Poznajcie kolejne propozycje książkowe od redakcji Vers-24

Tekst i zdję­cia: Vers-24

IMG_7903-mini

Iga Litwin­czuk – Edu­ar­do Men­do­za „Przy­go­da fry­zje­ra dam­skie­go”

Zawsze chęt­nie się­gam po Edu­ar­do Men­dzoę, jed­nak dotych­czas zna­łam go w poważ­niej­szym wyda­niu.  Kome­dio­wa „Przy­go­da fry­zje­ra dam­skie­go” utwier­dzi­ła mnie w prze­ko­na­niu, że Men­do­za ma wszech­stron­ny talent.

Spe­cy­ficz­ne poczu­cie humo­ru, iro­nia, cel­ne i cię­te uwa­gi, prze­ni­kli­wość w obser­wo­wa­niu i komen­to­wa­niu współ­cze­snych mecha­ni­zmów rzą­dzą­cych świa­tem poli­ty­ków i boga­czy spra­wia, że nie raz chce­my wybuch­nąć śmie­chem.

IMG_7897-mini

Julia Szuł­drzyń­ska – Lisa See “Kwiat śnie­gu i sekret­ny wachlarz”

Od daw­na fascy­no­wa­ły mnie Chi­ny. Histo­ria, kul­tu­ra oraz oby­cza­je tego kra­ju są zupeł­nie inne od naszych. Chcąc przyj­rzeć im się bli­żej, się­gnę­łam po książ­kę „Kwiat śnie­gu i sekret­ny wachlarz”, któ­ra opo­wia­da o losach dwóch Chi­nek żyją­cych w XIX wie­ku. Lisa See jest autor­ką wie­lu ksią­żek opi­su­ją­cych chiń­skie oby­cza­je widzia­ne prze­waż­nie ocza­mi kobiet. Za każ­dym razem uda­je jej się stwo­rzyć nie­po­wta­rzal­ny kli­mat, któ­ry cał­ko­wi­cie prze­no­si czy­tel­ni­ka do cza­sów życia boha­te­rów. Zachwy­ci­ło mnie rów­nież to w jaki spo­sób prze­pla­ta inte­re­su­ją­cą fabu­łę z fak­ta­mi histo­rycz­ny­mi, co daje moż­li­wość dowie­dze­nia się wie­lu waż­nych infor­ma­cji w cie­ka­wy spo­sób. Gorą­co pole­cam zarów­no fanom kul­tu­ry Dale­kie­go Wscho­du jak i tym, któ­rzy jesz­cze nie są do niej prze­ko­na­ni.

IMG_7899-mini

Anna Jan­kow­ska – Eli­za­beth Gil­bert “Jedz, módl się i kochaj”

Wło­chy, Indie i Indo­ne­zja. Te trzy kra­je odwie­dza głów­na boha­ter­ka książ­ki Liz Gil­bert, któ­ra w jed­nej chwi­li posta­na­wia uwol­nić się od wiel­ko­miej­skie­go kli­ma­tu Nowe­go Jor­ku oraz bole­snych wspo­mnień zwią­za­nych z burz­li­wym związ­kiem, już zresz­tą defi­ni­tyw­nie zakoń­czo­nym. Jedy­ne, cze­go pra­gnie Liz to wewnętrz­ny spo­kój i odzy­ska­nie daw­nej rado­ści z życia. Wkrót­ce oka­że się, że nawet pozor­nie nie­roz­wią­zy­wal­ne pro­ble­my moż­na roz­plą­tać dzię­ki pomo­cy życz­li­wych nam osób.

Słoń­ce Ita­lii, jej melo­dyj­ny język, a przede wszyst­kim otwar­ci ludzie i jedze­nie, któ­re sta­no­wi nie­od­łącz­ny ele­ment kul­tu­ry tego kra­ju, potra­fią z powo­dze­niem uko­ić zra­nio­ne ser­ce kobie­ty. Indie, zupeł­ne prze­ci­wień­stwo ener­ge­tycz­nych Włoch, to oaza spo­ko­ju, w któ­rej Liz odda­je się medy­ta­cji i szu­ka wewnętrz­nej har­mo­nii, uświa­da­mia­jąc sobie, że życie może być nie­skom­pli­ko­wa­ne i rado­sne.

I wresz­cie ostat­ni przy­sta­nek naszej boha­ter­ki – Indo­ne­zja – to miej­sce niczym z baj­ki, wyma­rzo­ny przy­sta­nek na odpo­czy­nek w zapie­ra­ją­cym dech w pier­siach antu­ra­żu oraz … odna­le­zie­nie miło­ści, któ­ra wbrew temu, co wcze­śniej sądzi­ła Liz, napraw­dę ist­nie­je.

IMG_7896-mini

Ewe­li­na Wój­ci­kow­ska –  Lau­rent Graff „Szczę­śli­we dni”

Szczę­śli­we dni” to krót­ka opo­wieść o tym, że moż­na przez całe życie przy­go­to­wy­wać się na swo­ją sta­rość, a co za tym idzie na śmierć. Boha­ter­ka książ­ki jako kil­ku­na­sto­lat­ka wyku­pi­ła sobie miej­sce na cmen­ta­rzu, a gdy led­wo prze­kro­czy­ła trzy­dziest­kę zmie­ni­ła miej­sce zamiesz­ka­nia na … dom star­ców, gdzie jej naj­więk­szym zmar­twie­niem oka­zał się brak pomy­słu na epi­ta­fium.

Pew­ne­go dnia w domu opie­ki poja­wia się nowa pen­sjo­na­riusz­ka, któ­ra wie, że kres jej życia jest bli­ski, jed­nak jej ostat­nim marze­niem jest krót­ki wyjazd nad morze. Boha­ter­ka posta­na­wia pomóc kobie­cie. Wię­cej zdra­dzać nie war­to, ale z pew­no­ścią war­to się­gnąć po książ­kę, któ­ra w prze­wrot­ny i nie­co komicz­ny spo­sób zwra­ca uwa­gę na pro­blem sta­ro­ści i mło­do­ści. Autor pod­kre­śla, że na każ­dym eta­pie życia moż­na cie­szyć się nim i speł­niać marze­nia, a z bier­no­ścią, choć jest ona łatwiej­szym wybo­rem, nale­ży wal­czyć. Mamy tyl­ko jed­no życie i trze­ba je wyko­rzy­stać total­nie

For Vers-24, War­saw

_____

POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy