Czy Victoria’s Secret grozi upadek? #ImNoAngel

Lane Bryant idzie na wojnę z bieliźniarskim gigantem. Dlaczego? Bo zamiast aniołków o idealnych kształtach woli kobiety, których twarze i ciała nie poddaje się obróbce graficznej. W ten sposób chce honorować nas wszystkie i używa do tego … hasztagu.

Tekst: Karo­li­na Błasz­kie­wicz
Zdję­cia: qz.com

Pro­du­cent ubrań plus-size wypu­ścił zaska­ku­ją­cą kam­pa­nię rekla­mo­wą – pod hasłem #ImNo­An­gel roz­po­czy­na rewo­lu­cję, któ­ra opa­no­wa­ła już media spo­łecz­no­ścio­we. Kam­pa­nia ta sta­wia pod zna­kiem zapy­ta­nia dzi­siej­szą defi­ni­cję pięk­na. – A jest ona zbyt wąska, dla­te­go rzu­ca­my wyzwa­nie: Przy­łącz­cie się do nas i powiedz­cie, czym według was jest pięk­no – mówi CEO Lane Bry­ant, Lin­da Heasley.

W rekla­mie nowej linii wystę­pu­ją kobie­ty zupeł­nie inne od tych, któ­re widzi­my na wybie­gu Victoria’s Secret. Nie noszą jed­ne­go roz­mia­ru, nie są ide­al­nie szczu­płe i nie pozu­ją jak Anioł­ki, ale są rów­nie pięk­ne. Co z tego, że Anioł­ka­mi nie są i raczej nimi nie będą? Teraz nie tyl­ko one prze­kor­nie uży­wa­ją hasz­ta­ga  #ImNo­An­gel i dzie­lą się swo­im „oświad­cze­niem pew­no­ści sie­bie”.

- łatwo utoż­sa­mić się z naszą kam­pa­nią – tłu­ma­czy Heasley – Mówi o defi­nio­wa­niu pięk­na, któ­re jest osią­gal­ne i dają­ce siłę.

Lane Bry­ant dołą­cza w ten spo­sób do gro­na marek, któ­re myślą podob­nie, w tym m.in. Dove i Ame­ri­can Eagle, pro­mu­ją­ce wcze­śniej kobie­ty we wszyst­kich roz­mia­rach. Ta pierw­sza w 2004 roku prze­tar­ła „Kam­pa­nią na rzecz praw­dzi­we­go pięk­na”, dru­ga rok temu ogło­si­ła nato­miast, że koń­czy z Pho­to­sho­pem.

Wszyst­ko zosta­wia­my. Poka­zu­je­my nie­do­sko­na­ło­ści, tatu­aże, wszyst­ko to, co widzisz jest praw­dzi­we – tłu­ma­czy­ła Jen­ny Alt­man, sty­list­ka Lane Bry­ant w roz­mo­wie z tele­wi­zją ABC News – Na tym pole­ga suk­ces sprze­da­ży, nasze klient­ki to prze­cież set­ki tysię­cy, jeśli nie milio­ny dziew­czyn. Nie oszu­kuj­my się, te rzad­ko mogą zoba­czyć na bil­l­bo­ar­dzie kogoś, kto wyglą­da jak one.

Czym zatem jest kam­pa­nia Lane Bry­ant? Mar­ke­tin­go­wą zagryw­ką czy począt­kiem rewo­lu­cji? A co jeśli jed­nym i dru­gim? Moż­na tyl­ko cze­kać na reak­cję śro­do­wi­ska modo­we­go, a ta będzie zapew­ne pozy­tyw­na. Mode­ling size-plus prze­ży­wa teraz swo­je apo­geum, cho­ciaż pew­ne rze­czy i tak pozo­sta­ną nie­zmien­ne. Kon­ku­ren­cja nie ugnie się pod ha szta­giem #ImNo­An­gel, ale umy­sły owszem, mogą. A o to cho­dzi.

For Vers-24, War­saw

_____

WIĘCEJ:
lanebryant.com
POLECAJCIE:

 




Komentarze

komen­ta­rzy