O skórze z Klaudią Kaszubą i prof. Andrzejem Kaszubą

Z Profesorem Andrzejem Kaszubą, wybitnym dermatologiem, pedagogiem i mentorem wielu pokoleń polskich lekarzy rozmawia Klaudia Kaszuba. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa. To dialog między teściem i synową. O pielęgnacji cery, o tym jak było, a jak jest teraz. Wspólnie obalają mity na temat dbania o urodę, punktują błędy i podpowiadają, jak nie stracić głowy w świecie piękna, w którym pojawiło się zbyt wiele możliwości. 

Tato, czy ty wiesz, co się dzie­je w dro­ge­riach i apte­kach? Widzia­łeś te set­ki marek, tysią­ce kosme­ty­ków, der­mo­ko­sme­ty­ków i niby­ko­sme­ty­ków? Jak się w tym odna­leźć?

Wiem, widzia­łem, co się dzie­je. Wyobraź sobie, że jak zaczy­na­łem prak­ty­kę, to na ryn­ku dostęp­ne były jedy­nie Nivea i pani Walew­ska, i to było wła­ści­wie wszyst­ko. Nie było tylu pro­duk­tów, takiej dostęp­no­ści i świa­do­mo­ści zabie­go­wej pacjen­tów, w ogó­le nie było tylu zabie­gów jak teraz.

Ten boom jest nie­sa­mo­wi­ty! Rynek do nie­daw­na zdo­mi­no­wa­ny był głów­nie przez fir­my kosme­tycz­ne zało­żo­ne przed albo tuż po zakoń­cze­niu dru­giej woj­ny świa­to­wej. I potem coś się zatrzy­ma­ło. Ta sta­gna­cja jed­nak defi­ni­tyw­nie się skoń­czy­ła. Prze­mysł uro­do­wy roz­rósł się do nie­wia­ry­god­nych roz­mia­rów. Gonie­nie pięk­na i ide­al­ne­go wyglą­du ogar­nę­ło cały świat. Przy­szła też era nowe­go poko­le­nia kon­su­men­tów, bar­dziej świa­do­me­go, poszu­ku­ją­ce­go i decy­du­ją­ce­go. Zarów­no klient­ki, jak i pacjent­ki zaczę­ły mieć dość rela­cji mistrz i uczeń. Zaczę­ły testo­wać pro­duk­ty kosme­tycz­ne, któ­rych jest ogrom­na róż­no­rod­ność, zabie­gi, któ­rych jest jesz­cze wię­cej i leka­rzy; i same chcą sta­wać się eks­pert­ka­mi, któ­re albo zachę­ca­ją do danej rze­czy, albo znie­chę­ca­ją.

Daw­niej opi­nię leka­rza się sza­no­wa­ło, dziś czę­sto się ją pod­wa­ża. Ludzie uwa­ża­ją, że jak mają dostęp do Inter­ne­tu, to zdia­gno­zu­ją wszyst­ko sami i lekarz jest nie­po­trzeb­ny. Ale wia­do­mo, jak to się koń­czy…

A czy daw­niej kobie­ty mia­ły ład­niej­sze cery? 

No ład­niej­sze, dużo ład­niej­sze, bo nie testo­wa­ły tylu pro­duk­tów na twa­rzy. Nie testo­wa­ły kosme­ty­ków czy der­mo­ko­sme­ty­ków, bo ich nie było.

Wyda­je mi się, że wte­dy o uro­dę dba­no za pomo­cą ziół i domo­wych pre­pa­ra­tów?  Cho­ciaż teraz też jest trend kosme­ty­ków natu­ral­nych.

Gdy­by leczy­li cerę wyłącz­nie zio­ła­mi, to ja bym nie miał nic prze­ciw­ko. To jest natu­ral­ne, więc na zdro­wie, cho­ciaż nawet w tym przy­pad­ku war­to zacho­wać roz­są­dek.”

Gdy­by leczy­li cerę wyłącz­nie zio­ła­mi, to ja bym nie miał nic prze­ciw­ko. To jest natu­ral­ne, więc na zdro­wie, cho­ciaż nawet w tym przy­pad­ku war­to zacho­wać roz­są­dek – nale­ży pamię­tać, że natu­ral­ne kosme­ty­ki, wła­śnie dla­te­go, że są natu­ral­ne, roślin­ne, po kil­ku sto­so­wa­niach mogą wywo­łać aler­gie. Dla­te­go też trze­ba uważ­nie obser­wo­wać reak­cje skó­ry. Wyobraź sobie, że kil­ka dekad temu w apte­kach bar­dzo łatwo moż­na było dostać kre­my ze ste­ry­da­mi i to dość sil­ny­mi, flu­oro­wa­ny­mi. Te kre­my dawa­ły szyb­ki efekt, ale nie­ste­ty po sto­so­wa­niu na twarz, poja­wia­ły się coraz to gor­sze nawro­ty rumie­nia, aż docho­dzi­ło do trwa­łe­go roz­sze­rze­nia naczyń na twa­rzy, któ­rych się już nie da cof­nąć. I to były powi­kła­nia po ogól­no­do­stęp­nych lekach!

