Największy biznes 2017 roku – streetstyle

Zanim nowy rok przyniesie nam mnóstwo nowych inspiracji i rzeczy, którymi na nowo będziemy się zachwycać, czas przyjrzeć się zjawisku jednemu z najbardziej ogromnych, zaskakujących i nieprzewidywalnych – streetstyle. Brzydkie to nowe cool?

I cho­ciaż mówie­nie o tym co jest w modzie zupeł­nie nie jest prze­cież cool, w przy­pad­ku stre­etwe­aru jest nie­mal koniecz­ne do osią­gnię­cia suk­ce­su. Para­doks? Nie­zu­peł­nie. Świat osza­lał, kie­dy na począt­ku 2017 roku, w stycz­niu, fran­cu­ski dom mody Louis Vuit­ton połą­czył siły z Supre­me- ulu­bio­ną mar­ką stre­etwe­aro­wą nie tyl­ko rape­rów, ale i zwy­kłych śmier­tel­ni­ków; sym­bo­lem tęt­nią­ce­go życiem, nie­po­kor­ne­go Nowe­go Jor­ku. Kola­bo­ra­cja wzbu­dzi­ła nie­po­kój bran­ży i wywo­ła­ła spo­re zamie­sza­nie na ryn­ku mody, któ­ra od tam­tej pory nie jest już taka sama. Na dobre zmie­nił się zwią­zek pomię­dzy modą high fashion a stre­etwe­ar, któ­re powo­li sta­wa­ły się nie­roz­łącz­ne- odtąd nie­mal każ­dy liczą­cy się dom mody marzy o współ­pra­cy z pio­nier­ską mar­ką two­rzą­cą modę ulicz­ną. Supre­me x Louis Vuit­ton jesz­cze przed pre­mie­rą nosi­ła Madon­na czy Cruz Bec­kham, a tuż po wypusz­cze­niu kolek­cji Insta­gra­mo­we kon­ta zala­ły zdję­cia rape­rów, blo­ge­rów i boga­tych dzie­cia­ków obno­szą­cych się war­ty­mi 60 tysię­cy dola­rów czer­wo­ny­mi paska­mi z logo LV. Co cie­ka­we, już kil­ka mie­się­cy póź­niej poja­wi­ły się infor­ma­cje, że Gru­pa Car­ly­le kupi­ła 50% udzia­łów w Supre­me, przej­mu­jąc mar­kę od Goode Part­ners, któ­ry jesz­cze trzy lata wcze­śniej nie­mal nie inwe­sto­wał w spół­kę. Zamiast typo­wej opa­ski na oko, nie­ty­po­wą ban­da­mę Louis Vuit­ton x Supre­me otrzy­ma­ła tak­że cha­ry­ta­tyw­na maskot­ka BBC- Pud­sey. A był to dopie­ro począ­tek roku, w któ­rym stre­etwe­ar, nowa­tor­ski i zaska­ku­ją­cy, zaczął sta­wać się nie­wol­ni­kiem wła­snej kon­cep­cji sło­wa cool.

Na począt­ku listo­pa­da odbył się trwa­ją­cy przez dwa dni festi­wal stre­etwe­aru, opi­sy­wa­ny jako festi­wal i wysta­wa stwo­rzo­ny w celu połą­cze­nia ze sobą popkul­tu­ry, sztu­ki, jedze­nia, sty­lu, spor­tu czy muzy­ki. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak był to festi­wal poświę­co­ny kul­tu­rze, ale tej napę­dza­nej przez han­del, co bez wąt­pie­nia wąt­pie­nia jed­nym z naj­więk­szych przy­kła­dów ewo­lu­cji kul­tu­ry uli­cy. Maso­wa kon­sump­cja, apro­ba­ta rówie­śni­ków, wyso­ki znacz­nik na eBay- to tyl­ko kil­ka słów za pomo­cą któ­rych moż­na opi­sać rzecz, któ­ra pomi­mo, że brzyd­ka, napraw­dę jest cool. Stre­etwe­ar (podob­nie zresz­tą jak resz­ta bran­ży mody), zawsze dążył do osią­gnię­cia zysku. Z tą jed­ną róż­ni­cą- rzad­ko był tak brzyd­ki, jak teraz. To dla­te­go na por­ta­lach aukcyj­nych może­my obser­wo­wać odsprze­daw­ców oraz ich magicz­ne, nie­do­stęp­ne i nie­mal nie­osią­gal­ne dla wszyst­kich zdo­by­cze. Oczy­wi­ście, za wszyst­kie cool rze­czy z dru­giej ręki trze­ba zapła­cić. I to sło­no. Mnó­stwo O.G. ze świa­ta stre­etwe­aru, takich jak Chris Chibbs z UNION Los Ange­les, Bob­by Hun­dreds czy czci­god­ny sne­aker­he­ad DJ Clark Kent, było pre­zen­to­wa­nych w Com­ple­xCon. Zawsze jed­nak ich kul­tu­ra pozo­sta­wa­ła w cie­niu kon­sump­cji lub jedy­nie pro­duk­tów z limi­to­wa­nych kolek­cji. Obec­nie urok stre­etwe­arow­ców i idea zwią­za­na z przy­na­leż­no­ścią do taj­ne­go klu­bu- znik­nę­ły na sku­tek zmia­ny kul­tu­ro­wej zwią­za­nej z pra­gnie­niem po pro­stu bycia cool. Stre­etwe­ar to nie wyłącz­nie han­del. Vir­gil Abloh, jeden ze stre­etwe­aro­wych pro­jek­tan­tów-pro­wo­ka­to­rów porów­nał go do for­my sztu­ki, co wyda­je się nie tyle co inte­re­su­ją­cym, a odważ­nym porów­na­niem do cze­goś, co z pew­no­ścią ma w sobie wię­cej war­to­ści inte­lek­tu­al­nej niż zwy­kła sprze­daż pro­duk­tu.

