Minimalizm is my favourite sin”

 

Dobre tka­ni­ny. Świet­ne kro­je i przy­jem­ność nosze­nia. Łatwość łącze­nia i jakość, któ­ra słu­ży przez dłu­gie lata. Tak w paru sło­wach może­my opi­sać mini­ma­lizm, któ­ry już na dobre zako­rze­nił się modzie. Na rze­czy o „pro­stym kro­ju”, decy­du­ją się nie tyl­ko zabie­ga­ne biz­ne­swo­men, ale rów­nież kobie­ty, któ­re w codzien­nych sty­li­za­cjach szu­ka­ją pro­sto­ty i szy­ku. War­to jed­nak pamię­tać, że znaj­dzie­my ten „dobry” mini­ma­lizm i ten, któ­ry nie sku­pia się na jako­ści tka­nin, a jego celem jest po pro­stu sprze­daż jak naj­więk­szej ilo­ści rze­czy. A o to prze­gląd naj­lep­szych marek, któ­re jako fan­ka tego tren­du powin­naś znać.

  1. COS „Kup i noś przez kolej­nych parę sezonów”

Col­lec­tion Of Sty­le (bo tak brzmi roz­wi­nię­cie zna­ne­go skró­tu), to zało­żo­na w 2007 świą­ty­nia mini­ma­li­stek i miej­sce, do któ­re­go po pro­stu musi tra­fić fan­ka tego sty­lu. Ta mar­ka, młod­sza sio­stra H&M, swo­je inspi­ra­cje czer­pie z archi­tek­tu­ry, sztu­ki czy sze­ro­ko poję­te­go desi­gnu. Nie pro­po­nu­je ona kobie­tom jed­no­ra­zo­wych ubrań, a sku­pia się na ponad­cza­so­wo­ści i sile jako może dawać np. dobrze skro­jo­na mary­nar­ka. COS sły­nie z pro­jek­tów, któ­re nie tra­cą­cych swo­jej „modo­wej” war­to­ści po sezo­nie nosze­nia. Mar­ka na świe­cie otwo­rzy­ła już ponad 40 skle­pów. W Pol­sce sklep bran­du może­my odwie­dzić w War­szaw­skim Kli­fie czy na uli­cy Mysia 3.

  1. Totême “Luk­sus zamknię­ty w codzienności”

Debiu­to­wa­li w 2014 roku. Uży­łam tu licz­by mno­giej, bo mar­ka zosta­ła zało­żo­na przez parę. Elin Kling, zna­ną blo­ger­kę oraz jej part­ne­ra Kar­la Lind­ma­na, któ­ry był sze­fem pro­jek­to­wa­nia w Inter­wiew Maga­zi­ne. Dzię­ki połą­cze­niu sił uda­je im się two­rzyć cie­ka­we, spój­ne i dobrze zapro­jek­to­wa­ne kolek­cje. W ich modzie kró­lu­ją gra­na­ty, bie­le oraz czer­nie. Tote­me nie zapo­mi­na rów­nież o wyso­kiej jako­ści swo­ich ubrań. Koniecz­nie odwiedź ich Insta­gram, bo jako fan­ka mini­ma­li­zmu na pew­no zako­chasz się w publi­ko­wa­nych przez nich zdjęciach.

  1. Acne Stu­dios – Gigant ze Sztok­hol­mu nie chce robić „faj­nych rzeczy”

Brzmi to dość prze­kor­nie, jed­nak zało­ży­ciel mar­ki Joh­ny Johansson’s wie co mówi. Dzię­ki swo­je­mu mini­ma­li­stycz­ne­mu podej­ściu do mody, uda­ło mu się zbu­do­wać mar­kę, któ­ra dzi­siaj może pochwa­lić się skle­pa­mi w Pary­żu, Nowym Yor­ku, Lon­dy­nie czy też Tokio. War­to wspo­mnieć, że fir­ma pier­wot­nie spe­cja­li­zo­wa­ła się w robie­niu dżin­sów. Co cie­ka­we, pierw­sze sto par spodni, stwo­rzo­nych w Sztok­hol­mie zosta­ło roz­da­nych przy­ja­cio­łom mar­ki; foto­gra­fom czy ludziom sztu­ki. Na swo­im kon­cie mar­ka ma współ­pra­cę mię­dzy inny­mi z taki­mi bran­da­mi, jak Lanva­in, ludź­mi sztu­ki jak Wil­liam Wegman czy kap­su­ło­wy­mi kolek­cja­mi z Liber­ty Lon­don. Bo gdzie, jak nie w Szwe­cji powsta­je naj­lep­szy minimalizm?

