Tylko u nas – rozmowa z projektantką Kas Kryst

Kas Kryst to projektantka, która szturmem podbija polski rynek mody. Na jej spektakularne kampanie, realizowane we współpracy z Danielem Jaroszkiem, czeka co sezon cała branża. Kiedyś znana z projektowania głównie czarnych ubrań, dziś zaskakuje coraz bardziej oryginalnymi projektami. W specjalnym wywiadzie dla Vers-24 opowiedziała o swojej pracy, inspiracjach i polskiej modzie.

Dzień zaczy­nam od… śnia­da­nia;

Z domu nigdy nie wycho­dzę bez… tele­fo­nu i port­fe­la;

W wol­nych chwi­lach naj­bar­dziej lubię… cho­dzić do kina;

Film, któ­ry zro­bił na mnie ostat­nio naj­więk­sze wra­że­nie… „Call me by your name”, „Zim­na woj­na”;

Inspi­ra­cji naj­czę­ściej poszu­ku­ję… dooko­ła sie­bie;

3 pio­sen­ki, któ­re od lat mam na swo­jej play­li­ście: – The Psy­che­de­lic Furs – Love My Way, Fle­etwo­od Mac – Dre­ams, Micha­el Kiwa­nu­ka – Love & Hate;

Miej­sce, któ­re chcia­ła­bym odwie­dzić, to… Uru­gwaj i Para­gwaj;

W War­sza­wie naj­bar­dziej lubię… moich przy­ja­ciół i Żoli­borz;

Gdy­bym nie zosta­ła pro­jek­tant­ką, pew­nie była­bym… tre­ne­rem tań­ca towa­rzyst­kie­go;

Kas Kryst do nie­daw­na koja­rzy­ła się głów­nie z czar­ny­mi ubra­nia­mi. Od kil­ku sezo­nów widzi­my u Cie­bie całą pale­tę barw. Skąd tak spo­ra zmia­na w Two­ich pro­jek­tach?

Lubię eks­pe­ry­men­to­wać i poszu­ki­wać nowych roz­wią­zań. Cie­szy mnie, gdy zaska­ku­ję swo­imi kolek­cja­mi i spra­wiam, że odbior­ca nigdy do koń­ca nie wie cze­go się może spo­dzie­wać. To też prze­kra­cza­nie wła­snych barier i cią­gła pra­ca nad budo­wa­niem port­fo­lio.

Two­je kam­pa­nie za każ­dym razem budzą spo­ro pozy­tyw­ne­go zamie­sza­nia w bran­ży. Reali­zu­jesz je we współ­pra­cy z Danie­lem Jarosz­kiem. Jak to się sta­ło, że zaczę­li­ście razem pra­co­wać?

Ponad sześć lat temu kole­żan­ka pole­ci­ła mi Danie­la, któ­ry dopie­ro zaczy­nał w foto­gra­fii, a ja byłam na pierw­szym roku Pro­jek­to­wa­nia Ubio­ru. Od razu zła­pa­li­śmy wspól­ny język i się zaprzy­jaź­ni­li­śmy. Od tam­te­go cza­su współ­pra­cu­je­my co sezon, a ja nie wyobra­żam sobie pra­cy nad kam­pa­nia­mi z kimś innym.

Czy wła­śnie przez to, że Two­je kam­pa­nie uzna­wa­ne są za jed­ne z naj­lep­szych na naszym ryn­ku, nie odczu­wasz pre­sji z tym zwią­za­nej? Każ­dy kolej­ny sezon to ocze­ki­wa­nie bran­ży na to, co Wasz duet zapre­zen­tu­je.

Sami tro­chę nakła­da­my na sie­bie tę pre­sję. Co sezon chce­my być coraz lep­si i lubi­my poka­zy­wać coś świe­że­go i zaska­ku­ją­ce­go. To nas jed­nak nie przy­tła­cza, a moc­no moty­wu­je do dzia­ła­nia.

Poroz­ma­wiaj­my o pol­skiej bran­ży mody. W jakiej, Two­im zda­niem, kon­dy­cji jest nasz rodzi­my rynek?

Wyda­je mi się, że cał­kiem nie­złej. Mamy spo­ro bar­dzo dobrych nazwisk i marek, któ­re świet­nie radzą sobie nie tyl­ko w Pol­sce. Ludzie coraz czę­ściej noszą pol­skie mar­ki i zwra­ca­ją uwa­gę na jakość. Widzę to po swo­ich kole­żan­kach, któ­re kie­dyś ubie­ra­ły się tyl­ko w rze­czy z sie­ció­wek , a teraz łączą je z tymi droż­szy­mi, od pro­jek­tan­tów, któ­re słu­żą im na dłu­żej.

Dla kogo two­rzysz swo­je kolek­cje? Kto nosi ubra­nia z met­ką Kas Kryst?

Kolek­cje pre­mium noszą wariat­ki z ogrom­nym dystan­sem do sie­bie, poczu­ciem humo­ru, pew­no­ścią sie­bie, któ­re zde­cy­do­wa­nie lubią się wyróż­nić i wybie­ra­ją rze­czy awan­gar­do­we i lek­ko poje­cha­ne. Two­rzę też rów­no­le­gle kolek­cje na co dzień, któ­ra głów­nie skła­da się z kla­sycz­nych czar­nych sukie­nek na róż­ne oka­zje i tra­fia zde­cy­do­wa­nie do szer­sze­go gro­na odbior­ców w róż­nym wie­ku.

Swo­je ubra­nia szy­jesz na war­szaw­skiej Woli. Musi­my przy­znać, że to miej­sce ma swój kli­mat i panu­je tu napraw­dę rodzin­na atmos­fe­ra. Co stoi za suk­ce­sem team’u Kas Kryst?

Chy­ba wła­śnie ta atmos­fe­ra, peł­ne zaufa­nie i zro­zu­mie­nie. Jestem wyma­ga­ją­ca, ale też bar­dzo cier­pli­wa i po pro­stu cie­pła. Nie znio­sła­bym złej atmos­fe­ry w miej­scu pra­cy, więc sta­ram się budo­wać przy­ja­zną więź z każ­dym moim współ­pra­cow­ni­kiem opar­tą na wza­jem­nym sza­cun­ku.

Wie­my też, że poza modą, jest rów­nież wiel­ką fan­ką kina. Ponoć czę­sto sama wybie­rasz się na sean­se. Masz swo­ich ulu­bio­nych twór­ców? Jakie fil­my wybie­rasz naj­czę­ściej?

To praw­da, Mój rekord to 20 wyjść do kina w mie­sią­cu. Cza­sem cho­dzę na trzy fil­my pod rząd. Ale to w sezo­nie przed roz­da­niem Zło­tych Glo­bów i Osca­rów. Wte­dy dobre­go kina jest dużo i jest na co cho­dzić. Jestem otwar­ta na wie­le gatun­ków, ale naj­chęt­niej wybie­ram moc­ne, ambit­ne, cza­sem cięż­kie i trud­ne fil­my, po któ­rych obej­rze­niu jesz­cze na dłu­go pozo­sta­ją w gło­wie.

Czę­sto wystę­pu­jesz w roli eks­per­ta pod­czas modo­wych wyda­rzeń. Co dora­dzi­ła­byś mło­dym oso­bom, któ­re chcą zająć się pro­jek­to­wa­niem?

Żeby nie cho­wa­ły swo­ich prac w szu­fla­dach, tyl­ko szy­ły i zgła­sza­ły się na kon­kur­sy. Muszą prze­ła­mać barie­rę wsty­du i stra­chu i poka­zy­wać się świa­tu. War­to też pójść na staż i uczyć się od pro­jek­tan­tów, któ­rzy ich inspi­ru­ją, to daje dużo moty­wa­cji do dzia­ła­nia.

Cze­go może­my życzyć Ci na naj­bliż­sze mie­sią­ce?

Kolej­ne mie­sią­ce to jesień/zima 2018/19, więc mam nadzie­ję, że kolek­cja będzie się dobrze sprze­da­wa­ła i zosta­nie cie­pło przy­ję­ta przez odbior­ców. A jesz­cze przed tym, po pro­stu faj­nych waka­cji 🙂

Roz­ma­wia­ła: Mar­ty­na Urbań­ska
Zdję­cia: Lau­ra Osa­ko­wicz




Komentarze

komen­ta­rzy