Kryzys – najlepsza motywacja?

Zazwyczaj kryzys traktujemy jako coś niebezpiecznego, czego chcielibyśmy uniknąć. W rozumieniu tego pojęcia wyprzedzają nas kraje Wschodu – chińskie słowo „kryzys” posiada bowiem dwa znaki. Pierwszy z nich oznacza niebezpieczeństwo, natomiast drugi – okazję. Zatem „kryzys” to zarazem niebezpieczny punkt i szansa. Wszystko zależy od tego, czy potrafimy zapomnieć o porażkach i błędach i patrzeć z nadzieją w przyszłość, by w każdej, jakkolwiek wydawałoby się fatalnej sytuacji zobaczyć niespodziewane wartości i wspaniałą okazję.

Kryzys – najlepsza motywacja?

Kry­zy­sy poja­wia­ją się w naszym życiu zupeł­nie nie­spo­dzie­wa­nie, dla­te­go nie spo­sób ich unik­nąć ani odpo­wied­nio się na nie przy­go­to­wać. Co gor­sza, kry­zys naj­czę­ściej przy­cho­dzi w posta­ci stra­ty czy nie­po­ko­ją­ce­go doświad­cze­nia, któ­re wymu­sza na nas wyj­ście poza naszą stre­fę kom­for­tu.  Już sam fakt poja­wie­nia się kry­zy­su jest sprzecz­ny z wyzna­wa­ny­mi przez nas war­to­ścia­mi, gdzie na cze­le znaj­du­je się pew­ność i prze­wi­dy­wal­ność – to wszyst­ko kry­zys wywra­ca do góry noga­mi. Wów­czas, zanie­po­ko­je­ni pozor­nym cha­osem panicz­nie pró­bu­je­my upo­rząd­ko­wać nasze życie. Wszyst­ko zaczy­na się jed­nak w gło­wie – jeśli nauczy­my się postrze­gać kry­zy­sy nie jako poraż­ki, ale szan­se, może­my wyko­rzy­stać je w wspa­nia­ły spo­sób.

Wyda­je Ci się to nie­osią­gal­ne? Nic prost­sze­go, bowiem to naj­czę­ściej po kry­zy­sie poja­wia się zysk. Wszyst­ko jed­nak pod warun­kiem, że nauczy­my się  otwar­cie przyj­mo­wać nie­chcia­ne zmia­ny. W życiu dopa­da­ją nas róż­ne kry­zy­sy: finan­so­wy, w związ­ku, zdro­wot­ny czy ducho­wy. Zazwy­czaj sta­ra­my się ich unik­nąć naj­le­piej jak potra­fi­my, lubi­my mieć kon­tro­lę nad wła­snym życiem i chce­my żyć dokład­nie tak, jak je sobie wyobra­zi­li­śmy. Nie zawsze jed­nak wszyst­ko zale­ży od nas. 

Kry­zys, choć nie jest z regu­ły przy­jem­nym doświad­cze­niem, z dru­giej stro­ny wyma­ga od nas moty­wa­cji, sta­wia­jąc nas dale­ko poza naszą oso­bi­stą stre­fą kom­for­tu. Mówiąc wprost – kry­zys pozwa­la nam pozbyć się gra­nic, któ­re dotych­czas moc­no nas ogra­ni­cza­ły. Z łatwo­ścią moż­na porów­nać go do tor­na­da, któ­re poja­wia się nie­spo­dzie­wa­nie, sie­jąc spu­sto­sze­nie tak sil­ne, że po jego przej­ściu wszyst­ko się zmie­nia. Nie jest to jed­nak łatwe, ponie­waż ludz­ka natu­ra roz­pacz­li­wie pra­gnie powró­cić do tego, co zna­ne i bez­piecz­ne. Kry­zys sta­wia nas jed­nak w sytu­acji, w  któ­rej nie ma powro­tu – a wła­śnie w tym tkwi nasza szan­sa. Roz­wój oso­bi­sty i zmia­ny mogą mieć miej­sce jedy­nie wte­dy, gdy jeste­śmy wła­śnie poza nasza stre­fą kom­for­tu, a o pew­no­ści i prze­wi­dy­wal­no­ści może­my zapo­mnieć. War­to więc spoj­rzeć na kry­zys nie jako coś przy­kre­go, ale jak na bło­go­sła­wień­stwo, dar od losu i moty­wa­cję. 

Kry­zys napraw­dę stwa­rza oka­zję. Więk­szo­ści z nas doty­ka zewnętrz­ny kry­zys, a dzię­ki stra­tom  bacz­niej przy­glą­da­my się wła­snym wybo­rom, sta­ra­my się dosto­so­wać, a w efek­cie – osią­ga­my korzy­ści. Bez wzglę­du na to, jak bole­sne i stre­su­ją­ce mogą być nowe wyzwa­nia i stra­ty, zwy­kle na koń­cu oka­zu­je się, że znacz­nie bar­dziej prze­wa­ża­ją nad nimi korzy­ści. 

W naszym życiu poja­wia­ją się tak­że oso­bi­ste, prze­wle­kłe kry­zy­sy. Depre­sja, zani­żo­ne poczu­cie wła­snej war­to­ści, oso­bi­ste czy rodzin­ne kon­flik­ty zwy­kle wra­ca­ją do nas przez całe życie. Dzię­ki tym powta­rza­ją­cym sche­ma­tom, możesz nauczyć się je kon­tro­lo­wać i dostrzec szan­sę. Kry­zys zde­fi­nio­wa­ny jest m.in. jako klu­czo­wy, decy­du­ją­cy punkt lub sytu­acja; punkt zwrot­ny. Jeśli sku­pi­my się na „ punk­cie zwrot­nym ” war­to zadać sobie pyta­nie: w jakim kie­run­ku się obra­ca­my?  To punkt kry­tycz­ny, a jed­no­cze­śnie pro­wa­dzą­cy do wiel­kiej zmia­ny. Wyłącz­nie od nas zale­ży, czy dostrze­że­my w nim poten­cjał do poczy­nie­nia zmian, czy sku­pi­my się na tym, co utra­ci­li­śmy. Osta­tecz­nie pyta­nie, jakie powin­ni­śmy sobie zadać, to czy pozo­sta­nie­my w mar­twym punk­cie, czy też wyko­rzy­sta­my nowe moż­li­wo­ści, któ­re nas roz­wi­ja­ją? Pierw­szy wybór moż­na z łatwo­ścią utoż­sa­mić z nie­po­ko­jem i stra­chem, dru­gi – z moty­wa­cją i otwar­to­ścią.  War­to sobie uświa­do­mić, że każ­dy kry­zys jest w rze­czy­wi­sto­ści zmia­ną. I cho­ciaż nie jeste­śmy w sta­nie go kon­tro­lo­wać, kształ­tu­jąc swo­je podej­ście i doko­nu­jąc odpo­wied­nich wybo­rów może­my z łatwo­ścią prze­ku­wać je w szan­sę i suk­ce­sy. 

Tekst: Mar­le­na Wysoc­ka

 

PRZECZYTAJ:

Jak zaosz­czę­dzić pie­nią­dze? Pro­ste spo­so­by!

JAK SPEŁNIĆ SWOJE MARZENIA?

Jak zmie­nić swo­je życie? 12 pomy­słów!




Komentarze

komen­ta­rzy