Tekst: Karolina Błaszkiewicz
Zdjęcia: materiały prasowe
Nazywany złotym dzieckiem (nie tylko rodzimego) kina Kanadyjczyk po raz kolejny udowadnia, że ma wielki talent. Niewielu bowiem w tak młodym wieku osiągnie tyle, co on i jeszcze będzie tworzyć w zgodzie ze sobą. Od początku 25-latka ciągnęło w rejony jeszcze do niedawna kontrowersyjne, choć podejmowanie tematyki LGBT i seksualności jako takiej wypływa jednak na szerokie wody kina. Wstyd przyznać już, że nie zna się jeszcze krótkiej filmografii Dolana, kiedy mówi o nim cały świat. Zachwycony i zazdrosny o sposób, w jaki patrzy na rzeczywistość. „Zabiłem moją matkę”, „Wyśnione Miłości”, „Ted”, „Na zawsze Laurence” stawiają reżysera na piedestale i nie było powodu, by go stamtąd strącić. Ten po raz kolejny bierze pod lupę relację matka – syn, w której przewagę dawał drugiej stronie, teraz dając siłę obu. Wcześniej osądzający, karzący postanawia wyznać żal za grzechy. Przedstawia dwójkę bohaterów, nienawidząc ich z tą samą siłą, co dając chwile szczęścia.
Diana, zmagająca się z codziennym życiem, bierze na swoje barki los syna. Warto powiedzieć, że daleko jej do typowej rodzicielki, ale to jak kocha nie da się zmierzyć żadną miarą. Poznajemy ją w trudnym momencie, kiedy musi zmierzyć się z chorobą nastoletniego Steve’a. Chłopak spędzający dotąd życie w zakładzie poprawczym, przewraca oswojony świat matki do góry nogami. Kobieta próbuje zachować dawny stan, udając trochę przed sobą, że wszystko jest jeszcze możliwe. Ma nadzieję i wolę walki, którą zachwieje krnąbrne dziecko. To dziecko potrafi okazać serce, bawić się i śmiać – nie na pół gwizdka, lecz całym sobą. Przychodzą jednak momenty, kiedy „trzeba zejść mu z drogi”. Drugie oblicze jest pełne przemocy, wydając się też jednocześnie wołaniem o pomoc. ADHD i emocjonalne rozchwianie, wzajemny żal, litania wyzwisk to zabójcza mieszanka nawet dla najsilniejszej relacji. Duchotę, poczucie zamknięcia Dolan oddaje obrazem 4x4, by później na chwilę go poszerzyć, co przez każdą widownię zostanie przyjęte burzą oklasków. Diana i Steve pokażą, że nie ma stanów pośrednich. Jeśli kochają, to mocno, a kiedy podnoszą na siebie rękę, ich intensywność wbija w fotel. Dla równowagi w ich życie wchodzi tajemnicza sąsiadka, Kyla. Sama boryka się z problemami, które do ostatnich minut filmu pozostają niewyjaśnione. Ukojenie przynosi jej nowo nawiązana relacja, odciskając jednak swoje piętno.
Widz podobnie do niej jest świadkiem emocjonalnej huśtawki i zdaje sobie sprawę z nieuchronności losu. Właśnie to stanowi siłę historii. Nietrudno odnieść wrażenie, że oto życie, w całej swojej okazałości, tak dalekie od ideału, a może naszych oczekiwań co do niego.
Dolan stworzył obraz doskonały, dojrzały, w którym wszystko – od dialogów, przez kadry i muzykę po grę świateł – do siebie pasuje, dając to, co widzowi niezbędne. Zasiewa myśl, która zostaje długo po seansie i nie daje o sobie zapomnieć. Rzadko powstają dzieła przekorne, bo zmuszające do refleksji. Dobrze więc, że jest Dolan, bo jeśli dziś tworzy takie cuda, to dla kina oznacza to wspaniałą przyszłość.
Polska premiera „Mamy” przewidziana jest na 17 października.
For Vers-24, Warsaw
komentarzy
Czytanie książek to nie tylko sposób na relaks czy zdobywanie wiedzy. Coraz więcej badań pokazuje,…
Współczesna skóra coraz częściej staje się wrażliwa, reaktywna i podatna na stres środowiskowy. Zanieczyszczenia, szybkie…
Jeszcze kilka lat temu krem z filtrem kojarzył się głównie z wakacjami i plażą. Dziś…
Niektórzy ludzie przyciągają uwagę, zanim jeszcze cokolwiek powiedzą. Nie chodzi o wygląd, pieniądze czy status.…
Czy można spowolnić starzenie? Choć czasu nie zatrzymamy, mamy ogromny wpływ na to, jak szybko…
Większość ludzi czeka na motywację. Wierzymy, że pewnego dnia obudzimy się pełni energii, gotowi do…