9 malarzy, których warto znać

W sztu­ce jest miej­sce dla każ­de­go i każ­dy zasłu­gu­je na to, by mu się przyj­rzeć. Dzie­siąt­ki nazwisk arty­stów przy­cią­ga­ją­cych i hip­no­ty­zu­ją­cych w świe­cie sztu­ki. Jed­ni dopie­ro dają się poznać, dru­dzy – mimo upły­wu cza­su – cią­gle roz­pa­la­ją wyobraź­nię. My wybra­li­śmy kil­ko­ro z nich.

Zagra­ni­ca

Tscha­ba­la­la Self

Uro­dzo­na w nowo­jor­skim Har­le­mie artyst­ka sztur­mem pod­bi­ja ame­ry­kań­ski rynek sztu­ki, poświę­ca­jąc uwa­gę cia­łu czar­nej kobie­ty, któ­rą sama jest. Ale gdy­by spoj­rzeć na jej gra­ficz­ne kola­że z far­by, tka­ni­ny i suchych liści w szer­szym kon­tek­ście, szyb­ko zro­zu­mie się, że mówi do każ­dej przed­sta­wi­ciel­ki płci pięk­nej. Ze śmia­łych kom­po­zy­cji malar­ki bije nie­sa­mo­wi­ta siła, zachwy­ca­jąc kura­to­rów i kolek­cjo­ne­rów. Jeden nazwał Self swe­go rodza­ju „anty-Picas­sem”.

1. Carma, 2016 2. Bodega Run, 2015 3. Daydream, 2015

1. Car­ma, 2016 2. Bode­ga Run, 2015 3. Day­dre­am, 2015

Meli­ke Kara

Autor­ka z pozo­ru sta­tecz­nych obra­zów i takich, z któ­rych posta­ci aż się wyle­wa­ją. Malu­je im dłu­gie ramio­na i nogi, pozwa­la­jąc im wyko­ny­wać róż­ne akro­ba­cje. Wszyst­ko w jed­nym lub dwóch kolo­rach na bia­łym tle. Dzie­ła nie­miec­kiej malar­ki nie mają głę­bi ostro­ści, ale ma to głęb­szy sens. Jest skró­tem do emo­cjo­nal­ne­go, wewnętrz­ne­go życia czło­wie­ka. Kil­ka linii led­wo kre­śli twarz i cia­ło, naj­waż­niej­sze są wyra­zi­ste oczy.

melike-kara

1. The Vege­ta­ble Lamb, 2016 2. Eau de Colo­gne, 2016 3. Ein Neu­er Ton, 2016

Toos Van Hol­ste­in

Głów­nym tema­tem obra­zów Toos van Hol­ste­in jest trój­wy­mia­ro­wość ludz­kich kształ­tów w prze­strze­ni otwar­tej lub będą­ce czę­ścią budow­li archi­tek­to­nicz­nych. Holen­der­ka czer­pie z róż­nych kul­tur, dobrze zna kra­je Ame­ry­ki Łaciń­skiej, Bli­skie­go Wscho­du i Chin, inte­re­su­je się też zain­te­re­so­wa­nie euro­pej­skim śre­dnio­wie­czu. Te inspi­ra­cje łatwo roz­po­znać w twór­czo­ści Hol­ste­in.

W Holan­dii malar­ka jest dosko­na­le zna­na, w reno­mo­wa­nych gale­riach na tere­nie całe­go kra­ju moż­na oglą­dać jej dzie­ła. Co waż­ne, nie tyl­ko – cie­szą się tak­że zain­te­re­so­wa­niem w Bel­gii, Fran­cji, Wło­szech i USA.

1. Murmullo, 2. Ancestors 3. Porta di Pisa

1. Mur­mul­lo, 2. Ance­stors 3. Por­ta di Pisa

Mar­tin Wit­t­fo­oth

Mar­tin Wit­t­fo­oth uro­dził się w Toron­to w 1981 roku, więk­szość więk­szość dzie­ciń­stwa spę­dził w Fin­lan­dii. Do Kana­dy wró­cił w wie­ku nasto­let­nim. Tam też szli­fo­wał swo­je ilu­stra­tor­skie umie­jęt­no­ści, dziś spraw­dza je w Nowym Jor­ku. Jako arty­sta zde­rza sta­re ide­olo­gie z dzi­siej­szy­mi lęka­mi. Miesz­ka rze­czy­wi­sto­ści i zmu­sza widza do kwe­stio­no­wa­nia sta­tus quo. Jego zda­niem, nie moż­na brać nicze­go za pew­nik.

