3. tricki, dzięki którym zyskasz czas dla siebie

Tekst: Hele­na Chmie­lew­ska
Zdję­cia: Mate­ria­ły pra­so­we, Pin­te­rest

164596-352x500

Cią­gle brak Ci cza­su? Wie­czo­rem kła­dziesz się zbyt póź­no, a każ­dy ranek jest jak Wiel­ka Par­du­bic­ka? Marzysz o choć­by jed­nej dodat­ko­wej godzi­nie dzien­nie?

Doba nie jest z gumy, ale dzię­ki spraw­nej orga­ni­za­cji dnia moż­na zna­leźć czas na to, na co tyl­ko będzie­cie mieć ocho­tę! Pomo­że nam w tym autor „Jak zaosz­czę­dzić godzi­nę dzien­nie. Spraw­ne zarzą­dza­nie cza­sem”.

Micha­el Hep­pell jest jed­nym z naj­po­pu­lar­niej­szych bry­tyj­skich tre­ne­rów moty­wa­cyj­nych. Napi­sał dwie książ­ki, któ­re w krót­kim cza­sie sta­ły się best­sel­le­ra­mi: How to Be Bril­liant oraz Bril­liant Life. W jego semi­na­riach i warsz­ta­tach wzię­ły udział tysią­ce ludzi, sko­rzy­sta­ły z nich też set­ki firm w całej Euro­pie. Dla­te­go to wła­śnie kil­ka jego porad przy­to­czę dziś ku lep­szej orga­ni­za­cji!

Porzą­dek na start!
Tak, to praw­da, że jest na świe­cie garst­ka ludzi, któ­rzy pra­cu­ją w miej­scach tak zawa­lo­nych papie­ra­mi, że nie widać nawet skraw­ka pod­ło­gi, a mimo to potra­fią zna­leźć wszyst­ko w sekun­dę. Ale naj­pew­niej Tobie zaję­ło­by to o wie­le wię­cej, więc nie powta­rzaj aneg­do­tek o tych wyjąt­kach tyl­ko bierz się za sprzą­ta­nie! Jeśli napraw­dę chcesz zaosz­czę­dzić czas musisz pozbyć się bała­ga­nu z całe­go swo­je­go życia. To nie wszyst­ko. Póź­niej nale­ży dbać o to, by pozo­sta­ło one upo­rząd­ko­wa­ne. Oczy­wi­ście zmia­na nawy­ków bywa trud­na, ale chy­ba czas prze­zna­czo­ny na hob­by jest tego wart, praw­da? Nawet rema­nent sza­fy nie jest tak trud­ny jak biur­ko z całą jego powierzch­nią. Rada? Stwórz trzy sto­si­ki i nazwij je: „Kosz”, „Kata­log”, „Ktoś inny”. Nie ma co się oszu­ki­wać – szaf­ki z doku­men­ta­mi to czę­sto pio­no­we kosze na śmie­ci, do któ­rych nie zaglą­da­my przez lata, ale cho­mi­ku­je­my w oba­wie utra­ce­nia nie­zmier­nie waż­nych świst­ków. Dla­te­go pozwól „Koszo­wi” rosnąć i z ulgą wyrzuć jego zawar­tość! A co z fol­de­rem „Ktoś inny” ? Prze­cież nie musisz być odpo­wie­dzial­ny za wszyst­ko co leży na Two­im biur­ku. To meto­da, któ­ra wyjąt­ko­wo dobrze spraw­dza się w domu (choć w miej­scu pra­cy tak­że!) – trze­ba cza­sa­mi obdzie­lić obo­wiąz­ka­mi naszych bli­skich i oka­zu­je się, że nie jest to takie trud­ne; wystar­czy wie­dzieć kie­dy i jak o to zapy­tać.

