Thank you, boys. Thank you.

Tekst: Kin­ga War­szaw­ska
Zdję­cia:  hbo.com

robin-williams-weapons-of-self-destruction-1024

Był nie tyl­ko akto­rem, ale tak­że komi­kiem zaj­mu­ją­cym się stand-upem, któ­ry na swo­je wystę­py przy­cią­gał tłu­my. Dla każ­de­go z nas to imię i nazwi­sko ma inną twarz, koja­rzy się z inną posta­cią. Czy to kome­dia, czy dra­mat, Robin Wil­liams na sta­łe zapi­sał się w świe­cie fil­mu. Naj­czę­ściej wcie­lał się w role eks­cen­try­ków. Oto kil­ku boha­te­rów, któ­rzy zosta­ną w naszej pamię­ci.

Adrian Cro­nau­er „Good Mor­ning Viet­nam” (1987)

Kto nie pamię­ta prze­bo­ju Louisa Arm­stron­ga What a Won­der­ful World? Zesta­wie­nie tej pio­sen­ki z woj­ną w Wiet­na­mie od razu przy­wo­dzi na myśl nie­po­kor­ne­go DJ’a, któ­ry swo­im ostrym języ­kiem i kąśli­wym humo­rem zawo­jo­wał sta­cję radio­wą.

John Keating „Sto­wa­rzy­sze­nie umar­łych poetów”(1989)

Nowy nauczy­ciel, któ­ry nie chce pod­po­rząd­ko­wać się sztyw­nym regu­łom panu­ją­cym w męskiej szko­le. Nie­kon­wen­cjo­nal­ne spo­so­by naucza­nia, posze­rza­nie hory­zon­tów, wyzwo­le­nie i pozna­nie sie­bie − rola Kapi­ta­na przy­nio­sła Wil­liam­so­wi nomi­na­cję do Osca­ra.

Dok­tor Mal­colm Say­er „Prze­bu­dze­nia” (1990)

Duet z Rober­tem de Niro zilu­stro­wał nie­zwy­kłą rela­cję mię­dzy pacjen­tem a leka­rzem. Nowa­tor­skie bada­nia prze­pro­wa­dza­ne przez Say­era mają pomóc w dostrze­że­niu god­no­ści czło­wie­ka, któ­ry przez swo­ją cho­ro­bę zepchnię­ty został na mar­gi­nes spo­łecz­ny.

Daniel Hillard/Pani Euphe­ge­nia Doubt­fi­re „Pani Doubt­fi­re” (1993)

Tej uro­czej sta­rusz­ki nie trze­ba niko­mu przy­po­mi­nać. Podwój­na rola Wil­liam­sa ugrun­to­wa­ła jego pozy­cję w kinie dedy­ko­wa­nym rów­nież młod­szym widzom.

Sean Magu­ire „Bun­tow­nik z wybo­ru” (1997)

Pro­fe­sor Magu­ire to kolej­na odsło­na nie­tu­zin­ko­wej oso­by, któ­ra za wszel­ką cenę chce pomóc „trud­nym przy­pad­kom” i ma nie­zwy­kły wpływ na ich życie. Sztan­da­ro­wa postać, dzię­ki któ­rej na pierw­szy plan wyło­nił się warsz­tat aktor­ski Wil­liam­sa − uho­no­ro­wa­ny Osca­rem.

Sey­mo­ur „Sy” Par­rish „Zdję­cie w godzi­nę” (2002)

Prze­zro­czy­sty pra­cow­nik labo­ra­to­rium foto­gra­ficz­ne­go, któ­ry mając pro­ble­my z socja­li­za­cją, zaczy­na żyć cudzym życiem. Nie­ty­po­wa rola, któ­ra uka­za­ła wszech­stron­ność Wil­liam­sa, koja­rzo­ne­go głów­nie z kinem przy­go­do­wym i fami­lij­nym.

Sześć pozy­cji z jego boga­tej fil­mo­gra­fii to oczy­wi­ście nie­wiel­ka pre­zen­ta­cja, ale są one dowo­dem kre­atyw­no­ści i ela­stycz­no­ści aktor­skiej Robi­na Wil­liam­sa. Nie­ste­ty pozo­sta­je nam już tyl­ko ponow­ne oglą­da­nie „Flub­be­ra”, „Hooka”, „Bez­sen­no­ści”, „Kamer­dy­ne­ra”…

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy