­wia­ją się w gło­wie, jakieś ele­men­ty, dość ulot­ne wizje, dopie­ro póź­niej sta­ram się odszu­kać dodat­ko­we inspi­ra­cje, uło­żyć to wszyst­ko w spój­ną całość, zbu­do­wać mapę, po któ­rej chcę się poru­szać przy kolek­cji. Mię­dzy poszu­ki­wa­niem tka­nin, powsta­ją pierw­sze szki­ce i odszy­wa­my prób­ne mode­le, moder­ni­zu­jąc je na bie­żą­co. Pod­czas wyko­ny­wa­nia pro­to­ty­pów myślę już o sesji zdję­cio­wej i ele­men­tach, któ­re oprócz ubrań chcia­ła­bym, żeby poja­wi­ły się przy foto­gra­fo­wa­niu, czy pro­mo­cji kolek­cji. Tej jesie­ni zapro­si­łam do współ­pra­cy ilu­stra­tor­kę Pau­li­nę Derec­ką i pro­jek­tant­kę biżu­te­rii Anię Ław­ską, z któ­ry­mi pra­ca była dla mnie nowym doświad­cze­niem. Pra­co­wa­ły­śmy dość dłu­go inspi­ru­jąc się nawza­jem, po wie­lu roz­mo­wach uda­ło nam się stwo­rzyć spój­ną kolek­cję FACES, któ­rej moty­wem prze­wod­nim sta­ły się ilu­stra­cje wyko­na­ne tuszem i piór­kiem przez Pau­li­nę. Rysun­ki poja­wia­ją się na moich koszu­lach, kimo­nie, ale i na srebr­nej biżu­te­rii Ani. Pau­li­na zara­zi­ła nas swo­ją ener­gią, któ­rą moim zda­niem widać w jej line­ar­nych, ale odręcz­nych ilu­stra­cjach. Ania wyko­na­ła tym razem więk­sze niż zwy­kle ele­men­ty biżu­te­ryj­ne doda­jąc kolek­cji sub­tel­nej ele­gan­cji. Uwa­żam, że kola­bo­ra­cje są bar­dzo potrzeb­ne ze wzglę­du na róż­ne spoj­rze­nia, pomy­sły, któ­re pró­bu­jąc złą­czyć w jed­ną całość wie­le uczą, poka­zu­ją róż­ne kie­run­ki i spo­so­by pracy.

Jaki­mi trze­ma sło­wa­mi opi­sa­ła­byś swo­je projekty?
Myślę, że moje pro­jek­ty są kla­sycz­ne, ele­ganc­kie i ponad­cza­so­we. 

Któ­ry aspekt Two­jej pra­cy podo­ba Ci się naj­bar­dziej? Kie­dy czu­jesz się naj­bar­dziej spełniona?
Cie­szę się wypusz­cza­jąc nowe kolek­cje, speł­nia­jąc wyzna­czo­ne cele, ale naj­cie­kaw­sze są dla mnie spo­tka­nia z ich odbior­ca­mi, moimi klient­ka­mi, jak rów­nież ze współ­pra­cow­ni­ka­mi i pod­wy­ko­naw­ca­mi, któ­rzy czę­sto są rze­mieśl­ni­ka­mi. To wspa­nia­li ludzie, któ­rzy od lat mają swój fach w ręku, warsz­tat, dłu­gą rodzin­ną tra­dy­cję – poma­ga­ją mi w reali­za­cji moich pomy­słów, ale tym samym są otwar­ci na nowe pro­po­zy­cje. Mam na myśli tu kraw­co­we, Panie z zakła­du haftu, pli­so­wa­nia tka­nin czy powle­ka­nia guzicz­ków. Cie­szę się, że mam z nimi bez­po­śred­ni, bli­ski kon­takt, to bar­dzo przy­jem­ny ele­ment wza­jem­nej współ­pra­cy, w któ­rej nasze wspól­ne zdol­no­ści pozwa­la­ją stwo­rzyć pro­dukt od począt­ku do koń­ca wyko­ny tech­ni­ką manualną.

Natalia Siebuła
Posia­dasz wykształ­ce­nie muzycz­ne. Jak sil­ny wpływ na Twój pro­ces twór­czy ma
sztu­ka, w tym muzyka?
Szu­ka­jąc inspi­ra­cji pomi­mo tego, że to coś bar­dzo nie­trwa­łe­go, sta­ram się szu­kać myśli prze­wod­niej, aby w natło­ku pomy­słów się nie zgu­bić. Natchnie­nia naj­ła­twiej odna­leźć mi wła­śnie w sztu­ce, począw­szy od muzy­ki przez foto­gra­fię po archi­tek­tu­rę. Cza­sem są to wyraź­ne kore­spon­den­cje sztuk, któ­re przy­bie­ra­ją bez­po­śred­ni sze­reg ana­lo­gii, a cza­sem jed­nak ta inte­rak­cja doko­nu­je się jedy­nie w wyobraź­ni. Sztu­ka nie jest dla mnie czymś obcym, ale natu­ral­nym śro­do­wi­skiem od dzie­ciń­stwa jak muzy­ka, więc natu­ral­nym jest to, że do w tych dzie­dzi­nach poru­szam się najbieglej.

