Moda na oryginalność i indywidualizm nie jest nowością. Prawie każdy z nas pragnie się w jakiś sposób wyróżniać. Niektórzy uważają nawet, że to właśnie potrzeba indywidualności nadaje życiu człowieka sens i kierunek. Chcemy wymyślić coś na co nikt inny jeszcze nie wpadł, pragniemy posiadać wiedzę, której nie mają inni, chcemy wyglądać inaczej niż wszyscy – chcemy być wyjątkowi. Dlaczego w takim razie, jeździmy jak niemal wszyscy na wakacje do Grecji, na jesień kupujemy zieloną parkę, a na kawę chodzimy do Starbucksa? W jakim stopniu podejmowane przez nas decyzje są kierowane naszymi rzeczywistymi preferencjami i marzeniami, a kiedy tym co modne i popularne? Czym różni się kopiowanie od szukania inspiracji i wreszcie kiedy rzeczywiście możemy powiedzieć, że jesteśmy oryginalni?

W końcu znalazłaś czas na wymarzony urlop. Tydzień wolnego, idealny moment na wyjazd i odpoczynek od obowiązków. Zabierasz się za planowanie podróży.
- Koleżanka wybrała się ostatnio do Barcelony. Była zachwycona! Po powrocie przez kilka dni z zachwytem opowiadała Ci o swojej wycieczce, pokazywała zdjęcia i pamiątki, które z niej przywiozła. Skoro tak bardzo jej się podobało, postanawiasz, że sama tam pojedziesz i przekonasz się na własne oczy. Zdecydowałaś – Barcelona! Jeszcze tylko sprawdzasz na TripAdvisorze najpopularniejsze wśród turystów hotele, upewniasz się, że ten wybrany przez ciebie jest w najmodniejszej dzielnicy i jesteś gotowa. Po powrocie z wycieczki możesz potaknąć koleżance, że miała rację, Barcelona jest ładna i… czekać na jej kolejną podróż, aby znowu jakiś czas później ruszyć w jej ślady.
- Koleżanka wybrała się ostatnio do Barcelony. Była zachwycona! Ale Ty jakoś nigdy specjalnie nie przepadałaś za Hiszpanią. Poza tym teraz jest tam trochę za ciepło, Ty nie umiesz hiszpańskiego, a kuchnia hiszpańska zdecydowanie nie jest dla Ciebie. Patrzysz na mapę Europy, szukasz informacji, myślisz o chłodniejszej temperaturze i obłędnych krajobrazach. Padło na Islandię. Nikt z Twoich znajomych jeszcze tam nie był. Wszyscy zawsze wybierają południowe kierunki. Nieważne. Pakujesz się, bierzesz przewodnik, do którego zerkasz później i tak dosyć sporadycznie i ruszasz w nieznane. Podróż była fantastyczna, zakochałaś się w Islandii, a Twoi znajomi z zachwytem oglądają zdjęcia i już zbierają od Ciebie adresy miejsc, w których się zatrzymywałaś.
Żadna z powyższych wersji nie jest zła ani dobra. Jedni wolą podejmować decyzje sugerując się innymi, drudzy przecierają szlaki, samodzielnie wybierając pasujące im rozwiązania. Jednak ważne jest to, żeby być świadomym tego w jaki sposób działamy i zastanowić się, czy na pewno nam to odpowiada. Czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, że podejmujemy decyzje kierując się zdaniem, bądź doświadczeniem osób z naszego otoczenia. Kiedy tak się dzieje, przeważnie czujemy, że nie mamy kontroli nad własnym życiem i w efekcie jesteśmy nieszczęśliwi.
Podejmowanie decyzji samodzielnie wcale nie jest łatwe. Przeważnie wymaga większego wysiłku, większej ilości czasu i poświęcenia. Do tego dochodzą jeszcze niepewność i dosyć duże ryzyko, że może się nie uda, może nam się nie będzie podobać. Ale to właśnie z decyzji podjętych w ten sposób czerpiemy najwięcej satysfakcji, dumy i energii do dalszego działania według własnych zasad.
Nie ma nic złego w szukaniu inspiracji, czy poszukiwaniu natchnienia, jednak wszystko należy robić z umiarem. Inspiracje łatwo mogą przerodzić się w kopiowanie, a natchnienie w bezmyślne podążanie utartymi ścieżkami.
Nie chodzi też o to, żeby zupełnie zamknąć się na to co nas otacza i na informacje, które w jakiś sposób nam mogą pomóc. To na co warto zwrócić uwagę, to świadomość tego w jaki sposób postępujemy i zadanie sobie pytania, czy jesteśmy z tym szczęśliwi?
Tekst: Julia Szułdrzyńska
Kolaż: Printerest