Stella McCartney

Kobie­ta, któ­rej nazwi­sko powin­na znać każ­da sza­nu­ją­ca się fashio­nist­ka. Cór­ka ex-Beatle­sa i foto­graf­ki,  już w wie­ku nastu lat wie­dzia­ła, kim będzie. Cięż­ka pra­ca wynio­sła ją na modo­we szczy­ty i to mimo, że wybo­ry, jakich doko­nu­je nie wszyst­kim w bran­ży się podo­ba­ją. Poznaj­cie bli­żej panią McCart­ney.

Tekst: Karo­li­na Błasz­kie­wiecz
Zdję­cia: thelovemagazine.co.uk, pinterest.com

555fb674-5978-49ff-ad54-57407fb205b9-2060x1236

Szczę­śli­wa 13

Na świat przy­szła w Zjed­no­czo­nym Kró­le­stwie, pod koniec 1971 roku – dokład­nie 13 wrze­śnia. Dum­ni rodzi­ce, Paul i Lin­da, posta­wi­li na aktyw­ne wycho­wa­nie córecz­ki – zabie­ra­li ją w tra­sy kon­cer­to­we zespo­łu Wings, któ­re­go per­for­me­ra­mi wów­czas byli. Tata, jesz­cze wte­dy czło­nek The Beatles,  poka­zał jej życie według pla­nu nagrań i kon­cer­tów. To, co mała Stel­la zoba­czy­ła, mogło wpły­nąć na to, kim póź­niej zosta­ła.

Pierwsze ubrania szyła już w wieku 13 lat, by rok później dostać się już na staż do samego Christiana Lacroixa.

Spra­wy poto­czy­ły się lawi­no­wo – dziew­czy­na ukoń­czy­ła Ravens­bo­ug Col­le­ge (spe­cjal­ność: fun­da­cja sztu­ki), by zaraz ruszyć na pod­bój słyn­nej, pre­sti­żo­wej Cen­tral Saint Mar­tins: kuź­ni modo­wych talen­tów. Po gra­du­acji, nie spo­czę­ła na lau­rach, sta­wia­jąc na szli­fo­wa­nie rze­mio­sła. Karie­rę na dobre roz­po­czę­ła w 1995 roku i to w wiel­kim sty­lu. W jej pierw­szym poka­zie, któ­rym koń­czy­ła col­le­ge, poszły Naomi Camp­bell oraz Kate Moss. Dwa lata póź­niej zosta­ła głów­ną pro­jek­tant­ką domu mody, Chloe. Nazwi­sko McCart­ney wyda­wa­ło się wte­dy jej cią­żyć – kry­ty­cy uwa­ża­li, że zatrud­nie­nie mło­dej, nie­opie­rzo­nej pro­jek­tant­ki było wyłącz­nie posu­nię­ciem mar­ke­tin­go­wym. Stel­la zaci­snę­ła jed­nak zęby, udo­wad­nia­jąc dość szyb­ko, że się pomy­li­li. Jej pro­jek­ty  odpo­wie­dzia­ły na rze­czy­wi­ste potrze­by i pra­gnie­nia mło­dych kobiet – nie dzi­wi więc, że jej kaden­cję uzna­no za ogrom­ny suk­ces.

stel-1

Karie­ra według wła­snych zasad

O wyso­kiej poprzecz­ce, jaką zawie­si­ła następ­com, zro­bi­ło się gło­śno. McCart­ney prze­bie­ra­ła w pro­po­zy­cjach, przyj­mu­jąc tę od Guc­ci Gro­up. Mogła zało­żyć  wła­sny label i od tam­tej pory suk­ce­syw­nie wpro­wa­dza nowe pro­duk­ty: od bie­li­zny, przez orga­nicz­ne kosme­ty­ki po per­fu­my. Nie moż­na zapo­mi­nać o licz­nych koope­ra­cjach, jakie pod­ję­ła – two­rzy­ła dla H&M i Adi­da­sa, jako dyrek­tor kre­atyw­na odpo­wia­da­ła rów­nież za stro­je bry­tyj­skich olim­pij­czy­ków.

Jest zna­na z pro­ste­go kra­wiec­twa. Kobie­ca kra­wędź i tak­tow­ne podej­ście do nosze­nia pro­jek­tu to też zna­ki roz­po­znaw­cze pani McCart­ney. Jak sama mówi, nie cho­dzi o to, by coś wyglą­da­ło dobrze w stu­dio czy na wybie­gu, ale jak zapre­zen­tu­je się na praw­dzi­wej oso­bie. – Nie wybie­ram tego, co jest łatwe – tłu­ma­czy. Podob­nie jak zmar­ła przed laty mat­ka, Stel­la jest obroń­czy­nią praw zwie­rząt i wege­ta­rian­ką. Nie wyobra­ża sobie zatem uży­wać skór i futer w pro­ce­sie pro­duk­cyj­nym. Eko­lo­gicz­ne podej­ście do pra­cy, prze­strze­ga­ne dość restryk­cyj­nie, nie jest tanim chwy­tem rekla­mo­wym, czy podą­ża­niem za tren­dem – moż­na śmia­ło powie­dzieć, że McCart­ney jest pre­kur­sor­ką takie­go wła­śnie patrze­nia na modę. Bez potrze­by zabi­ja­nia i oka­le­cza­nia nie­win­nych zwie­rząt. Przy każ­dej oka­zji o tym przy­po­mi­na.

Ludzie po prostu nie chcą słuchać! – powiedziała w wywiadzie dla Guardian – Uważam, że to zdumiewające, ponieważ w modzie chodzi o zmianę, a to znaczy, że powinniśmy łamać schematy. A tak się nie dzieje. Myślę wręcz, że ludzie w tej branży nie mają sumienia.

Ona, jeśli pro­jek­tu­je buty, to  do ich wyko­na­nia uży­wa winy­lu i two­rzyw sztucz­nych, a wszyst­kie paski czy toreb­ki robio­ne są z rafii albo tka­nin. A ludzie to kupu­ją. Od 2012 roku desi­gner­ka jest wła­ści­ciel­ką 23 skle­pów – oto adre­sy, gdzie znaj­dzie­cie szyld „Stel­la McCart­ney” : man­hat­tań­skie SoHo, lon­dyń­ska dziel­ni­ca May­fa­ir, West Hol­ly­wo­od w Los Ange­les, pary­ski Pala­is Roy­al i Medio­lan.

18769-800w

Życie mniej zwy­czaj­ne

Na codzien­ne życie pro­jek­tant­ka wybra­ła jed­nak Not­ting Hill w Lon­dy­nie i Wor­ce­ster­shi­re, gdzie z mężem Alas­dha­irem Wil­li­sem, kon­sul­tan­tem kre­atyw­nym, wycho­wu­je gro­mad­kę dzie­ci: Mil­le­ra, Bailey, Bec­ke­ta i Railey. Jest nor­mal­ną żoną i mamą, któ­rej nie w gło­wie lon­dyń­ski blichtr, cho­ciaż przy­jaź­ni się i impre­zu­je z naj­go­ręt­szy­mi nazwi­ska­mi show-biz­ne­su. W krę­gach jej bli­skich zna­jo­mych są m.in. Gwy­neth Pal­trow, Liv Tyler, Dako­ta John­son, Rihan­na, Cara Dele­vi­gne, Came­ron Diaz, Naomi Watts czy Madon­na. Nie myśli też o tym, że jest jed­ną z naj­bar­dziej wpły­wo­wych kobiet w Wiel­kiej Bry­ta­nii – a taki tytuł przy­znał jej Daily Tele­graph. Moc­no stą­pa po zie­mi, nie zapo­mi­na­jąc kim jest.

Nie będę udawać, że startowałam z jakiegoś zwyczajnego punktu, wiem, że  miałam szczęście, wiem, że było mi łatwiej – twierdzi – Uważam jednak, że każdy może zrobić ze swoim życiem cokolwiek zechce, jeśli naprawdę mu na tym zależy.

Wycho­wa­na przez walecz­ną akty­wist­kę, się­ga po naj­wyż­sze tro­fea bez cie­nia wąt­pli­wo­ści, że po pro­stu może to zro­bić i mówi: Wyda­je mi się, że jestem tu, gdzie jestem z jakie­goś powo­du. A tym powo­dem nie jest fakt, że jestem kobie­tą. Jej odpo­wiedź na pyta­nie o filo­zo­fię brzmi nato­miast: Chcę spra­wiać, że każ­da kobie­ta, któ­ra kupi moje ubra­nie, poczu­je się tak samo waż­na, jak wyda­je się sobie każ­da cele­bryt­ka. Bo tak jest!  Cał­kiem inspi­ru­ją­ce, praw­da?

1109-WM-FF03.01

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:

 

 




Komentarze

komen­ta­rzy