1. Domesticated, 2016 2. Nautilus, 2016 3. Smoke Signals, 2013

1. Dome­sti­ca­ted, 2016 2. Nauti­lus, 2016 3. Smo­ke Signals, 2013

Pol­ska

Zofia Stry­jeń­ska

Malar­ka, gra­ficz­ka, ilu­stra­tor­ka, sce­no­graf, pro­jek­tant­ka tka­nin, pla­ka­tów i zaba­wek. Wiel­ka artyst­ka mię­dzy­woj­nia, przed­sta­wi­ciel­ka sty­lu art déco. Nazy­wa­no ją księż­nicz­ką pol­skie­go malar­stwa i bogin­ką sło­wiań­ską. W latach 20-tych do per­fek­cji opa­no­wa­ła wybra­ną już w dzie­ciń­stwie tech­ni­kę far­bą wod­ną (gwa­szem, akwa­re­lą) na papie­rze. Z tam­te­go okre­su pocho­dzi jej naj­bar­dziej doce­nio­ny cykl “Sie­dem Sakra­men­tów” (1922).

zofia-stryjenska

1. POJENIE CIELAKA, 1949/1950, 2. PUSZCZANIE WIANKÓW NA WIŚLE, ok. 1950–52

Andrzej Wró­blew­ski

Legen­da współ­cze­sne­go pol­skie­go malar­stwa. Wiel­bio­ny za życia, po tra­gicz­nej śmier­ci w Tatrach jesz­cze bar­dziej. Nie­zwy­kle wraż­li­wy i doj­rza­ły z wiel­ką pasją opo­wia­dał o obłę­dzie woj­ny, w cza­sach socre­ali­zmu nie pod­da­wał się pro­pa­gan­dzie. Był do bólu szcze­ry i bru­tal­ny, nie przy­sta­wał na kom­pro­mi­sy, idąc wła­sną ścież­ką. Jego pra­ce kosz­tu­ją kro­cie – pol­ski rekord aukcyj­ny wyniósł 308 tys. zł.

Wró­blew­ski pozo­sta­wił ponad 150 prac olej­nych, wię­cej 1,4 tys. rysun­ków, akwa­rel i gwa­szów, 84 mono­ty­pie, 65 gra­fik. Żeby mieć jed­no z jego dzie­ło trze­ba wyło­żyć co naj­mniej 100 tys. zł.

andrzej-wroblewski

1. Powódź w Holan­dii 9. Zakoń­cze­nie, 1953 2. Z cyklu Woj­na, 1954

Jan Dziacz­kow­ski

Malarz, foto­graf i twór­ca kola­ży, ilu­stra­cji do pism muzycz­nych, spo­łecz­nych i kul­tu­ral­nych. Pro­jek­to­wał też okład­ki ksią­żek i płyt. Zgi­nął tra­gicz­nie 20 wrze­śnia 2011 r. roku pod Zawra­tem w Tatrach.

Jako mala­rza fascy­no­wał go pol­ski pop-art oraz nowa figu­ra­cja z lat 70-tych. Lubił uży­wać moc­nych kolo­rów, skąd bli­sko było już do pla­ka­to­wej este­ty­ki. Arty­sta wyraź­nie wry­so­wy­wał posta­cie w tła, cha­rak­te­ry­zo­wa­ła go pła­sko kła­dzio­na far­ba i umi­ło­wa­nie do Pho­to­sho­pa. W tym pro­gra­mie wła­śnie two­rzył kom­po­zy­cje, któ­re póź­niej prze­no­sił na płót­na.

Dziacz­kow­skie­go inspi­ro­wa­ła ota­cza­ją­ca go rze­czy­wi­stość, na jego obra­zach moż­na było więc oglą­dać sytu­acje towa­rzy­skie, jak i remi­ni­scen­cje z podró­ży – men­tal­nych i odby­tych w rze­czy­wi­sto­ści.

jan-dziaczkowski

1. “Hisz­pan­skie wne­trza III”, z cyklu “Espa­na”, ok. 2005, 2. Jacqu­es Prévert, z cyklu Pozdro­wie­nia z waka­cji, 2003 – 2007

Aga­ta Bogac­ka

Malar­ka two­rzą­ca na płót­nach, jej pra­ce są swo­istym dzien­nik sta­nów emo­cjo­nal­nych. W swo­jej pra­cy czer­pie z ogra­ni­czo­nej ilo­ści barw, sta­wia­jąc przede wszyst­kim na sza­ro­ści. Cie­ka­wost­ką jest to, że przed roz­po­czę­ciem pra­cy nad obra­zem robi zdję­cia bli­skim sobie oso­bom – przy­ja­cio­łom, zna­jo­mym, a tak­że tym, z któ­rym w prze­szło­ści coś ją łączy­ło. Twór­czość Bogac­kiej wcią­ga i zmu­sza do myśle­nia nad rela­cja­mi w swo­im wła­snym życiu.

1. Zostać tu (1), 2006 2. Agata, 2005

1. Zostać tu (1), 2006 2. Aga­ta, 2005

Anna Okra­sko

Malar­ka, autor­ka rzeźb, insta­la­cji, fil­mów wideo. Lubi posze­rzać swo­je pra­ce o tekst i zna­ki gra­ficz­ne, a nakła­da je za pomo­cą sza­blo­nu. Idzie dwu­kie­run­ko­wo – podej­mu­jąc temat femi­ni­zmu jak i ste­reo­ty­pów na temat arty­stów. Łącz­ni­kiem tych wąt­ków jest Okra­sko we wła­snej oso­bie, będąc jed­no­cze­śnie kobie­tą i malar­ką.

1. Bez tytułu, Z cyklu: Marta, wracaj!, dyptyk, 2006 2. Bez tytułu, z cyklu "Lamperie", 2006

1. Bez tytu­łu, Z cyklu: Mar­ta, wra­caj!, dyp­tyk, 2006 2. Bez tytu­łu, z cyklu “Lam­pe­rie”, 2006

 

Tekst: Karo­li­na Błasz­kie­wicz




Komentarze

komen­ta­rzy