Nie­spo­dzian­ki i nagro­dy
Więk­szość pla­ne­ty podzie­la pro­blem orga­ni­za­cji i umie­jęt­ne­go usta­la­nia prio­ry­te­tów w pra­cy. Gdy­by tak móc zabrać się za coś wcze­śniej, zamiast robić to na ostat­nią chwi­lę…. Wbrew pozo­rom zwal­cze­nie chę­ci odkła­da­nia wszyst­kie­go na póź­niej nie jest takie trud­ne – wystar­czy być dla sie­bie dobrym! Mogli­by­ście spy­tać: ale jak to, prze­cież nie mogę się zmo­ty­wo­wać bez nagród, jak mia­ło­by to dzia­łać z nimi? Otóż bar­dzo pro­sto. Trze­ba wie­dzieć kie­dy się roz­piesz­czać. Ci, któ­rzy odkła­da­ją rze­czy na póź­niej to mistrzo­wie w znaj­do­wa­niu sobie powo­dów, dla któ­rych jesz­cze nie war­to zaczy­nać dane­go dzia­ła­nia. Naj­śmiesz­niej­sze jest to, że póź­niej jesz­cze wma­wia­ją sobie, że naj­pierw zro­bią coś inne­go, co pomo­że w roz­po­czę­ciu wypeł­nie­nia dane­go zda­nia. Wyobraź­cie sobie, że wsta­je­cie o godzi­nie 09.00 – to ide­al­na pora, aby zacząć dzia­łać. Naj­pierw bio­rę kąpiel – to mnie obu­dzi (tak jak­by prysz­nic nie wystar­czał). Póź­niej robię śnia­da­nie, her­bat­kę, spraw­dzam pocz­tę. Póź­niej face­bo­oka. Cho­le­ra, her­ba­ta już zim­na, trze­ba dolać cie­płej wody. Idę do kuch­ni, nasta­wiam ją, wra­cam i jesz­cze tyl­ko kil­ka szyb­kich new­sów modo­wych. Zale­wam her­ba­tę, wcho­dzę na info z kra­ju i świa­ta – prze­cież war­to być oczy­ta­nym! Jesz­cze ostat­ni raz face­bo­ok. Już 11?! Jak to?! Jakie jest alter­na­tyw­ne roz­wią­za­nie tej sytu­acji? „Posta­nów sobie, że każ­da nad­obo­wiąz­ko­wa czyn­ność będzie nagro­dą za wyko­na­nie czę­ści głów­ne­go zada­nia.” Wystar­czy­ło wziąć 5 minu­to­wy prysz­nic, pod­czas włą­cza­nia się kom­pu­te­ra prze­my­śleć co w moim zada­niu jest naj­waż­niej­sze i jak podzie­lić je na kil­ka eta­pów. Po pierw­szych 500 sło­wach napi­sa­ne­go arty­ku­łu idę w nagro­dę zro­bić sobie her­ba­tę, przy­no­szę ją i popi­ja­jąc piszę kolej­ne 500 słów. Dopie­ro 10.00 i już goto­we?! Moż­na?! Moż­na!

25c286e6b45178649044968643f182a3

Co jest nie tak z lista­mi zadań?
Ist­nie­je głę­bo­ko zako­rze­nio­ne prze­ko­na­nie, że listy zadań to świet­ny pomysł – w koń­cu wszy­scy z nich korzy­sta­my. Czy to napraw­dę ozna­cza, że są dobre? I tak, i nie. Wszyst­ko jest okej, jeże­li listy zadań zamie­nia­ją się w listy zadań wyko­na­nych. Kie­dy masz całą masę zadań do wyko­na­nia, sia­dasz już nad kart­ką i wytę­żasz umysł, by wszyst­ko spi­sać nagle poja­wia się 30 punk­tów do zre­ali­zo­wa­nia. Niby w porząd­ku, jest prze­cież dopie­ro ranek, cały dzień przed Tobą. Ale wie­czo­rem, po powro­cie do domu, wra­casz do listy i odha­czasz co uda­ło Ci się zro­bić. Tyl­ko 10 zadań. To 1/3. Naj­czę­ściej są to naj­prost­sze rze­czy z listy, ale zacho­wu­jesz to jako swo­ją słod­ką tajem­ni­cę. Mija dzień za dniem, nawet nie wiesz kie­dy tra­cisz kon­tro­lę i czu­jesz, że potrzeb­na Ci nowa lista. Sia­dasz, piszesz nową i po raz kolej­ny wyko­nu­jesz 10 pro­stych spraw, a te poważ­ne dalej sto­ją w miej­scu. To fru­stru­ją­ce! Jaki jest lep­szy pomysł? Na prze­ło­mie poprzed­nich stu­le­ci naj­bo­gat­szym czło­wie­kiem na naszej pla­ne­cie był nie­ja­ki Char­les Schwab. Pew­ne­go dnia pod­szedł do nie­go mło­dy czło­wiek i zapro­po­no­wał, że podzie­li się swo­im pomy­słem, Schwab będzie testo­wał go przez mie­siąc, a póź­niej zapła­ci tyle, na ile oce­nia jego war­tość. „Bogacz sko­rzy­stał z ofe­ty i po 30 dniach wypła­cił 100 000 dola­rów! Będę dobro­dusz­na i podzie­lę się pomy­słem, war­tym 12. milio­nów bak­sów, zupeł­nie za dar­mo.” Pod koniec dnia zapisz na kart­ce 5 naj­waż­niej­szych rze­czy, któ­re zro­bisz jutro. I zrób je! Tyl­ko pięć. Co w tym genial­ne­go? Two­rząc listę przed snem, nie z same­go rana, dajesz swo­je­mu mózgo­wi zada­nie na kolej­ne sześć lub dzie­więć godzin, kie­dy Ty będziesz spał. Dla pod­świa­do­mo­ści to waż­ny czas na przy­go­to­wa­nie się. Ma to być tyl­ko pięć naj­waż­niej­szych zadań – nie tych, któ­re zaj­mu­ją naj­mniej cza­su, są naj­pil­niej­sze, czy naj­ła­twiej­sze. Pięć NAJWAŻNIEJSZYCH rze­czy. Co jeśli masz za sobą kiep­ski dzień, patrzysz na listę pię­ciu naj­waż­niej­szych rze­czy do zro­bie­nia i oka­zu­je się, że wyko­na­łeś tyl­ko 4 zada­nia? Nie baga­te­li­zuj tego, ale też nie wpa­daj w depre­chę. Masz prze­cież goto­wy punkt na kolej­ną listę 5 naj­waż­niej­szych rze­czy!

For Vers-24, War­saw

_____

DOSTĘPNA:
dobreksiazki.pl
POLECAJCIE:



Komentarze

komen­ta­rzy