Ekranizacja życia Yves Saint Laurent w reżyserii Jalila Lesperta

To przede wszystkim opowieść o bujnym życiu uczuciowym trudnego człowieka, dopiero później o hipnotyzujących kreacjach spod ręki geniusza. Obok rewolucji w modzie lat 60. i 70. możemy obserwować portret bohemy artystycznej tamtych czasów, m.in. Karla Lagerfelda, który –jak się okazuje- mozolnie pracował nad swoim wizerunkiem dochodząc do wyczucia smaku prezentowanego dziś.

Tekst: Hele­na Chmie­lew­ska
Zdję­cia: theboar.org, agnautacouture.com

Yves Saint Laurentyvessaintlaurent1

Sześć lat po śmier­ci pro­jek­tan­ta zno­wu jest o nim gło­śno. W tym roku zro­bio­no, aż dwa fil­my doty­czą­ce życia i twór­czo­ści Yves Saint Lau­rent. Jeden to ten, któ­ry dziś mamy zamiar opi­sać, dru­gi zaś wal­czył o Zło­tą Pal­mę w Festi­wa­lu Can­nes – ale o nim innym razem.

Yves w wie­ku 17 lat zdo­był się na odwa­gę i przy­je­chał do Pary­ża z tecz­ką wła­snych rysun­ków. Na liście jego suk­ce­sów pierw­sze miej­sce zaję­ło zwy­cię­stwo w kon­kur­sie orga­ni­zo­wa­nym przez fir­mę Wool­mark – miał to być pro­jekt sukien­ki kok­taj­lo­wej. Ówcze­sna redak­tor naczel­na mie­sięcz­ni­ka Vogue dostrze­gła mło­dy talent i zaaran­żo­wa­ła spo­tka­nie z Chri­stia­nem Dio­rem (Patri­ce Thi­baud), po któ­rym Saint Lau­rent został zatrud­nio­ny na sta­no­wi­sku głów­ne­go pro­jek­tan­ta. W wie­ku 21 lat, po śmier­ci swo­je­go mistrza, sta­nął na cze­le legen­dar­ne­go domu mody Dior i wyba­wił go od ban­kruc­twa.

W samym środ­ku suk­ce­sów nasz boha­ter został powo­ła­ny do woj­ska z powo­du woj­ny fran­cu­sko-algier­skiej. W kon­se­kwen­cji męż­czy­zna doznał głę­bo­kie­go zała­ma­nia ner­wo­we­go i tra­fił do szpi­ta­la psy­chia­trycz­ne­go, gdzie prze­cho­dził bar­dzo nie­sku­tecz­ną tera­pię elek­trow­strzą­so­wą, mają­cą na celu wymu­sze­nie zmia­ny orien­ta­cji sek­su­al­nej. Gdy Yve­so­wi uda­ło się osią­gnąć sta­bi­li­za­cję emo­cjo­nal­ną został bez­praw­nie wyrzu­co­ny z domu mody Dior. Nie pod­dał się i przy pomo­cy finan­so­wej Pierre’a Ber­gé (Guil­lau­me Gal­lien­ne) – nar­ra­to­ra fil­mu, part­ne­ra zarów­no w inte­re­sach, jak i w życiu – sta­nął na nogi i zaczął pra­co­wać na wła­sne nazwi­sko. Od tam­tej chwi­li był to uzna­ny przez nich podział ról, Yves pro­jek­to­wał, Pier­re zaj­mo­wał się stro­ną finan­so­wo-orga­ni­za­cyj­ną… wśród wie­lu kadrów, podob­nie jak wśród wie­lu eta­pów życia, nie zabra­kło, rów­nież muzy pro­jek­tan­ta – Vic­to­ire Doutre­le­au w cie­le uro­kli­wej Char­lot­te Le Bon.

Lata 60. i 70. to naj­więk­sze trium­fy i prze­ło­mo­we kolek­cje. „Król kra­wiec­twa” stwo­rzył słyn­ną gra­ficz­ną sukien­kę Mon­drian, wypro­mo­wał wygląd bit­ni­ków (skó­rza­ne krót­kie kurt­ki oraz wyso­kie sek­sow­ne buty), wpro­wa­dził twe­edo­we mary­nar­ki, w 1966 ubrał kobie­tę w smo­king (dotąd zare­zer­wo­wa­ny dla męż­czyzn), a przede wszyst­kim jako pierw­szy fran­cu­ski pro­jek­tant otwo­rzył się na klient­ki z mniej zasob­nym port­fe­lem two­rząc kolek­cję pret-a-por­ter. Więk­szość stro­jów bio­rą­cych udział w ekra­ni­za­cji to auten­ty­ki powy­cią­ga­ne z pry­wat­nych kolek­cji oraz muze­ów. Jest ich, aż 77. – od pierw­szych po kolek­cję „rosyj­ską” z 1976 roku. To jeden z nie­za­prze­czal­nych powo­dów, dla któ­rych fani mody powin­ni obej­rzeć film. Kolej­nym jest naj­młod­szy aktor na eta­cie w histo­rii słyn­nej Come­die-Fran­ca­ise, 24-let­ni Pier­re Niney, któ­ry godzi­na­mi uczył się szki­co­wać i naśla­do­wać pro­jek­tan­ta, by w efek­cie koń­co­wym dosko­na­le wcie­lić się w tytu­ło­wą rolę.

Miło­śni­cy twór­czo­ści Yves Saint Lau­rent z pew­no­ścią znaj­dą wie­le smacz­ków, któ­re doce­nią, jed­nak nie­zo­rien­to­wa­ny widz nie zro­zu­mie feno­me­nu pro­jek­tan­ta, bowiem film wbrew pozo­rom nie jest o modzie. To opo­wieść nie­śmia­łe­go geniu­sza, któ­ry być może dostał wię­cej, niż był w sta­nie unieść. Szar­pa­ny namięt­no­ścia­mi, zarów­no do męż­czyzn, jak i roz­ma­itych uży­wek,  czę­sto w spo­sób lek­ko­myśl­ny sta­wiał na sza­li wszyst­ko, na co cięż­ko zapra­co­wał.

Odkąd skończyłem 20 lat, czuję się obarczony odpowiedzialnością – moja porażka skazałaby wiele osób na utratę pracy. Często wzbiera we mnie chęć buntu. Czuję się sfrustrowany. Nie miałem czasu być młodym. To znaczy beztroskim” – mówił dziennikarce Elle w 1969 roku.

Zagu­bio­ny i nie­pew­ny sie­bie, wciąż wpa­dał we wła­sne sidła. Budził podziw, zachwyt, nie­na­wiść.. nie­za­leż­nie od sym­pa­tii per­so­nal­nej, był jed­nak pro­jek­tan­tem swo­jej epo­ki, w któ­rej kobie­ty podej­mo­wa­ły “męskie” zawo­dy , a mło­dzież zaczy­na­ła for­mo­wać kontr­kul­tu­rę wobec świa­ta doro­słych, głów­nie poprzez odmien­ne ubra­nia. A to kolej­ny i ostat­ni z powo­dów, któ­re powin­ny zachę­cić każ­de­go, do obej­rze­nia dzie­ła Jali­la Lesper­ta, uzu­peł­nio­ne­go o fan­ta­stycz­nie współ­gra­ją­cą z obra­zem muzy­kę.

For Vers-24 , War­saw

_____ 

POLECAJCIE:




Komentarze

komen­ta­rzy