Wystar­czy tyl­ko spoj­rzeć na wypusz­czo­ną przez Supre­me we wrze­śniu zeszłe­go roku… cegłę. Trze­ba przy­znać, że jako pro­dukt był fascy­nu­ją­cy i odbie­ra­ny jako pew­ne­go rodza­ju kpi­na z kon­su­men­tów. Cegła odzwier­cie­dla­ła bowiem ideę, że sprze­da się dosłow­nie cokol­wiek, co wypu­ści Supre­me. War­to jed­nak wie­dzieć, że mar­ka taka jak Supre­me czę­sto łączy swo­je pro­duk­ty z ukry­ty­mi zna­cze­nia­mi i wska­zów­ka­mi, co było nie­zwy­kle spryt­ne.   Rów­nie wiel­kim suk­ce­sem oka­za­ła się współ­pra­ca Nike “The Ten” z Vir­gi­lem Ablo­hem w 2017. Była nie­zwy­kła nie tyl­ko ze wzglę­du na pro­jek­ty, ale przede wszyst­kim spo­sób jej wpro­wa­dze­nia, któ­re­mu towa­rzy­szy­ły spe­cjal­ne warsz­ta­ty sla­sho­we w Lon­dy­nie oraz Nowym Jor­ku. Bio­rąc w nich udział począt­ku­ją­cy pro­jek­tan­ci mogli poroz­ma­wiać i two­rzyć z Heron Pre­ston i Miche­le Lamy. Dzię­ki temu kolek­cja Nike x Vir­gil Abloh nie była jedy­nie świet­nym pro­duk­tem, ale odzwier­cie­dle­niem tego, jaki stre­etwe­ar powi­nien być: otwar­ty na wszyst­kich i wpły­wo­wy. Wpro­wa­dze­nie kolek­cji przez Nike i ogrom­ny na nią popyt bły­ska­wicz­nie spo­wo­do­wał awa­rię apli­ka­cji SNKRS, pod­kre­śla­jąc po raz kolej­ny para­doks, w któ­rym popu­lar­ność stre­etwe­aru prze­ro­sła jego sta­tus out­si­de­ra.

Obec­nie stre­etwe­ar to wiel­ki biz­nes. Według ostat­nich donie­sień, HUF będzie sprze­da­wać 90% udzia­łów swo­jej fir­my japoń­skim inwe­sto­rom za 63 milio­ny dola­rów. War­to porów­nać to z trans­ak­cją Car­ly­le o war­to­ści 500 milio­nów dola­rów, pod­czas gdy BAPE, któ­re znaj­do­wa­ło się w złym sta­nie finan­so­wym mimo szczy­to­we­go okre­su popu­lar­no­ści, sprze­da­no w 2011 r. za mar­ne 2, 8 mln dola­rów IT Gro­up w Hong­kon­gu. Stre­etwe­ar nie tyl­ko napę­dza wła­sny roz­wój- jest przede wszyst­kim domi­nu­ją­cym tren­dem dla luk­su­so­wych domów mody (Balen­cia­ga, Louis Vuit­ton, Vete­ments). W paź­dzier­ni­ku por­tal The Fashion Law podał, że jak wyni­ka z rapor­tu fir­my kon­sul­tin­go­wej Bain & Com­pa­ny stre­etwe­ar wyso­kiej kla­sy pomógł  zwięk­szyć świa­to­wą sprze­daż luk­su­so­wych arty­ku­łów oso­bi­stych o 5 pro­cent w tym roku, a więc do oko­ło 263 miliar­dów euro (309 miliar­dów dola­rów).

Dodat­ko­wo nie­zwy­kle istot­ny jest fakt, że w ubie­głym roku naj­cie­kaw­sze ruchy w modzie nale­żą do pro­jek­tan­tów, któ­rzy jed­ną nogą tkwią w bran­ży stre­etwe­ar. Wystar­czy tyl­ko spoj­rzeć na Goshę Rub­chin­sky­ie, Vete­ments czy cho­ciaż­by ostat­nią męską kolek­cję Balen­cia­gi. Czas poka­że, czy przy­no­szą­ca kolo­sal­ne zyski bran­ża stre­etwe­ar nadal pozo­sta­nie cool.

 

Tekst: Mar­le­na Wysoc­ka




Komentarze

komen­ta­rzy