  1. Elle­ry – Od sty­list­ki do wła­snej fir­my odzieżowej

Austra­lij­ka, któ­rej swo­je pro­jek­ty uda­ło się prze­nieść na are­nę mię­dzy­na­ro­do­wą. Poznaj­cie Elle­ry, dziew­czy­nę, któ­ra kie­dyś sty­li­zo­wa­ła w Austra­lij­skim maga­zy­nie „Russh” a dzi­siaj zarzą­dza pręż­nie roz­wi­ja­ją­ca się mar­ką odzie­żo­wą. Mini­ma­lizm w jej wyda­niu balan­su­je mię­dzy roman­tycz­no­ścią, a kla­sy­ką. Jak pod­kre­śla sama Elle­ry, bar­dzo waż­ne są dla niej mate­ria­ły, jak i pil­no­wa­nie cało­ści pro­duk­cji ciu­chów. Chcesz zoba­czyć jej ubra­nia? Wejdź na Net-a-Porter, albo na jej stro­nę – ellerly.com

  1. Jacqu­emus – Nazwa po uko­cha­nej matce

Cho­ciaż samo powsta­nie mar­ki nie wią­że się z weso­łym wyda­rze­niem – fir­ma swo­ją nazwę zawdzię­cza imie­niu zmar­łej mat­ki pro­jek­tan­ta. Dziś od pre­mie­ry pierw­szej kolek­cji Jacqu­emus minę­ło nie­mal 8 lat. W cią­gu tego cza­su Simo­no­wi z małe­go chłop­ca uda­ło się zmie­nić w doro­słe­go męż­czy­znę. Jak sam zazna­cza brand dora­stał w raz z nim. Obec­nie w jego pro­jek­tach domi­nu­ją moc­ne, lek­ko prze­ry­so­wa­ne ubra­nia. W tym sezo­nie pro­jek­tant posta­wił głów­nie na czerń.

  1. Har­ris Wharf – Lon­dyń­ska ulica

Pra­gniesz ubrań, któ­re kli­ma­tem przy­po­mną Ci Lon­dyń­skie uli­ce? Tra­fi­łaś ide­al­ne. Har­ry Wharf, zało­żo­ny przez rodzeń­stwo, sio­strę Gulię oraz bra­ta Aldo pro­jek­tu­je bowiem z taką wła­śnie misją. Nie spo­sób nie zako­chać się w kolo­ro­wych płasz­czach, któ­re dostęp­ne są w nie­mal wszyst­kich kolo­rach tęczy.

  1. Jil San­der – Nie­miec­ka jakość

Luk­su­so­wa, nie­miec­ka mar­ka zało­żo­na przez Jil San­der, to dobry przy­kład tego, że w modzie wca­le nie trze­ba szo­ko­wać, aby odnieść suk­ces. Fir­ma, któ­ra swój pierw­szy pokaz pre­zen­to­wa­ła w Pary­żu w 1975 roku, a w latach 90’ mia­ła ogrom­ny wpływ na postrze­ga­nie mini­ma­li­zmu do dziś jest uzna­wa­na za jed­ną z naj­waż­niej­szych marek tego typu w modzie. Inwe­stu­ją w nią kobie­ty, któ­re w swo­jej gar­de­ro­bie sta­wia­ją na dobrą jakość, cie­ka­we wzor­nic­two i kon­struk­cję. Pro­sta nie rów­na się prze­cież nudzie, a każ­da z nas chcia­ła­by mieć w sza­fie płasz­cze, sukien­ki czy kasz­mi­ro­we swe­try od Jil Sander.

  1. Achro – Marze­nie mini­ma­li­stek pro­sto z Los Angeles

Kie­dy wcho­dzisz na ich stro­nę, wita­ją Cie prze­my­śla­ne i „czy­ste” zdję­cia. Ich ubra­nia są dokład­nie takie samie. Do tego docho­dzi jesz­cze chęć poszu­ki­wa­nia nowych kształ­tów oraz dba­nie o deta­le. Pro­jek­tant­ka swo­ją inspi­ra­cję do two­rze­nia kolej­nych kolek­cji czer­pię mie­dzy inny­mi z uko­cha­ne­go przez sie­bie Los Angeles.

  1. The Row – „ Kró­le­stwo sióstr Olsen”

Na począt­ku nikt nie dawał im szans. Dziś mar­ka zało­żo­na przez sio­stry Olsen to wiel­kie modo­we impe­rium. W swo­ich kolek­cjach pre­zen­tu­je nie tyl­ko ubra­nia, znaj­dzie­my tam rów­nież dodat­ki, oku­la­ry czy buty. Mar­ka sku­pia się na ele­ganc­kim podej­ściu do mody, nie rezy­gnu­jąc z dobrych jako­ścio­wo mate­ria­łów. W roku 2012 i 2015 Olsen­ki zdo­by­ły pre­sti­żo­wą nagro­dę Pro­jek­tan­tek roku, przy­zna­wa­ną przez „ The Coun­cil of Fashion Desi­gners of America”.

10. The Mer­cen­ti­le – „Uwo­dzić minimalizmem”

Ostat­nia mar­ka, któ­ra znaj­du­je się na liście, mar­ką wca­le… nie jest. Kie­dy jed­nak wpi­sze­cie do prze­glą­dar­ki hasło „The Mer­cen­ti­le”, wysko­czy Wam sklep z mini­ma­li­stycz­nym pro­jek­ta­mi, od któ­rych nie spo­sób ode­rwać oczu. Prze­ko­naj­cie się sami. Jako fan­ka mini­ma­li­zmu koniecz­nie musisz odwie­dzić tę witrynę.

Wybierz mini­ma­lizm ide­al­ny dla siebie.

 

Tekst: Julia Downarowicz
Kola­że: Lau­ra Osakowicz

Komentarze

komentarzy