Jak schudnąć przed ślubem?

Nic tak nie motywuje kobiety do utraty wagi, jak pierścionek zaręczynowy. Sukienka, zdjęcia, miesiąc miodowy… Dla niektórych kobiet ślub i wesele to najważniejsze wydarzenie w życiu. Przygotowują się do niego tygodniami, a nawet miesiącami. Jedynym z najważniejszych aspektów jest wygląd – panna młoda chce mieć nie tyko piękną, modną suknię, ale i smukłe, zdrowo wyglądające ciało.  Jest to nie lada wyzwanie, bowiem znalezienie czasu na siłownię, fitness czy bieganie, co drugi dzień podczas planowania jednej z największych chwil w twoim życiu jest prawie niemożliwe. Treningi w domu często kończą się przeglądaniem menu i szukaniem inspiracji weselnych w internecie. Wiele z nas ma w sobie mnóstwo motywacji do rozwiązania problemów związanych z wagą, a data ślubu jest tylko jedną z nich.

Czy na kobie­ty chcą­ce szyb­ko schud­nąć do ślu­bu czy­ha­ją jakieś poku­sy? Oczy­wi­ście, że tak! Pro­blem pole­ga na tym, że wie­le narze­czo­nych sto­su­je eks­tre­mal­ne środ­ki i die­ty cud, aby szyb­ko zrzu­cić zbęd­ne kilo­gra­my. Nie­któ­re z tych metod począt­ko­wo mogą napraw­dę dzia­łać, ale czę­sto koń­czą się poraż­ką. Nie­ste­ty, tablet­ki odchu­dza­ją­ce i eks­tre­mal­ne pla­ny ćwi­czeń w dłuż­szej per­spek­ty­wie zazwy­czaj są nie­sku­tecz­ne. Wie­le badań poka­zu­je, że już samo mał­żeń­stwo skła­nia do pro­wa­dze­nia mniej zdro­we­go try­bu życia i powo­du­je łatwe przy­bie­ra­nie na wadze nowych mał­żon­ków. Czy nie lepiej wpro­wa­dzić roz­sąd­ne i trwa­łe zmia­ny w swo­jej aktu­al­nej die­cie, aby zapo­biec “nie­unik­nio­ne­mu” przy­ro­sto­wi masy cia­ła po ślu­bie? Te zasa­dy pomo­gą ci nie tyl­ko wyglą­dać wspa­nia­le na ślu­bie, ale spra­wią, że zacho­wasz zdro­wie i kon­dy­cję fizycz­ną pod­czas świę­to­wa­nia pierw­szej, dru­giej i pięć­dzie­sią­tej rocz­ni­cy ☺

Nawet pomi­mo stre­su zwią­za­ne­go z pla­no­wa­niem ślu­bu, moż­li­we jest roz­po­czę­cie zdro­wej die­ty i dosto­so­wa­ne­go do cie­bie pro­gra­mu ćwi­czeń, a tym samym utra­ta wagi. W jaki spo­sób? Po pierw­sze zamień się w detek­ty­wa i zacznij „śle­dzić” jedze­nie – od łyż­ki zupy po ogrom­ne kawał­ki cia­sta na przy­ję­ciu u zna­jo­mych. Obser­wuj dokład­nie wszyst­ko to, co jesz – ta pro­sta zasa­da pozwo­li ci szyb­ko zapa­lić czer­wo­ną lamp­kę nad wyso­ko prze­two­rzo­nym, kalo­rycz­nym jedze­niem. To samo tyczy się por­cji – jeśli chcesz zjeść coś nie­zdro­we­go niech to będzie jed­na, mała por­cja jedzo­na tak dłu­go, jak potra­fisz. Wydłu­ża­jąc czas jedze­nia, wyda­je ci się, że zja­dłaś dużo i już wię­cej nie zmie­ścisz. Kolej­nym, waż­nym aspek­tem jest śnia­da­nie. O ile możesz zre­zy­gno­wać z kola­cji, nie pró­buj tego robić ze śnia­da­niem. Bada­nia wyka­za­ły, że spo­ży­wa­nie śnia­da­nia może pomóc w zrzu­ce­niu zbęd­nych kilo­gra­mów, ponie­waż oso­by jedzą­ce śnia­da­nie mają ten­den­cję do spo­ży­wa­nia mniej­szej licz­by kalo­rii w cią­gu dnia niż oso­by, któ­rzy nie spo­ży­wa­ją poran­ne­go posił­ku. Zjedz zdro­we śnia­da­nie i zmo­bi­li­zuj swój meta­bo­lizm – będziesz bar­dziej skłon­na do doko­ny­wa­nia zdro­wych wybo­rów jedze­nio­wych przez cały dzień. Pamię­taj jed­nak, aby wystrze­gać się gło­dó­wek – wte­dy zła­piesz każ­de jedze­nie, któ­re masz pod ręką i zjesz za dużo. Prze­rwy mię­dzy posił­ka­mi powin­ny wyno­sić mak­sy­mal­nie 4–5 godzin. W wytrwa­niu pomo­że Ci woda. Ostat­nie bada­nia wyka­za­ły, że ludzie, któ­rzy piją wię­cej wody w cią­gu dnia, spo­ży­wa­ją mniej kalo­rii. Trzy­maj wodę przy sobie, aby zapo­biec prze­ja­da­niu się. Na przy­ję­ciach uni­kaj alko­ho­lu bądź spo­ży­waj go w jak naj­mniej­szej ilo­ści – pamię­taj, że to tak­że kalo­rie! Ostat­nia (ale nie mniej waż­na) spra­wa – aktyw­ność fizycz­na. Spraw, aby fit­ness był two­im prio­ry­te­tem. Jedze­nie to tyl­ko jed­na część rów­na­nia, któ­ra okre­śla, czy utra­cisz masę cia­ła, czy ci jej przy­bę­dzie. Jak zna­leźć na to czas? Trak­tuj swo­je tre­nin­gi jak spo­tka­nie – nie prze­ga­pi­ła­byś prze­cież degu­sta­cji tor­tów, praw­da? ☺

Powo­dze­nia w zrzu­ca­niu przed­ślub­nych kilo­gra­mów życzy Redak­cja Vers-24! ☺

Tekst: Mar­ty­na Ludwi­niak




Komentarze

komen­ta­rzy