Mój dzień zaczynam od: Kawy w kuchni, to taka chwila dla siebie.
Na śniadaniem jem: Uwielbiam słodkie śniadania. Powidła pomarańczowe i grzanka lub croissant to śniadanie idealne.
Jak deser to przeważnie: Czasem moim deserem jest sałata z sosem vinegret. Uwielbiam ją od dzieciństwa. Często zostawiam ją sobie na deser.
Moje ulubiona kuchnia to: Hmm… Chyba śródziemnomorska. Uwielbiam owoce morza, pasty, oliwę.
Podróż mojego życia: Zawsze przede mną. Kolejna podróż daje chęć na następną.
Na kawę wpadam: Do Białej, Zorzy i Palmiera.
Najpiękniejszy prezent, jaki otrzymałam: Hmm, chyba szafa dziadka.
W ludziach cenię najbardziej: Prawdę. Cenię to kiedy nikt nie udaje kogoś, kim nie jest. Cenię w ludziach to, że potrafią pokazać swoje słabości. Nie wstydzą się tego.
Subtelność to dla mnie: Niedopowiedzenie.
Gdy widzę piękno to: Często się wzruszam.
Film, który mnie inspiruje: Ostatnio zachwycił mnie film Luca Guadagino „Nienasyceni” oraz „Jestem miłością”. Wiem, że są pretensjonalne, ale ja mam słabość do takich filmów.
Ulubiona książka: Teraz to wspomnienia mojego pradziadka. Zostały spisane przez moją babcię i właśnie je czytam.
Nie lubię kiedy: Ktoś się spóźnia i mówi za dużo o glutenie.
Minimalizm postrzegam jako: Klasę, prosty przekaz.
Na Instagramie obserwuję: Moje przyjaciółki Karolinę Gruszeczkę, Alicję Werniewicz i Zosię Chylak.
Współczesna ikona stylu to: Chyba nie mam jednej ikony stylu.
3 must have w mojej szafie: Kaszmirowy sweter, jeansy, marynarka.
Ulubione perfumy: Olene Diptique.
Moje niezawodne połączenie kolorystyczne to: Granat z szarością.
Bukiet kwiatów, który zapiera mi dech w piersiach: To taki, który jest własnoręcznie zerwany, nie idealny. Trochę trawy, trochę kwiatków.
Kanon piękna postrzegam jako: Dla każdego piękno, to co innego. Każdy z Nas ma inną wrażliwość. Kanony się zmieniają. Warto trzymać się tego, który jest Nam najbliższy.
Uwielbiam zakupy: Spontaniczne, kiedy się na coś nastawiam zazwyczaj tego nie kupuję. Coraz więcej zakupów robię przez Internet. Przez to, że przez lata moja praca w większej mierze polegała na chodzeniu po sklepach, mam ich trochę dość.
Szukam inspiracji: Wszędzie. Najbardziej inspirują mnie ludzie.
Prowansalski dom z ogródkiem na wsi czy dom nad błękitnym morzem: Dom nad błękitnym morzem.
3 priorytety w moim życiu: Zdrowie, rodzina i miłość.
Introwertyk, ekstrawertyk, sangwinik czy melancholik. Co u Ciebie przeważa?
Jestem melancholikiem. Lubię ten stan. Czasem łapię się na tym, że kiedy jestem szczęśliwa, słucham bardzo smutnej muzyki.
Bielizna ozdobiona fantazyjną dziurką to znak rozpoznawczy Twojej marki Le Petit Trou. Skąd wziął się w ogóle pomysł na taki element dekoracyjny, który robi furorę na polskim oraz zagranicznym rynku i jednocześnie polemizuje z wyobrażeniem kobiety seksownej?
Dziurki Le Petit Trou są seksowne, bo zawsze pokazują „coś”, ale nie wszystko. W subtelny sposób ukazują coś więcej niż normalne figi, nie są dosłowne. Pomysł wziął się spontanicznie. Sama chciałam mieć takie majtki. Body i biustonosze to kompromis. Nasze klientki lubią mieć komplety.
Stworzyłaś kolekcje bielizny marki Le Petit Trou z myślą „o sobie”, a następnie o klientach. Czy osobisty gust jest najlepszych doradcą?
Tak, to prawda; tworząc nowy wzór myślę o tym, co mi sie podoba, ale absolutnie nie jest to jedynym wyznacznikiem. Zawsze bardzo radzę się moich przyjaciółek. Biorę pod uwagę każdą ich uwagę. Jestem też bardzo otwarta na opinie klientek. Nie boję się krytyki. To mnie tylko mobilizuje.
Gdybyś miała wybrać dwie opcje bielizny marki Le Petit Trou, które spakujesz do bagażu na spontaniczną wycieczkę, to byłyby?
Koronkowe body Rosa oraz komplet bielizny z najnowszej kolekcji.
Czy bieliznę traktujesz tylko jako segment garderoby, czy także część stylizacji? Już od kilku lat panuje moda na bieliźniane stroje codzienne, jedwabne sukienki przypominające halki i koszule nocne. Czy sama lubisz takie rozwiązania?
