& Other Stories prezentuje walentynkową kolekcję inspirowaną piżamami

Walentynkowa kolekcja kapsułowa & Other Stories to ukłon w stronę marzeń i magii snu. Nazwana ‘Rêve Éveillé’ (z francuskiego „śnić na jawie”) oddaje nastrój i tajemnicę paryskich buduarów, przeobrażając bieliznę nocną w elegancką odzież dzienną.

W tym roku, histo­ria przy­jaź­ni Patri­ci Man­field oraz Rena­ty Di Pace zosta­ła przed­sta­wio­na w sesji zdję­cio­wej, powsta­łej w hote­lu Le Meu­ri­ce w Pary­żu – mie­ście, w któ­rym znaj­du­je się jed­no z Ate­lier mar­ki. Patri­cia i Rena­ta – głów­ne boha­ter­ki sesji – uwiel­bia­ją podró­żo­wać razem. Dobrze wie­dzą, że naj­le­piej w podró­ży spraw­dza­ją się wygod­ne i sty­lo­we ubra­nia oraz lek­ka waliz­ka. Roz­wią­za­nie? „Ubra­nia inspi­ro­wa­ne piża­ma­mi to naj­lep­sza recep­ta na non­sza­lanc­ki, nie­zo­bo­wią­zu­ją­cy styl. Aby go osią­gnąć, klu­czo­wa jest odpo­wied­nia sty­li­za­cja – zesta­wia­jąc bie­li­znę noc­ną z parą sne­aker­sów, kape­lu­szem, płasz­czem oraz dużą ilo­ścią biżu­te­rii nigdy się nie pomy­lisz.

Ogrom­nie cie­szę się z udzia­łu w tym pro­jek­cie, rów­nież dla­te­go, że mogłam spę­dzić wspa­nia­ły czas z Rena­tą – jed­ną z moich ulu­bio­nych osób na świe­cie. Razem two­rzy­my duet girl-power”, mówi Patri­cia Man­field. Ta kolek­cja zosta­ła stwo­rzo­na do nosze­nia, kocha­nia i marzeń – zawie­ra zesta­wy ready-to-wear uszy­tych z luk­su­so­wych mie­sza­nek jedwa­biu i mięk­kich ten­ce­li. „Naj­lep­szą rze­czą w ubra­niach inspi­ro­wa­nych piża­ma­mi jest ich wygo­da. Moją ulu­bio­ną rze­czą z tej kolek­cji jest jedwab­ny, bia­ły szla­frok, w któ­rym czu­je się nie­zo­bo­wią­zu­ją­co i kobie­co”, mówi Rena­ta Di Pace.

Kolek­cję inspi­ro­wa­ną piża­ma­mi (PJ) uzu­peł­nia­ją akce­so­ria takie jak: pan­to­fle z pom­po­na­mi, tur­ba­ny, note­sy do zapi­sy­wa­nia snów (dre­am jour­nal) oraz maski do spa­nia. Są one utrzy­ma­ne w pary­skiej pale­cie kolo­ry­stycz­nej: od głę­bo­kie­go gra­na­tu i bur­gun­dów po deli­kat­ne róże, kre­mo­we bie­le i zło­te musz­tar­dy.




Komentarze

komen­ta­rzy