Dieta odkwaszająca – kolejna moda, czy troska o zdrowie?

Była dieta Ducana, Kwaśniewskiego i Montignaca. Teraz dużo słyszy się o diecie odkwaszającej, na którą masowo przechodzą zarówno Polskie celebrytki, jak i gwiazdy Hollywood. Można pomyśleć, że to kolejna moda - dobry interes, na którym jakiś pomysłowy przedsiębiorca znów zarobi krocie. Tymczasem okazuje się, że jest inaczej...

Tekst: Hele­na Chmie­lew­ska, Beata Michoń
Zdję­cia: huffingtonpost.com, photo.elsoar.com, herbalosophy101.com,
tusaludconaloe.blogspot.com, kitecamppro.com, naturalhealthadvisory.com

2 huffingtonpost.com

Zakwa­sze­nie orga­ni­zmu to pro­blem, któ­ry ma więk­szość spo­łe­czeń­stwa. Dzie­je się tak, ponie­waż na prze­strze­ni ostat­nich lat dia­me­tral­nie zmie­nił się zasób skle­po­wych półek, a tym samym zmie­ni­ły się pro­duk­ty, któ­re prze­cięt­ny Kowal­ski spo­ży­wa. Nasze jedze­nie ma wpły­wa na sto­pień zakwa­sze­nia orga­ni­zmu, a więc całą tę „afe­rę” moż­na cał­ko­wi­cie odkrę­cić – wystar­czy tyl­ko się­gnąć po inne pro­duk­ty. O tym, dla­cze­go war­to spró­bo­wać opo­wie nam mgr Beata Michoń, absol­went­ka SGGW i AWF w War­sza­wie, dyplo­mo­wa­na die­te­tyk, zało­ży­ciel­ka Sta­cji Welness, instruk­tor fit­ness i pro­pa­ga­tor­ka zdro­we­go sty­lu życia.

 Dla­cze­go war­to?
Nasza eks­pert od razu przy­zna­ła, że nie lubi sło­wa „die­ta”. Draż­ni mnie ono nie­mi­ło­sier­nie, bo świad­czy, o tym, że będzie­my na jakiejś tam die­cie przez mie­siąc, dwa, a jak dobrze pój­dzie to nawet i pół roku, by następ­nie wró­cić do sta­re­go spo­so­bu odży­wia­nia. Tym­cza­sem nie tędy dro­ga! Zmie­niaj­my swo­je nawy­ki żywie­nio­we powo­li, ale na całe życie. To gwa­ran­tu­je suk­ces i dużą satys­fak­cję – mówi mgr Michoń. Wra­ca­jąc jed­nak do tema­tu: zakwa­szo­ny orga­nizm to taki, w któ­rym rów­no­wa­ga kwa­so­wo – zasa­do­wa zosta­ła zachwia­na. I jeśli fak­tycz­nie, nie zoba­czy­my tego gołym okiem, to skut­ki takie­go zakwa­sze­nia może­my odczuć dość szyb­ko. Zga­ga, bóle gło­wy, wypry­ski, draż­li­wość, podat­ność na infek­cje. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­ją bóle sta­wów, a zwłasz­cza kolan, któ­rych o dzi­wo nikt nie łączy z zakwa­sze­niem orga­ni­zmu. Jed­nak naj­cie­kaw­sze jest to, że każ­dy kto zmie­ni swój jadło­spis na bar­dziej alka­li­zu­ją­cy (zasa­do­twór­czy) poczu­je przy­pływ ener­gii i wital­no­ści – moż­na by powie­dzieć, że jako sku­tek ubocz­ny. Czy zatem war­to zain­te­re­so­wać się tema­tem odkwa­sze­nia orga­ni­zmu? War­to! - doda­je.

4 photo.elsoar.com

Ogra­nicz glu­ten i pro­duk­ty odzwie­rzę­ce
Nie od dziś wia­do­mo, że mię­so nie tyl­ko dłu­go i cięż­ko się tra­wi, ale rów­nież zakwa­sza orga­nizm. I nie ma tutaj zna­cze­nia, czy będzie one bia­łe czy czer­wo­ne. Mię­so zakwa­sza orga­nizm. Krop­ka. Jed­nak rze­czą, o któ­rej więk­szość spo­łe­czeń­stwa nie wie, jest fakt, że glu­ten zakwa­sza orga­nizm jesz­cze bar­dziej, niż mię­so. Jest on sub­stan­cją kle­istą wystę­pu­ją­cą w psze­ni­cy, życie, owsie i jęcz­mie­niu. Wła­śnie glu­ten w połą­cze­niu z pro­duk­ta­mi odzwie­rzę­cy­mi sta­no­wi u więk­szo­ści Pola­ków pod­sta­wę die­ty.

Zna­cie może kogoś kto na śnia­da­nie i na kola­cję zja­da kanap­kę z szyn­ką bądź serem? Może sami tak jecie? Ja znam takich osób całe mnó­stwo, głow­nie dla­te­go, że posił­ki tego typu są szyb­kie, pro­ste do zro­bie­nia (nawet dla dziec­ka) i tanie. Ale czy war­to oszczę­dzać czas i pie­nią­dze, kie­dy po dru­giej stro­nie szal­ki stoi wła­sne zdro­wie?!

