Nie musisz być taka jak inni

Pomysł na ten tekst powstał podczas rozmowy z redaktor naczelną VERS-24, gdy planowałyśmy tematy do kolejnych artykułów. Wydawało nam się, że problem oceniania innych przez pryzmat tego jak są ubrani już dawno został rozwiązany. Jednak wiele kobiet zmaga się z nim każdego dnia. Paniczny strach przed tym co powiedzą inni sprawia, że zamiast wyglądać tak jak chcemy, ubieramy się tak jak oczekują tego od nas inne osoby. Boimy się wyróżniać, mieć swoje zdanie i podkreślać swój indywidualny styl. A przecież to, co odróżnia nas od innych, jest naszym największym atutem.

Pro­jek­tan­ci co sezon ofe­ru­ją nam nie­zli­czo­ną ilość tren­dów i ten­den­cji. Raz mod­ne są spodnie typu cul­lo­tes, a chwi­lę póź­niej nosi­my tyl­ko over­si­zo­we blu­zy. Licz­ba naka­zów i zaka­zów w kwe­stii tego jak powin­ni­śmy wyglą­dać jest ogrom­na. Z jed­nej stro­ny sły­szy­my, że liczy się oso­bo­wość i ory­gi­nal­ność, a z dru­giej każ­da oso­ba, któ­ra choć tro­chę róż­ni się od odgór­nie narzu­co­nych wzor­ców jest oce­nia­nia i kry­ty­ko­wa­na. Cza­sa­mi mija­jąc ludzi na uli­cy, czy nawet śle­dząc ich kana­ły spo­łecz­no­ścio­we, odno­si­my wra­że­nie że ota­cza­ją nas klo­ny. Powin­ni­śmy nosić podob­ne ubra­nia, trzy­mać podob­ną die­tę i wyzna­wać podob­ne poglą­dy. Zapo­mi­na się jed­nak o tym, że każ­dy z nas jest inny i nie da się wszyst­kich posta­wić w okre­ślo­nych ramach. Jak więc pora­dzić sobie z kry­ty­ką, jeże­li nie chce­my dopa­so­wy­wać się do narzu­co­nych kanonów?

Przede wszyst­kim trze­ba zro­zu­mieć, że to, co inni myślą o naszym sty­lu, tak napraw­dę nie ma żad­ne­go zna­cze­nia. Naj­waż­niej­sze to dobrze czuć się w swo­jej skó­rze. Każ­dy z nas ma inny gust, podo­ba­ją nam się inne rze­czy i w innych ubra­niach czu­je­my się dobrze. Co wię­cej, każ­da kobie­ta ma inny typ figu­ry, odcień skó­ry, kolor wło­sów i dla­te­go nie ma sen­su, żeby­śmy wszyst­kie wyglą­da­ły tak samo.

Mimo, że w Pol­sce spo­ro zadzia­ło się już w kwe­stiach tole­ran­cji, dalej na uli­cach widzi­my wymow­ne spoj­rze­nia, czy nie­dy­skret­ne szep­ty, skie­ro­wa­ne w stro­nę osób, któ­re czymś się wyróż­nia­ją. Zamiast patrzeć na ory­gi­nal­ność w spo­sób pozy­tyw­ny, obser­wu­je­my zdzi­wie­nie i dez­apro­ba­tę. Jest tyl­ko jeden spo­sób, aby sobie z tym pora­dzić – NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ. Zawsze znaj­dzie się oso­ba, któ­ra myśli ina­czej. Zawsze znaj­dzie się oso­ba, któ­ra powie, że nasz strój jej się nie podo­ba. Albo nie powie tego pro­sto w oczy, tyl­ko wyraź­nie da nam to odczuć. Nie da się z tym wal­czyć, więc trze­ba to zaakceptować.

Adap­ta­cja tren­dów przez spo­łe­czeń­stwo wyglą­da to pro­ces dłu­go­trwa­ły. Gdy­by kil­ka sezo­nów temu ktoś powie­dział, że meta­licz­ne buty i toreb­ki będą abso­lut­nym hitem, pew­nie wie­le osób popu­ka­ło­by się w gło­wę. A czy spo­dzie­wa­li­by­ście się 10 lat temu, że spor­to­we obu­wie będzie nie tyl­ko koja­rzo­ne z siłow­nią i fit­nes­sem, ale sta­nie się row­nież świet­nym dodat­kiem do zwiew­nych sukie­nek czy dam­skich gar­ni­tu­rów? Pew­nie nie.

Wybie­ra­jąc ubra­nia nale­ży pamię­tać o tym, że nasz strój nie powi­nien niko­go obra­żać oraz być zbyt wul­gar­ny. Poza tymi pod­sta­wo­wy­mi zasa­da­mi dozwo­lo­ne jest abso­lut­nie wszyst­ko. I nie war­to tra­cić ener­gii na przej­mo­wa­nie się opi­nia­mi innych osób, bo może oka­zać się, że rze­czy, któ­re teraz są przez nich kry­ty­ko­wa­ne, bar­dzo nie­dłu­go znaj­dą się rów­nież w ich szafach.

Tekst: Mar­ty­na Urbańska
Kola­że: Lau­ra Osakowicz

Komentarze

komentarzy