AGNIESZKA KAWIORSKA – GWIAZDA NATURALNA

WYWIAD Z AGNIESZKĄ KAWIORSKĄ – MŁODĄ, POLSKĄ AKTORKĄ TEATRALNĄ I FILMOWĄ, KTÓRA SZTUKĘ GRANIA NA SCENIE OPANOWUJE DO PERFEKCJI. JEDNAK JAK TWIERDZI, POTRAFI ODDZIELAĆ TE DWA ŚWIATY: ZAWODOWY OD PRYWATNEGO. SCENIE WYPOŻYCZA SWÓJ POTENCJAŁ, CIAŁO ORAZ WRAŻLIWOŚĆ. AGNIESZKA PRZED OBIEKTYWEM PORUSZA SIĘ NATURALNIE. KUSI, UWODZI I PROWOKUJE NIEWINNOŚCIĄ. AKTORKA JEST MUZĄ NAJNOWSZEJ LINII BIŻUTERII AGNIESZKA KAWIORSKA BY FUERZA. KOLEKCJA TO EFEKT OWOCNEJ WSPÓŁPRACY Z PROJEKTANTKĄ I WŁAŚCICIELKĄ MARKI, MAGDALENĄ BIAŁAS. JAKA JEST JESZCZE AGNIESZKA? O TYM PRZEKONAJCIE SIĘ SAMI!

AGNIESZKA KAWIORSKA

Na śnia­da­nie jem: ostat­nio jaglan­kę lub owsian­kę z dużą ilo­ścią owo­ców, do tego świe­żo wyci­śnię­ty sok z zie­lo­nych warzyw. Uwiel­biam cele­bro­wać śnia­da­nia, kie­dy czas mi na to pozwa­la, to mój ulu­bio­ny posi­łek w cią­gu dnia.

Jak deser to: gorz­ka cze­ko­la­da z chil­li lub cze­ko­la­do­we fon­dant albo beza. To chy­ba tak napraw­dę jedy­ne słod­ko­ści, któ­re jem, bo nie prze­pa­dam szcze­gól­nie za sło­dy­cza­mi.

Na pla­ży czu­ję się: spo­koj­na, wol­na. Pod warun­kiem, że jest to pla­ża dzi­ka, bez tury­stów, ręcz­ni­ków, para­wa­nów i waty cukro­wej.

Ulu­bio­ny sport: kite­sur­fing, odkry­łam go dwa lata temu i total­nie zwa­rio­wa­łam na jego punk­cie! Jak tyl­ko mogę ucie­kam gdzieś dale­ko, gdzie wie­je wiatr …

AGNIESZKA KAWIORSKA

Naj­chęt­niej podró­żu­je samo­lo­tem, samo­cho­dem lub…? Obo­jęt­nie czym, byle dale­ko, gdzieś gdzie nie ma Inter­ne­tu, Mcdonald’sów i dróg. Lubię się ode­rwać od nasze­go zachod­nie­go świa­ta. To mnie wyci­sza, poma­ga przy­po­mnieć sobie co dla mnie waż­ne, doda­je ener­gii.

Uko­cha­ne miej­sce na mapie świa­ta: od kil­ku lat jestem zako­cha­na w Azji Połu­dnio­wo- Wschod­niej, póki co to moje miej­sce na zie­mi.

AGNIESZKA KAWIORSKA

Film, któ­ry odmie­nił moje życie: Chy­ba cięż­ko wymie­nić jeden, lubię fil­my o inspi­ru­ją­cych nie­sa­mo­wi­tych kobie­tach, nie­daw­no widzia­łam sta­ry już wła­ści­wie film „Lady” o legen­dar­nej bir­mij­skiej dzia­łacz­ce opo­zy­cyj­nej Aung San Suu Kyj, któ­ra przy­czy­ni­ła się do odzy­ska­nia przez Bir­mę Nie­pod­le­gło­ści. Sam film może nie jest arcy­dzie­łem, ale histo­ria i cha­ry­zma tej nie­zwy­kłej kobie­ty inspi­ru­je i robi ogrom­ne wra­że­nie.

Życio­wa mądrość i prze­my­śla­ne decy­zje czy spon­ta­nicz­na radość i lek­cje na przy­szłość: Spon­ta­nicz­ność! Mam tro­chę skłon­ność do myśle­nia zbyt dużo, a tak napraw­dę wszyst­kie naj­wspa­nial­sze prze­ży­cia w moim życiu, były efek­tem spon­ta­nicz­nych decy­zji i podą­ża­nia za gło­sem ser­ca, intu­icji. Uwa­żam, że war­to słu­chać tego gło­su, nawet jeśli cza­sem wyda­je się to sza­lo­ne.