I to jest prze­ra­ża­ją­ce! Co się jesz­cze zmie­ni­ło w naszym lokal­nym świe­cie uro­dy? 

To były spe­cy­ficz­ne cza­sy, wiesz – wszyst­kie­go było jak na lekar­stwo. Mie­li­śmy wyłącz­nie Pol­le­nę – gabi­ne­ty Ewy Pol­le­ny, zresz­tą Łódz­kiej fir­my, któ­ra pro­du­ko­wa­ła kre­my na ręce i twarz, było ich kil­ka rodza­jów. I wła­śnie w tych gabi­ne­tach der­ma­to­lo­gicz­nych zaczy­na­łem swo­ją ścież­kę zawo­do­wą. Gene­ral­nie mniej ludzi mia­ło wte­dy pro­ble­my ze skó­rą. Dla­cze­go? A no dla­te­go, że kie­dyś nie było pro­ble­mu smo­gu, spa­lin uno­szą­cych się w powie­trzu. Po Łodzi jeź­dzi­ło ze 20 samo­cho­dów.

Roz­wój cywi­li­za­cyj­ny ruj­nu­je nasze twa­rze? 

Skó­ra twa­rzy, jako część naj­bar­dziej odkry­ta szcze­gól­nie reagu­je na czyn­ni­ki zewnętrz­ne, ale z dru­giej stro­ny wyka­zu­je też pew­ną odpor­ność, bo jest przy­sto­so­wa­na do śro­do­wi­ska. Nie jest jed­nak przy­sto­so­wa­na do tak sil­ne­go uprze­my­sło­wie­nia, z któ­rym skó­ra po pro­stu prze­gry­wa. Dru­gim wro­giem skó­ry jest oczy­wi­ście stres, któ­ry ma ogrom­nie nega­tyw­ny wpływ na cerę. Kie­dyś to wyglą­da­ło ina­czej. Napraw­dę. I nie tyl­ko w Pol­sce, ale na całym świe­cie. Gdy zaczy­na­łem pra­cę, to napraw­dę przez gło­wę mi nie prze­cho­dzi­ły jakieś tren­dy doty­czą­ce pie­lę­gna­cji skó­ry, a teraz co krok sły­szy się o nowych rewe­la­cjach, teraz jakimś super hitem jest ta pie­lę­gna­cja kore­ań­ska. Sły­sza­łaś o tym?

Sły­sza­łam. I od razu pomy­śla­łam, jak wyglą­da­ła­by pol­ska pie­lę­gna­cja?

Jak dla mnie to w ogó­le nie powin­ni­śmy una­ra­da­wiać pie­lę­gna­cji skó­ry. Czy pol­ska czy kore­ań­ska, czy ame­ry­kań­ska, każ­da powin­na mieć taką samą for­mu­łę w każ­dym kra­ju, na każ­dym kon­ty­nen­cie.”

No więc wła­śnie, według mnie w ogó­le, by nie wyglą­da­ła, ponie­waż to jest wymysł, a my nie powin­ni­śmy una­ra­da­wiać pie­lę­gna­cji skó­ry. Czy pol­ska czy kore­ań­ska, czy ame­ry­kań­ska, każ­da powin­na mieć taką samą for­mu­łę w każ­dym kra­ju, na każ­dym kon­ty­nen­cie. Prze­cież mamy te same typy skó­ry – tłu­stą, mie­sza­ną, suchą i jesz­cze w tych pod­sta­wo­wych typach ich róż­ne mie­szan­ki. U jed­nej oso­by w cerze mie­sza­nej będzie prze­wa­żał typ łojo­to­ko­wy i tłu­sty w czę­ściach środ­ko­wych, tak zwa­na stre­fa T, a suchy w zewnętrz­nych. Te trzy rodza­je skór pod­sta­wo­wych i mie­sza­ne typy skó­ry są podob­ne na wszyst­kich kon­ty­nen­tach. Skó­ra czło­wie­ka zmie­nia się jedy­nie, a raczej jest dosto­so­wa­na do warun­ków atmos­fe­rycz­nych, kli­ma­tu, w któ­rym prze­by­wa i żyje. Pie­lę­gna­cja powin­na być do tych typów dopa­so­wa­na, trze­ba myśleć racjo­nal­nie, a nie kie­ro­wać się tren­da­mi.