1 kitecamppro.com

Co zatem jeść?
Odpo­wiedź nasze­go eks­per­ta jest bar­dzo pro­sta: wszyst­ko co nie mia­ło mamu­si i tatu­sia! Postaw­cie na warzy­wa i owo­ce, zbo­ża (te bez glu­te­nu), orze­chy i nasio­na, kieł­ki oraz grzy­by. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­ją warzy­wa łody­go­we i liścia­ste, np. seler nacio­wy, natka pie­trusz­ki, jar­muż, cyko­ria, sała­ta, rosz­pon­ka, kapu­sta czy ruko­la, ze wzglę­du na swo­je sil­ne wła­ści­wo­ści alka­li­zu­ją­ce. Może­cie mieć pew­ność, że w momen­cie, w któ­rym się­gnie­cie po jaki­kol­wiek owoc, czy warzy­wo to orga­ni­zmu nie zakwa­sza­cie. War­to pamię­tać o bar­dzo war­to­ścio­wym i nie­za­kwa­sza­ją­cym biał­ku roślin­nym, obec­nym w warzy­wach strącz­ko­wych, czy­li soi, cie­cie­rzy­cy, socze­wi­cy, faso­li i gro­chu. Pro­duk­ty te są nie tyl­ko bar­dzo odżyw­cze i syte, ale jed­no­cze­śnie boga­te w błon­nik.

A co ze sło­dy­cza­mi, prze­cież nie mia­ły rodzi­ców?

Sło­dy­cze w głów­niej mie­rze skła­da­ją się ze zbóż już prze­two­rzo­nych (oczysz­czo­ne ziar­na, bia­łe mąki) i cukru. Tak samo spra­wa ma się z napo­ja­mi kolo­ro­wy­mi, soka­mi oraz alko­ho­lem. W cza­sie ich prze­mian w orga­ni­zmie powsta­ją kwa­sy – nie wspo­mi­na­jąc o zbęd­nych fałd­kach tłusz­czu – mówi nasza die­te­tyk

3 herbalosophy101.com

Postaw na kaszę jagla­ną
Zapew­ne pomy­śle­li­ście, że to kolej­na moda. I tak i nie. Tak, ponie­waż o kaszy jagla­nej zaczę­ło być ostat­nio napraw­dę gło­śno. Nie, bo to jed­no z naszych naj­szla­chet­niej­szych oraz naj­star­szych zbóż – pro­so.

I chwa­ła, że w koń­cu wró­ci­ło do łask! Kasza jagla­na zawie­ra dużo biał­ka i mało skro­bi, jest lek­ko­straw­na, nie powo­du­je wzdęć, ani fer­men­ta­cji w żołąd­ku. Obfi­tu­je w wita­mi­ny z gru­py B, lecy­ty­nę oraz skład­ni­ki mine­ral­ne, zwłasz­cza w krzem. Fan­ta­stycz­nie usu­wa wil­goć oraz tok­sy­ny z orga­ni­zmu, nie ma glu­te­nu i zna­ko­mi­cie sma­ku­je na cie­pło i zim­no, czy to na słod­ko, czy też sło­no. A na doda­tek jest zasa­do­twór­cza! – komen­tu­je mgr Beata Michoń

A może się­gnąć po natu­ral­ny wspo­ma­gacz?
Nasza eks­pert uwa­ża, że war­to. Natu­ral­nym wspo­ma­ga­czem, któ­ry nie tyl­ko odkwa­sza orga­nizm, ale rów­nież odży­wia, jest alo­es. I nie mamy tutaj na myśli wody z dodat­kiem alo­esu (sam cukier i kil­ka kro­pel kon­cen­tra­tu alo­eso­we­go, ani soku alo­eso­we­go, czy choć­by ucię­tej gałąz­ki z alo­esu donicz­ko­we­go). Jeśli chce­cie się­gnąć po dobry pro­dukt, to musi to być miąższ alo­eso­wy i to koniecz­nie cer­ty­fi­ko­wa­ny. Jed­nak trze­ba zazna­czyć, że nale­ży być cier­pli­wym, bowiem efek­ty mogą poja­wić się nawet dopie­ro po pół roku regu­lar­ne­go picia alo­esu.

Close up of aloe leaves with drops

Zaczę­li­ście się zasta­na­wiać czy pro­blem przy­pad­kiem nie doty­czy Was?  Czy nie war­to zmie­nić cze­goś w swo­im życiu? Sprawdź­cie sami! Aby oce­nić poziom zakwa­sze­nia orga­ni­zmu może­cie wyko­nać bada­nie gazo­me­trycz­ne krwi tęt­ni­czej lub się­gnąć po zwy­kły papie­rek lak­mu­so­wy (dostęp­ny w apte­ce) i zanu­rzyć go w pojem­nicz­ku z moczem. Jeśli pH będzie powy­żej 7 (a nawet taka moc­na 6) to pro­blem Was nie doty­czy. Wynik niż­szy będzie świad­czyć o zakwa­sze­niu orga­ni­zmu. Tym­cza­sem więk­szość spo­łe­czeń­stwa otrzy­mu­je w cza­sie takie­go testu 4 lub 5. Zachę­ca­my Was ser­decz­nie żeby­ście wzię­li swo­je zdro­wie i samo­po­czu­cie we wła­sne ręce – pod­su­mo­wu­je

For Vers-24, War­saw

_____

WIĘCEJ:
stacjawelness.pl

 POLECAJCIE:




Komentarze

komen­ta­rzy