Przy­jaźń to dla mnie: coś bar­dzo waż­ne­go.

AGNIESZKA KAWIORSKA

W życiu kie­ru­ję się zawsze: ser­cem.

Wybie­ram skrom­ność czy prze­bo­jo­wość: wybie­ram bycie sobą. Zna­jo­mi mówią, że jestem zbyt skrom­na, że powin­nam być bar­dziej prze­bo­jo­wa.

3 domi­nu­ją­ce kolo­ry w mojej sza­fie: bia­ły, czar­ny i sza­ry. Zwy­kle idę na zaku­py z zamia­rem kupie­nia cze­goś w kwia­ty, wzo­ry, cze­goś kolo­ro­we­go, a wra­cam z sza­rym swe­ter­kiem i pięć­dzie­sią­tym bia­łym T-shir­tem, ech…

Na rand­kę ubio­rę się w: coś, co będzie kobie­ce i zmy­sło­we, ale jed­no­cze­śnie coś w czym będę się czu­ła wygod­nie.

Jak biżu­te­ria to: deli­kat­na, mini­ma­li­stycz­na.

AGNIESZKA KAWIORSKA, Fuerza

Iko­ną sty­lu według mnie jest/była: Audrey Hep­burn

Uwiel­biam kosme­ty­ki o zapa­chu: róży.

Ulu­bio­ne kwia­ty: eusto­my i piwo­nie.

3 nie­zbęd­ne cechy charakteru/czynniki decy­du­ją­ce o suk­ce­sie: Przede wszyst­kim cięż­ka pra­ca, wytrwa­łość oraz pozy­tyw­ne nasta­wie­nie, tak ogól­nie, do świa­ta, ludzi, wszyst­kie­go co się wyda­rza. Coś w tym jest, że szczę­śli­wi ludzie przy­cią­ga­ją jesz­cze wię­cej szczę­ścia, a co czę­sto za tym idzie – suk­ce­su.

AGNIESZKA KAWIORSKA

  1. Co czu­jesz, gdy scho­dzisz ze sce­ny w Teatrze po uda­nym spek­ta­klu?

Ogrom­ną satys­fak­cję, ale też adre­na­li­nę, któ­ra nie opa­da tak od razu. To jakiś rodzaj ener­gii, któ­ry utrzy­mu­je się na wyso­kim pozio­mie jesz­cze dłu­go po spek­ta­klu.

  1. Czy aktor powi­nien być bar­dziej zdy­scy­pli­no­wa­ny ze świet­nie zapa­mię­ta­nym sce­na­riu­szem czy spon­ta­nicz­ny i goto­wy na impro­wi­za­cję?

To zale­ży. Cza­sem faj­nie dodać tro­chę impro­wi­za­cji, dać się ponieść np. w fil­mie czy seria­lu, taki ele­ment impro­wi­za­cji spra­wia, ze akto­rzy są bar­dzo czuj­ni, są tu i teraz i czę­sto wycho­dzą z tego faj­ne rze­czy. A jeśli sce­na pój­dzie nie tak – zawsze moż­na zro­bić dubla. Tro­chę ina­czej jest chy­ba w teatrze, gdzie raczej dobrze trzy­mać się pew­nych ram choć­by z uwa­gi na part­ne­rów, cho­ciaż to też zale­ży od gatun­ku. W sztu­kach kla­sycz­nych, impro­wi­za­cja tek­sto­wa jest raczej wyklu­czo­na.

AGNIESZKA KAWIORSKA

  1. Czy oddzie­lasz życie pry­wat­ne od zawo­do­we­go? Czy błę­dy życio­we posta­ci fil­mo­wych, któ­rych role grasz trak­tu­jesz rów­nież oso­bi­ście jako lek­cje i wska­zów­ki na przy­szłość?

Oczy­wi­ście, że oddzie­lam, to dla mnie zupeł­nie osob­ne świa­ty. Posta­ci, któ­re gram nie są mną , uży­czam im moje emo­cje, moją wraż­li­wość, moje cia­ło.

  1. W jakich fil­mach czu­jesz się lepiej: kome­diach czy dra­ma­tach?

Marzy mi się kome­dia, cho­ciaż bar­dzo dłu­go nie był to mój ulu­bio­ny gatu­nek. Wyda­je mi się, że do kome­dii trze­ba aktor­sko „doj­rzeć”. Do tej pory gra­łam głów­nie w dra­ma­tach i przy­zna­je, że ten gatu­nek przy­cho­dzi mi zde­cy­do­wa­nie łatwiej, lubię grze­bać w cięż­kich emo­cjach, im trud­niej­szych tym lepiej.