To zależy. Zazwyczaj nie mam czasu, dlatego szybko zakładam bieliznę i ubieram się. Nie chcę się zastanawiać, czy bielizna, którą dziś wybrałam pasuje do całości. Nie lubię łączyć bielizny w komplety. Jeśli zakładam przezroczystą bluzkę lub ubranie, które odsłania co nieco, oczywiście zastanowię się o 2 minuty dłużej nad dopasowaniem całości.
Pracowałaś jako Stylistka dla wielu prestiżowych magazynów m.in. Elle. Który z nich stanowił tzw. „trampolinę” do wybicia się i impuls do uzyskania niezależności w zawodzie?
Każda praca stanowiła źródło nauki i doświadczenia. Pierwsza praca w Vivie była ważna, bo była pierwszą. Miałam wspaniałą, wyrozumiałą szefową Anię Jurgaś, która uczyła Nas i pozwalała się rozwijać. Najważniejszą jednak dla mnie praca była ta w Elle. Przepracowałam tam ponad 6 lat, to niezapomniane lata. W Elle ukształtował się mój gust; wypracowałam swój styl.
Kto wspiera Ciebie w realizacji projektów i przedsięwzięć oraz z kim omawiasz pomysły na nowe kolekcje bielizny?
Mój narzeczony. To on zmotywował mnie do tego, aby firma powstała. Choć ja jestem najbardziej kojarzona z marką, to razem ją tworzymy. Zawsze słucham jego opinii. Męskie podejście w firmie z bielizną bardzo sie przydaje.
Brałaś udział w Targach Bielizny w Paryżu. Patrząc na to doświadczenie z perspektywy czasu, czy ta obecność jest konieczna, by zaistnieć na rynku zagranicznym? Jakich wskazówek udzielisz startującym założycielom marek, którzy także chcą wziąć udział w tego typu wydarzeniu? Jak mają się przygotować?
Jeśli firma chce sprzedawać swoje produkty za granicą i jest na to gotowa produkcyjnie to tak. Nie ja jedna jestem tego przykładem, coraz więcej polskich firm wyjeżdża i prezentuje swoję kolekcje. Większość z nich wraca z targów z wieloma cennymi kontaktami i kontraktami.
Do kogo pierwszego dzwonisz, by podzielić się swoim zawodowym sukcesem?
Trudna decyzje, bo mam trzy najbliższe przyjaciółki. Wszytkie zabiegane i zalatane, więc często w ciągu dnia nie ma czasu na rozmowę. Znalazłyśmy na to sposób. Prawie codziennie piszemy do siebie wiadomości. Przez co, wszytkie trzy jesteśmy zaangażowane w dyskusję. Aktywne na łączach przez cały czas.
Jesteś estetką. Czy tę cechy dziedziczy się? Czy ktoś w Twojej rodzinie, kto miał wpływ na ukształtowanie Ciebie w okresie dzieciństwa, był także estetą?
Tak, zdecydowanie jestem estetką. Myślę że to mój dziadek, z którym spędzałam prawie każdy weekend w dzieciństwie miał duży wpływ na moją osobowość. Dziadek był historykiem, heraldykiem i znawcą sztuki. Co tydzień odwiedzaliśmy wystawy, wernisaże, chodziliśmy do teatru, potem do jakieś fajnej knajpy. Dziadek miał otwartą głowę, interesowała go sztuka współczesna i wszystko, co Nas otacza. Wiele podróżował. Zawsze mnie wspierał i motywował do działania.
Jakie miejsce na świecie jest dla Ciebie wyjątkowe, bo odnosisz tam wrażenie „ogromu piękna”?
Chyba morze jest dla mnie takim ogromem piękna.
Jakie krajobrazy oraz urządzenie wnętrz inspiruje Ciebie i stanowi najlepsze tło do Twoich kolekcji?
Dom jest dla mnie bardzo ważny, bo często w nim pracuję. Uwielbiam kontrolowany bałagan. Lubię jak coś niby do siebie nie pasuje, a jednak tworzy wspólną całość. Mój dom to właśnie takie połączenia. Poza tym mam słabość do mebli z lat 70.
Rozmawiała: Ilona Jaworska, Yanina Trapachka
Zdjęcia: Ola Kowalska
komentarzy
Czytanie książek to nie tylko sposób na relaks czy zdobywanie wiedzy. Coraz więcej badań pokazuje,…
Współczesna skóra coraz częściej staje się wrażliwa, reaktywna i podatna na stres środowiskowy. Zanieczyszczenia, szybkie…
Jeszcze kilka lat temu krem z filtrem kojarzył się głównie z wakacjami i plażą. Dziś…
Niektórzy ludzie przyciągają uwagę, zanim jeszcze cokolwiek powiedzą. Nie chodzi o wygląd, pieniądze czy status.…
Czy można spowolnić starzenie? Choć czasu nie zatrzymamy, mamy ogromny wpływ na to, jak szybko…
Większość ludzi czeka na motywację. Wierzymy, że pewnego dnia obudzimy się pełni energii, gotowi do…