Czy pro­jek­tu­jąc myślisz o tym czy dane ubra­nie będzie sprze­da­żo­we? Czy pro­jek­tu­jesz dokład­nie tak, jak to widzisz? Naj­waż­niej­szy jest dla mnie aspekt arty­stycz­ny i reali­za­cja moich pomy­słów. Sta­ram się jed­nak myśleć tak­że o funk­cjo­nal­no­ści i dopie­ro po połą­cze­niu tych ele­men­tów, mody jako sztu­ki ale użyt­ko­wej, któ­ra tra­fia­jąc do sprze­da­ży musi nada­wać się do nosze­nia ma dla mnie jakiś sens.

Jak myślisz, gdzie leży klucz do suk­ce­su mar­ki odzieżowej?
Myślę, że suk­ces jest dla każ­dej mar­ki czymś innym, dla jed­nych naj­waż­niej­szy jest suk­ces sprze­da­żo­wy, dla innych prze­ka­zy­wa­nie swo­jej wizji, for­ma speł­nie­nia arty­stycz­ne­go i eks­pre­sji. Waż­ne jest, aby kre­ować mar­kę według swo­ich pomy­słów, wciąż wyzna­czać nowe cele, nawet jeśli to są malut­kie krocz­ki, roz­wi­jać swój indy­wi­du­al­ny styl i nie kopio­wać innych! Jestem na ryn­ku już sie­dem lat i obser­wu­ję wie­le fan­ta­stycz­nych pro­jek­tan­tów, mar­ki, któ­re powsta­ły nie daw­no – wciąż przy­by­wa w Pol­sce talen­tów. Jed­nak rynek i klien­ci szyb­ko wery­fi­ku­ją pro­jek­tan­tów, któ­rzy nie mają na swo­ją mar­kę kon­kret­ne­go pomy­słu, sami nie wie­rzą w swo­ją war­tość, czy ofe­ru­ją pro­duk­ty ist­nie­ją­ce już na ryn­ku lub kiep­skiej jako­ści. Czę­sto pro­jek­tan­ci to ludzie obda­rze­ni wiel­ką wraż­li­wo­ścią i talen­tem, któ­rym cięż­ko zmie­nić myśle­nie na stric­te biz­ne­so­we, ale ja nie uwa­żam, że wszyst­kich nale­ży oce­niać jed­ną mia­rą, bo dzię­ki róż­ne­mu podej­ściu mamy bogat­szy i cie­kaw­szy rynek. 

Jak sama piszesz, sta­rasz się kon­ty­nu­ować zani­ka­ją­cą sztu­kę kra­wiec­twa. Czy Two­im zda­niem tra­dy­cja szy­cia ubrań na mia­rę ma rację bytu w dzi­siej­szych czasach?
Oczy­wi­ście, uwa­żam, że indy­wi­du­al­ne podej­ście do klien­ta to ogrom­ny atut. Moja moda jest dedy­ko­wa­na kobie­tom, nie podą­żam śle­po za tren­da­mi, a zale­ży mi na wygo­dzie moich klien­tek i dobrym samo­po­czu­ciu. Uwa­żam, że dzię­ki temu, że wspól­nie z nimi pro­jek­tu­ję ubra­nia na ich kon­kret­ne oka­zje, wspól­nie wybie­ra­my tka­ni­ny, mamy pew­ność, że będą czu­ły się kobie­co, ele­ganc­ko i pięk­nie. To tak­że zbli­ża nas do sie­bie i umac­nia więź mię­dzy mar­ką a klientem.

Natalia Siebuła

Czy odszy­wa­nie pro­jek­tów na mia­rę jest dużym wyzwa­niem logi­stycz­nym dla mło­dej marki?
Fak­tycz­nie to nie jest pro­sty model sprze­da­ży, bar­dzo dużo kobiet wybie­ra moje mode­le odszy­te na mia­rę, co pochła­nia dość spo­ro cza­su w pra­cow­ni. Każ­dy fason musi­my na nowo prze­my­śleć z myślą o poten­cjal­nej klient­ce, skro­ić na jej wymia­ry i na koń­cu wyko­nać. Pomi­mo tej podwój­nej pra­cy cie­szę się, że klient­ki któ­rym szy­je­my na mia­rę wra­ca­ją do mnie od lat, darząc mnie dużym zaufa­niem i ceniąc sobie moż­li­wość dopa­so­wa­nia wzo­rów do ich potrzeb.

Kim jest kobie­ta, któ­ra nosi pro­jek­ty z met­ką Nata­lia Siebuła?
Moje klient­ki to dziewczyny/kobiety aktyw­ne, któ­re cenią sobie kla­sy­kę i ele­gan­cję, doce­nia­ją rze­mio­sło i natu­ral­ne tka­ni­ny. Dopa­so­wu­ją je do wła­sne­go sty­lu życia, oso­bo­wo­ści i potrzeb. Ubra­nia, któ­re mają z moją met­ką wybie­ra­ją zarów­no do pra­cy, na zaję­cia, popo­łu­dnio­wy lunch czy spo­tka­nia z przy­ja­ciół­mi i wie­czor­ne przyjęcia.

LOOKBOOK “FACES”

unspecified9 unspecified8 unspecified7 unspecified6 unspecified5 unspecified4 unspecified3 unspecified2 unspecified1 unspecified

Roz­ma­wia­ła: India Indre Sakale
Zdję­cia: Ola Kowalska
Look­bo­ok: mate­ria­ły prasowe

Komentarze

komentarzy