Budowanie marki według stylistki Melanie Ward

 

Brytyjska stylistka Melanie Ward, popularna w późnych latach 80, prekursorka surowego stylu i fotografii mody, która pomagała tworzyć marki takie jak Helmut Lang czy Calvin Klein, w niczym nie przypomina siebie sprzed ponad dekady. Niegdyś znana ze swoich spektakularnych fryzur i zamiłowania do glamour, dzisiaj stawia raczej na minimalistyczny makijaż, włosy subtelnie związane w kucyk, a do tego zachowawczy strój- luksusowa dzianina i miękkie spodnie.

 

Zanim zaczę­ła edu­ka­cję w Cen­tral Saint Mar­tins przez rok stu­dio­wa­ła… poli­ty­kę oraz języ­ki na Uni­wer­sy­te­cie Lon­dyń­skim i pró­bo­wa­ła róż­nych rze­czy. Kie­dy Mela­nie zaczy­na­ła, w latach 90 w Wiel­kiej Bry­ta­nii poja­wia­ły się kolej­ne róż­no­rod­ne sub­kul­tu­ry, któ­rych człon­ko­wie naj­chęt­niej swój bunt prze­ciw­ko rzą­do­wi wyra­ża­li poprzez strój- pun­ki, skin­he­adzi, hip­pi­si. To wte­dy wspól­nie z gru­pą przy­ja­ciół fotografów- Corin­nem Day, Nige­lem Sha­fran, Davi­dem Sims, Gle­nem Luch­ford i Donal­dem Christie- two­rzy­ła sza­lo­ne pro­jek­ty, któ­re pole­ga­ły na zacze­pia­niu przy­pad­ko­wych ludzi np. w cen­trach han­dlo­wych i pyta­niu, czy nie mogli­by wło­żyć na sie­bie pro­wo­ku­ją­ce­go płasz­cza w pan­ter­kę. Innym razem wymy­śli­ła naszyj­nik ze sto­krot­ka­mi, któ­ry powstał spe­cjal­nie dla nie­zna­nej wów­czas niko­mu model­ki Kate Moss. Pod­kre­śla, że w prze­ci­wień­stwie do popu­lar­nych wów­czas zdjęć mody, zale­ża­ło jej, by ubra­nia wyglą­da­ły tak, jak­by rze­czy­wi­ście były wła­sno­ścią osób, znaj­du­ją­cych się na fotografiach. 

Praw­dzi­wą rewo­lu­cję i poru­sze­nie w śro­do­wi­sku fashion wywo­ła­ły foto­gra­fie mode­lek w swo­bod­nych stro­jach, m.in. Twig­gy czy Jean Shrimp­ton, co było zasko­cze­niem i total­nym prze­ci­wień­stwem dotych­cza­so­wych sty­li­za­cji prze­peł­nio­nych nasy­co­ny­mi kolo­ra­mi, blich­trem i poły­skiem z super­mo­del­ka­mi Lin­dą, Chri­sty czy Clau­dią w roli głów­nej. Współ­pra­cow­ni­cy Ward czę­sto odwie­dza­li second han­dy i skle­py z odzie­żą woj­sko­wą, by tam wyszu­ki­wać nie tyl­ko lek­ko ponisz­czo­nych, nie­stan­dar­do­wych ubrań, ale też inspi­ra­cji. Pra­ce, któ­re stwo­rzy­ła bry­tyj­ka bez wąt­pie­nia są ponad­cza­so­we i wska­zu­ją na ruch nie­dba­łe­go ubie­ra­nia się; zupeł­nie natu­ral­ne­go i bez wysił­ku. Czę­sto moż­na natknąć się na nie w social mediach- na kon­tach Tumblr’a czy Insta­gra­mie, a tak­że mood­bo­ar­dach czy pra­cow­niach projektantów.

Kon­cep­cja Mela­nie wkrót­ce przy­pa­dła do gustu czo­ło­wym pro­jek­tan­tom (Hel­mut Lang, Calvin Kle­in, Jil San­der) wciąż poszu­ku­ją­cym świe­żo­ści w swo­ich kam­pa­niach i nie­dłu­go potem Ward zosta­ła wysła­na razem z Kate Moss, Davi­dem Sim­sem, Guido Palau i Dic­kiem Page pro­sto do Nowe­go Jor­ku, by nakrę­cić kam­pa­nię rekla­mo­wą dla Kle­ina. Jak powsta­ło kul­to­we, czarno-białe zdję­cie Kate? Mela­nie dosta­ła męską, za dużą, czar­ną parę jean­sów, któ­re pole­ci­ła wło­żyć na drob­niut­ką i fili­gra­no­wą Moss. Kle­in zary­zy­ko­wał i zaufał Mela­nie, gdyż w tam­tych cza­sach jedy­ne luź­ne jean­sy, jakie ubie­ra­no były nie­bie­skie. Podob­nie szyb­ko poto­czy­ła się współ­pra­ca z Hel­mu­tem Lan­giem, któ­ra zaowo­co­wa­ła poka­zem w któ­rym udział wzię­li mode­le obu płci w róż­nych kate­go­riach wie­ko­wych, prze­miesz­cza­ją­cych się szyb­ko w czy­stych i pro­stych baweł­nia­nych koszul­kach czy chłod­nych sukien­kach wyko­na­nych techniczno- fabrycz­nej tka­ni­ny. Co wię­cej, duet Ward-Lang oka­zał się takim suk­ce­sem, że wkrót­ce mar­ka na sta­łe prze­nio­sła się na Man­hat­tan, roz­po­czę­ła współ­pra­cę ze sty­list­ką na wyłącz­ność i roz­ro­sła się tak bar­dzo, że powstał pierw­szy zapach, któ­ry swo­ją pre­mie­rę miał w Inter­ne­cie w 2000 roku. 

