5 niezwykłych reżyserów, których musisz znać

Są tacy reżyserzy, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Chociażby Antonioni, Kubrick, czy Tarantino – to mistrzowie, dzięki którym kino istnieje dzisiaj w takiej a nie innej formie. Cenieni przez widzów i krytyków na całym świecie, prawdopodobnie pozostaną autorytetami dla większości nowych twórców już na zawsze. Jednak poza wielkimi legendami istnieje wielu mniej znanych, lecz równie kreatywnych i innowacyjnych twórców, dzięki którym powstają prawdziwe filmowe dzieła sztuki. Przedstawiamy wam pięciu mniej znanych reżyserów, z których twórczością warto się zapoznać.

David Lynch

Must see : „Mul­hol­land dri­ve”, „Dzi­kość ser­ca”, „Zagu­bio­na autostrada”

O Lyn­chu sły­szał chy­ba każ­dy, ale mało kto widział jego fil­my. Te są z kolei nie lada wyzwa­niem, ponie­waż oglą­da­ne w nie­wła­ści­wy spo­sób mogą bar­dzo łatwo znie­chę­cić do twór­cy. Się­ga­jąc po film Lyn­cha nale­ży przy­go­to­wać się na seans wyma­ga­ją­cy peł­nej uwa­gi i kon­cen­tra­cji, ale w zamian ofe­ru­ją­cy dużo satys­fak­cji i doznań. Świat poko­chał go za fil­mo­we łami­głów­ki, tajem­ni­czy kli­mat, i kon­tro­wer­syj­ne obra­zy. War­to na nie­go zwró­cić uwa­gę wła­śnie teraz, gdyż nie­dłu­go, bo już 21 maja będzie miał pre­mie­rę trze­ci sezon seria­lu „Twin Peaks”. Poza seria­lem, dzię­ki któ­re­mu Lynch zdo­był ser­ca szer­szej publicz­no­ści, war­to zwró­cić uwa­gę przede wszyst­kim na jego fil­my na cze­le z „Mul­hol­land Dri­ve” i „Dzi­ko­ścią ser­ca”.

Paolo Sorrentino

Must see : „Wiel­kie pięk­no”, „Mło­dy papież”

Jego fil­my moż­na nazwać dzie­ła­mi sztu­ki. Każ­dy kadr dopra­co­wa­ny jest z nie­zwy­kłą pre­cy­zją, kolo­ry w fil­mie hip­no­ty­zu­ją, a muzy­ka spra­wia, że widz zupeł­nie zata­pia się w fil­mo­wym świe­cie. Jego naj­słyn­niej­szy film – „Wiel­kie pięk­no” docze­kał się wie­lu nagród, a serial „Mło­dy papież” z Judem Law’em w roli głów­nej spra­wił, że nazwi­sko reży­se­ra dotar­ło do szer­szej publicz­no­ści na całym świe­cie. Fani wart­kiej akcji i przej­rzy­stej fabu­ły mogą się zawieść, jed­nak dla widzów cenią­cych arty­stycz­ną stro­nę kina będzie to strzał w dziesiątkę. 

Wes Anderson

Must see : „Grand Buda­pest hotel”, „Kochan­ko­wie z księżyca”

Jego fil­my są pocz­tów­ko­wo pięk­ne, teatral­ne i do bólu sym­bo­licz­ne. Doro­słych prze­no­szą do cza­sów dzie­ciń­stwa, ale podob­nie jak z Małym księ­ciem, kry­ją w sobie to głęb­sze zna­cze­nie, któ­re ukry­te jest pod powło­ką nie­win­no­ści i baj­ko­wo­ści. Wszyst­ko co widzi­my na ekra­nie jest kry­sta­licz­nie czy­ste – wyda­rze­nia, kra­jo­bra­zy, emo­cje boha­te­rów. Oglą­da­jąc jego dzie­ła nie spo­sób nie odnieść wra­że­nia, że Ander­son jest per­fek­cjo­ni­stą. Jed­nak przy nie­zwy­kle dopra­co­wa­nej czę­ści wizualno-akustycznej, Wes sku­pia się rów­nież na fabu­le, któ­ra w jego fil­mach jest nie­zwy­kle dyna­micz­na i wciągająca. 

Bernardo Bertolucci

Must see : „Ostat­nie tan­go w Pary­żu”, „Marzy­cie­le”

Zasły­nął głów­nie za spra­wą fil­mów takich jak „Kon­for­mi­sta”, czy „Ostat­ni cesarz” (któ­ry zdo­był aż 9 Osca­rów), ale my podzi­wia­my go głów­nie za nie­zwy­kłe fil­my o nie­ty­po­wej miło­ści. „Ostat­nie tan­go w Pary­żu”, któ­re jesz­cze do nie­daw­na budzi­ło ogrom­ne kon­tro­wer­sje, obec­nie uzna­wa­ne jest za jed­no z waż­niej­szych dzieł kina euro­pej­skie­go. W nim, a tak­że w „Marzy­cie­lach”, czy „Ukry­tych pra­gnie­niach” Ber­to­luc­ci poka­zu­je nam miłość inną od tej, do któ­rej przy­wy­kli­śmy. Nagi­na gra­ni­ce i eks­pe­ry­men­tu­je z poję­ciem miło­ści już od 1972 roku, ale jego dzie­ła się nie sta­rze­ją i wciąż zaskakują.

Park Chan–wook

Must see : „Słu­żą­ca”, „Old­boy”

Reży­ser zna­ny jest głów­nie za spra­wą fil­mu „Old­boy”, któ­ry był nie tyl­ko wie­lo­krot­nie nagra­dza­ny na wie­lu festi­wa­lach, ale też przy­czy­nił się do tego, że świat zwró­cił uwa­gę na kino kore­ań­skie. Jego fil­my mają dosyć mrocz­ny i tajem­ni­czy cha­rak­ter, ale przy tym uka­zu­ją pew­ne aspek­ty tak mało zna­nej nam kul­tu­ry kore­ań­skiej. Przy wart­kiej akcji, Chan–wook kła­dzie duży nacisk na deta­le, stwa­rza­jąc z nich sym­bo­le mają­ce duże zna­cze­nie dla całe­go fil­mu. Pole­ca­my obej­rzeć któ­reś z bar­dziej zna­nych dzieł reży­se­ra nie tyl­ko ze wzglę­du na walo­ry arty­stycz­ne, ale też, żeby choć w małym stop­niu odkryć kore­ań­skie kino.

 

Tekst: Julia Szułdrzyńska

Kola­że: Lau­ra Osakowicz

Źró­dło zdjęć: Printerest

Komentarze

komentarzy