Wiesz Tato, to jest jak z szam­po­na­mi do wło­sów. Te pro­du­ko­wa­ne w Hisz­pa­nii świet­nie dzia­ła­ją na tam­tej­sze kobie­ty, ponie­waż są dosto­so­wa­ne do ich wło­sów (gru­bość, sztyw­ność itp), ale już nie­ko­niecz­nie będą rów­nie świet­nie dzia­łać na Polki, pomi­mo chwy­tli­wych kam­pa­nii rekla­mo­wych i wysił­ków mar­ke­tin­gow­ców, to jed­nak każ­dy pro­dukt powi­nien być dobie­ra­ny indy­wi­du­al­nie.

O widzisz i wła­śnie poru­szy­łaś wierz­cho­łek góry lodo­wej. Ja w ogó­le uwa­żam, że pie­lę­gna­cja skó­ry powin­na być jed­na – sper­so­na­li­zo­wa­na, dobie­ra­na indy­wi­du­al­nie do potrzeb czło­wie­ka i cha­rak­te­ry­sty­ki jego cery. Żad­na pie­lę­gna­cja kore­ań­ska, japoń­ska czy nawet pol­ska – po pro­stu jed­na indy­wi­du­al­na, dobrze dobra­na do oso­by. Jeże­li podą­ży­my za tren­dem i będzie­my sto­so­wać te same kosme­ty­ki prze­ciw­sta­rze­nio­we i pie­lę­gna­cyj­ne do wszyst­kich rodza­jów cer, to może się oka­zać, że u jed­nej kobie­ty zosta­nie wywo­ła­ny trą­dzik, u innej sta­ny zapal­ne się zaostrzą, a u kolej­nej poja­wi się łojo­to­ko­we zapa­le­nie skó­ry, któ­re­go dotych­czas nie było. Trze­ba pamię­tać, że skó­rę mamy jed­ną na całe życie – nie zmie­ni­my jej. Więc zadbaj­my o nią mądrze, stwórz­my sobie indy­wi­du­al­ną pie­lę­gna­cję i dobierz­my odpo­wied­nie kosme­ty­ki do nasze­go typu skó­ry.

No widzisz, ale dla jed­nych mądrym spo­so­bem będzie pój­ście do dro­ge­rii w cen­trum han­dlo­wym i kupie­nie mega dro­gie­go kre­mu, bo to co dro­gie jest lep­sze, dla dru­gich pój­ście do apte­ki po der­mo­ko­sme­tyk, bo natu­ra wszyst­ko zała­twi, a dla trze­cich poczy­ta­nie o kre­mach w inter­ne­cie albo u popu­lar­nej blo­ger­ki, bo ona jest jakimś wzo­rem do naśla­do­wa­nia. Nie każ­dy pofa­ty­gu­je się do kosme­to­lo­ga czy leka­rza, aby uzy­skać dokład­ne infor­ma­cje o swo­im typie skó­ry, by móc dobrać ide­al­ne kosme­ty­ki. Wte­dy taka oso­ba, nie­pew­na typu skó­ry, kupi kosme­tyk, pod wpły­wem impul­su, cele­bryt­ki, eks­pe­dient­ki w dro­ge­rii, ze wzglę­du na mar­kę czy opa­ko­wa­nie i po mie­sią­cu sto­so­wa­nia wyrzu­ci ten krem.

Wyrzu­ci krem, nie dla­te­go, że nie dzia­łał, tyl­ko dla­te­go, że był źle dobra­ny. Na przy­kład był zbyt tłu­sty i spo­wo­do­wał zamy­ka­nie ujść gru­czo­łów łojo­wych i skó­ra twa­rzy, któ­ra do tej pory nie mia­ła żad­nych zmian, nagle dosta­ła peł­no zaskór­ni­ków, zamknię­tych, otwar­tych, w któ­rych gro­ma­dzą się bak­te­rie i two­rzą wykwi­ty trą­dzi­ko­we, sta­ny zapal­ne. Nawet nie wiesz, jak czę­sto się spo­ty­kam z taki­mi sytu­acja­mi wśród moich pacjen­tów. Mat­ki dają cór­kom kre­my, któ­re na nie świet­nie dzia­ła­ją. No, ale na miłość boską, to, że dobrze kosme­tyk dzia­ła na kobie­tę 30, czy 40+, nie zna­czy, że będzie tak samo dzia­łał na doj­rze­wa­ją­cą dziew­czyn­kę w wie­ku 14 lat. To są zupeł­nie inne typy skó­ry, któ­re mają odmien­ne potrze­by.