Już w poło­wie lat 90 Ward moc­no przy­ku­ła uwa­gę dzien­ni­kar­ki ame­ry­kań­skie­go Har­pers Baza­ar. Począt­ko­wo odrzu­ci­ła pro­po­zy­cję pra­cy w oba­wie, że zosta­nie typo­wym „więź­niem” biu­ra, ale final­nie jako star­szy redak­tor mody prze­pra­co­wa­ła w maga­zy­nie kil­ka lat. Peł­ni­ła nie tyl­ko rolę sty­list­ki, ale tak­że twór­cze­go reży­se­ra, bo jak twier­dzi, inte­re­su­je ją bar­dziej styl, niż tren­dy, któ­re prze­mi­ja­ją. Pasjo­nu­je się mar­ka­mi i uwiel­bia wra­cać do korze­ni, wyszu­ki­wać ich DNA.

Obec­nie Mela­nie Ward nadal pra­cu­je jako sty­list­ka i kon­sul­tant, dora­dza­jąc pro­jek­tan­tom nie tyl­ko w kwe­stiach dopa­so­wa­nia ubrań, ale i akce­so­riów, a współ­pra­cą z nią może pochwa­lić się dom mody Rag & Bone czy Hermes. 

Jak zbu­do­wać sil­ną mar­kę według Melanie?

  • Zatrud­nij kogoś, kto może wyciąć spodnie

W obec­nych cza­sach pro­jek­tan­ci pra­cu­ją pod wiel­ką pre­sją, w oba­wie, czy zdą­żą poka­zać świa­tu nową kolek­cję, a prze­mysł mody nie ma dla nich cza­su i lito­ści. Ward pod­kre­śla, że moda jest tu naj­waż­niej­sza i nie powin­no się zatrud­niać osób z ogrom­ną ilo­ścią fol­lo­wer­sów na Insta­gra­mie, dla­te­go powta­rza, by zatrud­niać kogoś, kto potra­fi obciąć spodnie na przy­miar­kach. Zwra­caj uwa­gę na deta­le i przy­wią­zuj uwa­gę do przy­mia­rek. Bez pośpiechu.

  • Inspi­ruj się, ale twórz własne

Nie bój się odkry­wać, ale kom­bi­nuj. Wzo­ruj się, ale zawsze doda­waj coś od sie­bie, co pozwo­li odróż­nić Two­ją mar­kę od reszty.

  • Kolek­cjo­nuj błędy

Popeł­nia­nie błę­dów jest nie­od­łącz­nym ele­men­tem pra­cy pro­jek­tan­ta. Dzię­ki nim się uczysz i sta­jesz się dosko­nal­szy. W koń­cu cho­dzi o to, by być kreatywnym!

  • Odro­bi­na ego jest niezbędna

Jeśli mowa o DNA mar­ki, to musi być ono ści­śle powią­za­ne z naszym ego, któ­re­go nie­wiel­ka ilość może być pomoc­na. War­to jed­nak pamię­tać, że jako sty­li­sta i kon­sul­tant nale­ży sku­piać się na bran­dzie, nie na sobie!

  • Masz sekun­dę, by zatrzy­mać kogoś na drodze

Wzrost zna­cze­nia por­ta­li spo­łecz­no­ścio­wych i Inter­ne­tu przy­czy­nił się do nie­zwy­kle szyb­kie­go prze­pły­wu infor­ma­cji. Gdzie te cudow­ne cza­sy kam­pa­nii i reklam w któ­re wpa­try­wa­li­śmy się w kolo­ro­wych maga­zy­nach? Ilość bodź­ców któ­re do nas docie­ra­ją spra­wia, że masz tyl­ko kil­ka sekund, by przy­kuć uwa­gę, a przy tym musisz pozo­stać oryginalny.

  • Nowe jest prze­ci­wień­stwem oryginału

Rynek mody sku­pia wie­le róż­no­rod­nych marek, a każ­da z nich pró­bu­je zacho­wać indy­wi­du­al­ną toż­sa­mość. Ward ostrze­ga jed­nak, że pra­gnie­nie nowo­ści może w efek­cie spo­wo­do­wać… ujed­no­li­ce­nie este­ty­ki, gdyż wie­le marek igno­ru­je zupeł­nie swo­je DNA. Naj­lep­sza rada, jakiej Mela­nie udzie­la mło­dym pro­jek­tan­tom? Znajdź kobie­tę, męż­czy­znę, kogoś, kto odzwier­cie­dla Two­ją mar­kę, Twój styl i trzy­maj się tego!

Źró­dło: https://www.businessoffashion.com/articles/people/the-most-influential-stylist-of-the-90s-on-building-a-cult-brand

Tekst: Mar­le­na Wysocka

Kola­że: Lau­ra Osakowicz

Komentarze

komentarzy