Amarantus to najstarsza roślina uprawna świata, która dawniej stanowiła podstawę pożywienia Inków, Majów i Azteków. Amarantus charakteryzuje się wysokimi wartościami odżywczymi i zdrowotnymi, dlatego zaliczony został do superżywności (superfoods). Znajdziemy go w sklepach ekologicznych oraz działach ze zdrową żywnością w formie surowych nasion, które należy ugotować lub w formie poppingu, czyli ekspandowanych ziaren.

Trochę historii
Historia uprawy amarantusa (polska nazwa – szarłat) sięga ponad 5000 lat. Indianie, Majowie i Aztekowie uważali go za świętą roślinę. Nasiona amarantusa mielili na mąkę i przyrządzali z niej pożywienie, natomiast liście i pędy dodawali do sałatek jako warzywo. W trakcie podbojów kolonialnych został okrzyknięty przez hiszpańskich zakonników „diabelskim zielem”. Jako symbol pogaństwa zaczął płonąć na stosach, a wszędzie tam, gdzie panowała religia chrześcijańska zakazano jego uprawy. Początkowo amarantus trafił do Europy jako roślina ozdobna, później doceniono jego niezwykłe wartości odżywcze.
Obecnie amarantus uprawia się niemal we wszystkich zakątkach świata. Największe pola uprawne znajdują się w Ameryce Północnej i Południowej, Azji Południowo-Wschodniej oraz w Afryce. W Polsce także uprawiamy tę roślinę – ponad 90% upraw znajduje się na Lubelszczyźnie. Zgodnie z klasyfikacją botaniczną szarłat nie jest zbożem, często określany jest jako pseudozboże. Najczęściej wykorzystywaną częścią amarantusa są nasiona.
Czy ciężko uprawiać taką roślinę jak amarantus? Amarantus nie ma wygórowanych potrzeb bytowych – może rosnąć nawet na piasku. Jego niezwykle istotną cechą jest to, że pochłania dwukrotnie więcej dwutlenku węgla niż inne rośliny, może zatem pomóc w walce z efektem cieplarnianym. W przeciwieństwie do większości roślin amarantus nawożony chemicznie nie rośnie, nie lubi też pestycydowych oprysków. Na szczęście, to, co jest problemem dla rolnika, dla konsumenta jest ogromną zaletą!
Czy amarantus jest zdrowy?
Ziarna amarantusa zawierają dużo błonnika, a jednocześnie są lekkostrawne, dlatego mogą go jeść zarówno osoby mające problemy z zaparciami i perystaltyką jelit, jak i osoby mające problemy żołądkowe. Co ważne, nie zawiera on glutenu, dlatego może być bezpiecznie spożywany przez osoby chore na celiakię lub z alergią pokarmową na gluten. Wyróżnia się bardzo drobną frakcją skrobi, która jest pięć razy łatwiejsza do strawienia niż skrobia zawarta w kukurydzy. Amarantus jest doskonałym źródłem łatwo przyswajalnego białka. Posiada komplet aminokwasów egzogennych ( m.in. lizynę, tryptofan i metioninę), czyli tych, których organizm sam nie potrafi wytworzyć i musimy je dostarczyć wraz z pożywieniem. Jest także doskonałym źródłem wielu składników mineralnych, takich jak: żelazo, wapń, magnez, fosfor i potas. W 100 g amarantusa znajdziemy 248 mg magnezu, 159 mg wapnia i 7,6 mg żelaza. Pod względem zawartości żelaza nie ma sobie równych, ponieważ zawiera go 5‑krotnie więcej niż sławny szpinak. Zawiera witaminy z grupy B oraz antyoksydanty (witaminę A, C i E). Nie bez znaczenia jest także duża ilość jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, które zmniejszają ryzyko miażdżycy i innych chorób układu krążenia. Nasiona amarantusa skrywają w sobie spore ilości skwalenu – jest to związek hamujący starzenie się komórek. Badania wykazały, że amarantus wpływa na obniżanie wysokiego ciśnienia krwi oraz zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę, nowotwory oraz choroby serca. Wzmacnia także pamięć i system nerwowy.
Amarantus w kuchni
W Polsce, wyroby z amarantusa dostępne są pod postacią mąki, nasion i poppingu, czyli prażonych ziaren amarantusa (amarantus ekspandowany). Najczęściej jednak spotkamy go w formie surowych nasion, które należy wcześniej ugotować. Dodanie mąki amarantusowej do wypieków poprawia ich jakość i nadaje lekki, orzechowy posmak. Amarantus może służyć do wyrobu makaronów i pieczywa, a także, jako dodatek do sałatek i zup. Popping doskonale skomponuje się z jogurtem, kefirem oraz mlekiem. W Indiach jego nasiona smażone są w cukrze lub gotowane z ryżem, zaś Indianki, przeżuwają liście amarantusa i podają go niemowlętom jako pokarm.
Tekst: Martyna Ludwiniak
For Vers-24, Warsaw