AGNIESZKA KAWIORSKA

  1. Do jakiej roli naj­dłu­żej się przy­go­to­wy­wa­łaś, bo np. musia­łaś się wczuć w psy­chi­kę gra­nej posta­ci, zdo­być wie­dzę na dany temat oraz posze­rzyć hory­zon­ty?

Wymie­ni­ła­bym tu role teatral­ne, nie tyl­ko z uwa­gi na sam czas przy­go­to­wa­nia, ale i fakt, że role teatral­ne czę­sto wyma­ga­ją od akto­ra dużo wię­cej. W fil­mie czy seria­lu naj­czę­ściej dosta­ję role posta­ci, któ­re są do mnie w pewien spo­sób podob­ne. Akto­rzy w seria­lach czy fil­mach, czę­sto są obsa­dza­ni jak to się mówi w naszym aktor­skim śro­do­wi­sku „po warun­kach” (fizycz­nych). Nato­miast w teatrze zda­rza­ło mi się grać posta­ci kom­plet­nie ode mnie róż­ne, o innym tem­pe­ra­men­cie, cha­rak­te­rze czy nawet spo­ro młod­sze lub star­sze. Dla­te­go, że w teatrze jest czas i prze­strzeń na taką pra­cę, nato­miast przy pra­cy przed kame­rą czę­sto zwy­czaj­nie tego cza­su nie ma.

  1. Czy pro­fe­sjo­nal­ny, uta­len­to­wa­ny aktor może pozwo­lić sobie na dużą nie­za­leż­ność w spo­so­bie inter­pre­to­wa­nia oraz byciu na sce­nie, czy może zawsze jest uję­ty w pew­ne ramy, poza któ­re nie może wyjść?

Pew­ne ramy oczy­wi­ście muszą być, ina­czej nie mówi­li­by­śmy o spek­ta­klu, a raczej o hap­pe­nin­gu. Osta­tecz­nie spek­takl teatral­ny jest zamknię­tą, usta­lo­ną cało­ścią, w ramach któ­rej aktor się po swo­je­mu poru­sza. Oczy­wi­ście na eta­pie prób czę­sto, choć też nie zawsze, aktor ma moż­li­wość przed­sta­wia­nia wła­snych pomy­słów i inter­pre­ta­cji, ale osta­tecz­ny wygląd danej sce­ny i całe­go spek­ta­klu zale­ży od wizji reży­se­ra.

AGNIESZKA KAWIORSKA

  1. Kie­dy wypo­wia­dasz się masz nie­zwy­kle czy­sty, wyraź­ny i ele­ganc­ki głos. To nie­zwy­kle waż­ne narzę­dzie pra­cy akto­ra. Czy Twój głos to dar natu­ry czy wypra­co­wa­łaś go sobie?

Głos jest nie­zwy­kle waż­nym narzę­dziem w pra­cy akto­ra, dla­te­go w szko­le teatral­nej poświę­ca się mu dosyć dużo cza­su.

  1. Czę­sto poja­wiasz się na róż­ne­go typu even­tach, poka­zach mody w gustow­nych sty­li­za­cjach. Skrom­nych, ale z gra­cją i kla­są. Jaką rolę odgry­wa moda w Two­im życiu i jak okre­śli­ła­byś swój styl?

Lubię modę, lubię z niej korzy­stać i bawić się nią, ale nie powie­dzia­ła­bym, żeby sezo­no­we tren­dy mia­ły wiel­ki wpływ na wygląd mojej gar­de­ro­by. Mój styl okre­śli­ła­bym jako wygod­ną spor­to­wą kla­sy­kę. Lubię ubra­nia pro­ste, uni­wer­sal­ne, mini­ma­li­stycz­ne w for­mie i kolo­rze, ale za to z dobrych mate­ria­łów, pięk­nie odszy­te, bo nie­zwy­kle cenię sobie jakość. Wolę mieć mało ubrań, ale za to naj­lep­szej jako­ści, uni­wer­sal­ne rze­czy, któ­re wła­ści­wie nie wycho­dzą z mody.