I tak samo jest z tą pie­lę­gna­cją kore­ań­ską, jed­nym może pomóc, a innym zaszko­dzić, No, ale korzy­sta­my z tych tren­dów pie­lę­gna­cyj­nych, licząc na roz­świe­tlo­ne, pięk­ne, zdro­we cery.

Naj­czę­ściej tego typu dzia­ła­nia są chwi­lo­we. Odsta­wisz „10 kro­ków” na bok i powo­li skó­ra zacznie się zmie­niać. Oczy­wi­ście w momen­cie, kie­dy nie sto­su­jesz już żad­nych der­mo­ko­sme­ty­ków czy pre­pa­ra­tów, któ­re popra­wia­ją tę cerę, czy­li ją leczą. Kosme­ty­ka pie­lę­gna­cyj­na daje efekt, ale nie­ste­ty krót­ko­trwa­ły, dla­te­go tak bar­dzo waż­na jest ta sys­te­ma­tycz­ność.

To też może być tro­chę taka wydmusz­ka mar­ke­tin­go­wa, żeby sprze­dać wię­cej pro­duk­tów?

Wiesz, odkąd Pola­cy korzy­sta­ją z tych cudów całe­go świa­ta, w kon­tek­ście pie­lę­gna­cji skó­ry twa­rzy czy wło­sów, paznok­ci, to my, der­ma­to­lo­dzy mamy wię­cej pra­cy i pacjen­tów. ”

To też jest jakaś moż­li­wość. Czy może­my być do koń­ca pew­ni, że Kore­an­ki rze­czy­wi­ście tak dba­ją o uro­dę. A jeśli nawet, to chy­ba tyl­ko te bar­dzo zamoż­ne, któ­re mają dużo wol­ne­go cza­su. Wiesz, odkąd Pola­cy korzy­sta­ją z tych cudów całe­go świa­ta, w kon­tek­ście pie­lę­gna­cji skó­ry twa­rzy czy wło­sów, paznok­ci, to my, der­ma­to­lo­dzy mamy wię­cej pra­cy i pacjen­tów. Obser­wu­je­my tę ten­den­cję od 20 lat, sta­le rośnie licz­ba ludzi, któ­rych musi­my leczyć. Mówię tu o tych sta­nach, któ­re są efek­tem sto­so­wa­nia nie­spraw­dzo­nych kosme­ty­ków albo i spraw­dzo­nych, tyl­ko nie­od­po­wied­nio dobra­nych do potrzeb danej cery.

Ale jak prze­cięt­na dziew­czy­na ma się dowie­dzieć, jaką ma cerę i jak o nią dbać? My to robi­my na czu­ja. Prze­cież nie pój­dzie się z tym do leka­rza.

A dla­cze­go nie? To jest wizy­ta pro­fi­lak­tycz­na, ja mam takich pacjen­tów. To nor­mal­na spra­wa, kwe­stia dba­nia o swo­je zdro­wie.

O widzisz, a ja o tym nie wie­dzia­łam.

Nie wie­dzia­łaś, bo ty masz to w domu!

I to jakie­go eks­per­ta! No dobrze, na dziś powo­li koń­czy­my. O czym będzie­my roz­ma­wiać następ­nym razem? Może o naj­więk­szym utra­pie­niu kobiet – zmarszcz­kach? 

Jesteś pew­na? Od nie­któ­rych moich histo­rii sama możesz dostać zmarsz­czek, deter­mi­na­cja dzi­siej­szych kobiet i męż­czyzn napraw­dę nie zna gra­nic.

