Projektantka Ulla Johnson

Uro­dzo­na i wycho­wa­na na Man­hat­ta­nie (choć miesz­ka na Bro­okly­nie) żona i mat­ka trój­ki dzie­ci, cór­ka arche­olo­gów. Ulla John­son swój styl kształ­to­wa­ła na uli­cach Nowe­go Jor­ku oraz dzię­ki licz­nym, odle­głym podró­żom z rodzi­ca­mi, co pozwo­li­ło jej na łącze­nie róż­no­rod­nych inspi­ra­cji ze świa­ta razem z miej­skim sty­lem. Jej ubra­nia to praw­dzi­we pereł­ki dla miło­śni­czek sty­lu boho, któ­re kocha­ją sukien­ki inspi­ro­wa­ne sty­lem vin­ta­ge.

Ulla John­son, wio­sna-lato, 2017 r.

Jej mar­ka zało­żo­na w 2000 roku tuż po ukoń­cze­niu uni­wer­sy­te­tu od razu przy­cią­gnę­ła uwa­gę modo­wej pra­sy, mimo, że tak napraw­dę wszyst­ko robi­ła sama, roz­wi­ja­jąc się po cichu i bar­dzo powo­li. Zaczy­na­jąc od kil­ku buti­ków, dość wcze­śnie uzy­ska­ła apro­ba­tę domu towa­ro­we­go Bar­neys w Nowym Jor­ku i sprze­daw­ców w USA, Euro­pie, a nawet Azji czy Austra­lii, by tra­fić do regu­lar­nej sprze­da­ży na Net-a-por­ter. Jej znak roz­po­znaw­czy? Sta­ran­ność i dba­łość o każ­dy detal oraz wykoń­cze­nie tak, że ubra­nia i for­my z łatwo­ścią dopa­so­wu­ją się do każ­dej syl­wet­ki. Sukien­ki, któ­re poko­cha­ła sama Jen­ni­fer Law­ren­ce; bluz­ki, swe­try (od nie­daw­na rów­nież obu­wie i stro­je kąpie­lo­we) naj­czę­ściej w kolo­rach czer­ni, bie­li, pia­sko­we­go came­lu i beżów – bo nimi Ulla ope­ru­je naj­czę­ściej. Nie bra­ku­je cha­rak­te­ry­stycz­nych dla sty­lu boho frędz­li, fal­ban i haftów. Przede wszyst­kim ma być pro­sto, ele­ganc­ko, natu­ral­nie i wygod­nie. To ubra­nia mięk­kie, któ­re już zawsze będziesz chcia­ła mieć w swo­jej sza­fie. Takie, w któ­rych nie będziesz czuć się prze­bra­na.

Ulla John­son, wio­sna-lato 2017 r.

Co wię­cej, każ­da z kolek­cji szy­ta jest ręcz­nie a pro­jek­tant­ka wyko­rzy­stu­je włók­na natu­ral­ne. Mar­ka Ulli koja­rzy się  z mister­ny­mi hafta­mi, bajecz­ny­mi nadru­ka­mi i wyso­kiej jako­ści kra­wiec­twem, dzię­ki cze­mu skra­dła ser­ca klien­tów na całym świe­cie. Jej ubra­nia tak wła­śnie mają być two­rzo­ne – sta­ran­nie, przez peru­wiań­skich i indyj­skich rze­mieśl­ni­ków. John­son to pro­jek­tant­ka któ­ra wie, jak waż­na jest spój­ność mar­ki, dla­te­go wybra­ła się w spe­cjal­ną podróż do Ame­ry­ki Połu­dnio­wej by dobrze nauczyć się robić ręcz­nie na dru­tach swe­try, co było nie­zwy­kłą lek­cją slow fashion. Uczest­ni­czy­ła i współ­pra­co­wa­ła tak­że z lokal­ny­mi rze­mieśl­ni­ka­mi z Red Hook, gdzie uczy­ła się roślin­ne­go far­bo­wa­nia koszu­lek, blu­zek i robio­nych na dru­tach swe­trów. Efekt? Cudow­ny lilio­wy odcień na jed­nej z par­tii baweł­ny w rze­czy­wi­sto­ści był far­bo­wa­ny… winem.

Ulla John­son, wio­sna-lato 2017 r.

Jesie­nią 2013 roku do sprze­da­ży wpro­wa­dzo­na zosta­ła kolek­cja obu­wia w któ­rej zna­leźć moż­na drew­nia­ki, san­da­ły na kor­ko­wej pode­szwie, a tak­że… spor­to­we sne­aker­sy. Wraz z nią powsta­ła spe­cjal­na linia pro­duk­tów pro­du­ko­wa­nych na całym świe­cie za pomo­cą tra­dy­cyj­ne­go rze­mio­sła. Zwień­cze­niem cięż­kiej pra­cy nad wła­snym domem mody był pierw­szy pokaz kolek­cji pre-fall pod­czas NY Fashion Week w 2014 roku. Kolek­cja na jesień-zimę to przede wszyst­kim kafta­no­we sukien­ki, ogrom­ne, kudła­te swe­try i kwie­ci­ste boho sukien­ki, będą­ce pochwa­łą bohe­my. Wybór Vers-24? Obłęd­na, musz­tar­do­wa, poły­sku­ją­ca war­stwo­wa sukien­ka!

Ulla John­son, jesień-zima 2016/2017 r.

Tekst: Mar­le­na Wysoc­ka
Zdję­cia: ullajohnson.com




Komentarze

komen­ta­rzy