AGNIESZKA KAWIORSKA, Fuerza

  1. Jesteś jed­ną z muz mar­ki biżu­te­rii FUERZA, któ­rej korze­nie się­ga­ją aż do Kata­lo­nii. Łączy Cię szcze­gól­na więź z pro­jek­tant­ką Mag­da­le­ną Bia­łas. Jak to się sta­ło, że razem doj­rza­ły­ście do odkry­cia tej siły, któ­ra przy­świe­ca coraz to nowym kolek­cjom od nie­mal­że 3 lat?

To praw­da z Madzią zna­my się już dłu­go i bar­dzo lubi­my, jestem fan­ką jej biżu­te­rii nie­mal od począt­ku powsta­nia fir­my. Od daw­na roz­ma­wia­ły­śmy o tym, że chce­my coś razem stwo­rzyć i cie­szę się, że w koń­cu się uda­ło.

  1. Co może­my zna­leźć w kolek­cji Fuerza by Agniesz­ka Kawior­ska i jaka este­ty­ka jej towa­rzy­szy?

Jest to biżu­te­ria dosyć pro­sta, mini­ma­li­stycz­na w for­mie i kolo­rach, któ­re ogra­ni­cza­ją się do czer­ni, bie­li i sza­ro­ści, wszyst­ko w deli­kat­nej zło­tej opra­wie. Chcia­łam, żeby była to biżu­te­ria, któ­rą moż­na zało­żyć i nie zdej­mo­wać, któ­ra pasu­je do wszyst­kie­go, któ­ra moż­na mieć na sobie po pro­stu zawsze nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści i oka­zji, któ­ra jest swe­go rodza­ju „tali­zma­nem”. Lubię biżu­te­rię, któ­ra doda­je sub­tel­ne­go szy­ku, a jed­no­cze­śnie nie jest „krzy­czą­ca” nie wysu­wa się na pierw­szy plan, jest małym cudow­nym dodat­kiem .

  1. Na backstage’u, pod­czas sesji zdję­cio­wych zacho­wu­jesz nie­za­leż­ność i wier­ność swo­im prze­ko­na­niom. Ta auten­tycz­ność wyróż­nia Cie­bie. Czy zda­rza­ją się chwi­le, gdy masz zupeł­nie inną wizję sie­bie pod­czas sesji niż pro­jek­tant? Czy bywasz wów­czas kapry­śna?

Nie umiem robić rze­czy, któ­rych nie czu­ję, któ­re nie są „moje”. Nie nazwa­ła­bym tego kapry­śno­ścią czy kapry­sa­mi. Zresz­tą nie lubię tego sło­wa, mam wra­że­nie, że czę­sto jest uży­wa­ne nie fair, szcze­gól­nie w sto­sun­ku do kobiet, łatwo moż­na je te sło­wem „zno­kau­to­wać”. Ufam swo­jej intu­icji, jeśli czu­ję, że coś jest wbrew mnie, to i tak efekt nie będzie dobry. Dla­te­go po pro­stu mówię szcze­rze, co myślę i roz­ma­wia­my, wie­rzę, że zawsze moż­na wypra­co­wać kom­pro­mis.

AGNIESZKA KAWIORSKA

  1. Zagra­łaś prze­za­baw­ną sce­nę (odci­nek „Pocie­cha”) w seria­lu kome­dio­wym „Dwo­je we tro­je” z Marie­tą Żukow­ską oraz Mar­kiem Kali­szu­kiem. Jakie emo­cje towa­rzy­szy­ły Wam za kuli­sa­mi pod­czas nagry­wa­nia sce­ny poro­do­wej?

Był to jeden z przy­jem­niej­szych pla­nów, bez napię­cia, na luzie, na pew­no w dużej mie­rze za spra­wą reży­se­ra Tom­ka Konec­kie­go, jak i wspa­nia­łych kole­gów akto­rów. Na pla­nie było rów­nie zabaw­nie, jak póź­niej na ekra­nie.

Agniesz­ka wystą­pi­ła m.in. w cenio­nych fil­mach takich jak „Katyń”, „Pit­bull”, „Oda do rado­ści” i popu­lar­nych seria­lach „M jak miłość”, „Na Wspól­nej” oraz „Bar­wy Szczę­ścia”.

BARDZO DZIĘKUJĘ CUKIERNI ODETTE  ZA MOŻLIWOŚĆ ZROBIENIA PIĘKNYCH ZDJĘĆ.

Make – up: Ewe­li­na Kra­sno­dęb­ska
Zdję­cia: Ola Kowal­ska
Roz­ma­wia­ła: Ilo­na Jawor­ska

 




Komentarze

komen­ta­rzy