Pro­fe­sor zw. dr hab. Andrzej Kaszu­ba – Lekarz der­ma­to­log, z wykształ­ce­nia i powo­ła­nia. Wice­pre­zes Zarzą­du Głów­ne­go Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Der­ma­to­lo­gicz­ne­go, prze­wod­ni­czą­cy Oddzia­łu Łódz­kie­go Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Der­ma­to­lo­gicz­ne­go, były Kra­jo­wy Kon­sul­tant w dzie­dzi­nie der­ma­to­lo­gii i wene­ro­lo­gii. A tak­że Kie­row­nik Kli­ni­ki Der­ma­to­lo­gii, Der­ma­to­lo­gii Dzie­cię­cej i Onko­lo­gicz­nej Uni­wer­sy­te­tu Medycz­ne­go w Łodzi, Ordy­na­tor Oddzia­łu Der­ma­to­lo­gii, Der­ma­to­lo­gii Dzie­cię­cej i Onko­lo­gicz­nej Woje­wódz­kie­go Szpi­ta­la Spe­cja­li­stycz­ne­go im. dr Wł. Bie­gań­skie­go w Łodzi. Zało­ży­ciel i współ­wła­ści­ciel Spe­cja­li­stycz­nych Gabi­ne­tów Lekar­skich Der­med oraz Cen­trum Medycz­ne­go Der­med, któ­re na prze­strze­ni lat zyska­ły wie­lu sta­łych pacjen­tów. W Der­me­dzie, dzię­ki jego ini­cja­ty­wie 20 lat temu powsta­ło Cen­trum Szko­le­nio­we Der­ma­to­lo­gii Este­tycz­nej, w któ­rym cer­ty­fi­ka­ty zabie­go­we zdo­by­ło ok. 4000 pol­skich leka­rzy róż­nych spe­cjal­no­ści. W 2015 roku, wraz z żoną, otwo­rzył kolej­ną filię – Der­med Kli­ni­ka Uro­dy. Jest auto­rem: 348 prac opu­bli­ko­wa­nych dru­kiem w facho­wych cza­so­pi­smach medycz­nych w kra­ju i za gra­ni­cą, 247 donie­sień na zjaz­dach i sym­po­zjach nauko­wych w Pol­sce i za gra­ni­cą, auto­rem lub współ­au­to­rem 43 pozy­cji wydaw­ni­czych. Sta­le posze­rza swo­ją wie­dzę, bio­rąc udział w licz­nych kon­fe­ren­cjach i sym­po­zjach nauko­wych, czę­sto tak­że poza gra­ni­ca­mi kra­ju. Pro­fe­sor jest naukow­cem aktyw­nym, pro­wa­dzi bada­nia, wykła­da na uczel­niach, uczest­ni­czy w licz­nych kon­fe­ren­cjach nauko­wych.

Klau­dia Kaszu­ba – Dok­to­rant­ka mię­dzy­wy­dzia­ło­wych inter­dy­scy­pli­nar­nych stu­diów huma­ni­stycz­nych Uni­wer­sy­te­tu Łódz­kie­go oraz absol­went­ka pre­sti­żo­wych Cen­tral Saint Mar­tins i Lon­don Col­le­ge of Fashion gdzie szko­li­ła się pod okiem bry­tyj­skiej stra­teg Susan Seel. Jest wykła­dow­cą aka­de­mic­kim na Uni­wer­sy­te­cie Łódz­kim, gdzie na stu­diach sta­cjo­nar­nych, magi­ster­skich uczy PR-u mody oraz dzien­ni­kar­stwa. Pomy­sło­daw­ca i pro­wa­dzą­ca warsz­ta­ty: „Woj­na marek” (XIV Festi­wa­lu Nauki, Tech­ni­ki i Sztu­ki), „Modo­mo­wa” (Twór­czy Uni­wer­sy­tet 8).
Współ­za­ło­ży­ciel­ka agen­cji 360 Black­Bal­lo­on, w któ­rej odpo­wia­da za dyrek­cję kre­atyw­ną. Kon­sul­tu­je stra­te­gie i zaj­mu­je się budo­wa­niem marek, zwią­za­nych z bran­ża­mi taki­mi jak uro­da, zdro­wie, moda i life­sty­le. Swo­je pasje łączy z pra­cą, a w obsza­rze jej zain­te­re­so­wań szcze­gól­ne miej­sce zaj­mu­je tema­ty­ka zwią­za­na z ryn­kiem uro­do­wym i modą niszo­wą. Sztu­ka, design, kino czy lite­ra­tu­ra rów­nież pozo­sta­ją dla niej naj­lep­szy­mi źró­dła­mi inspi­ra­cji w codzien­nej pra­cy. W wol­nym cza­sie uwiel­bia czy­tać, a szcze­gól­nym sen­ty­men­tem darzy lite­ra­tu­rę ibe­ro­ame­ry­kań­ską oraz kla­sy­ków takich jak Gabriel Gar­cia Marqu­ez czy Julio Cor­tázar. Kocha podró­że, dla­te­go w przy­szło­ści mogła­by zostać Tra­vel­ling CEO, by móc pra­co­wać z róż­nych zakąt­ków świa­ta i przy oka­zji odkry­wać róż­ne miej­sca. Jest rów­nież świe­żo upie­czo­ną mamą małej Lau­ry. 

Zdję­cia: Karo­li­na Szu­bert




Komentarze

komen­ta­rzy