Żyć w zgodzie z social media

Poranny budzik w smartfonie – doskonała okazja do sprawdzenia smsów, szybkiej skrzynki mailowej, statusów i wydarzeń na Facebooku, relacji na Instagramie i najnowszych fotek na Snapchacie. Wielu z nas właśnie tak rozpoczyna swój dzień. W ciągu dnia wcale nie jest inaczej – oczekiwanie na autobus – sprawdzenie Facebooka, jazda autobusem – nowa fotka na Snapchat, lunch w pracy – przegląd najnowszych wpisów na Twitterze. Jesteśmy tak bardzo zaangażowani w bycie online, że zapominamy o byciu tu i teraz. Czy social media mogą zrujnować nasze życie? A może da się z nimi żyć w zgodzie? 

Każ­dy z nas wyko­rzy­stu­je social media na swój spo­sób. Jed­ni pro­mu­ją swo­ją twór­czo­ść, dru­dzy są skon­cen­tro­wa­ni głów­nie na obser­wo­wa­niu życia inny­ch, a jesz­cze inni – na oce­nia­niu wszyst­ki­ch i wszyst­kie­go dooko­ła opie­ra­jąc się na ułam­ku czy­jejś oso­bo­wo­ści czy histo­rii. Wszy­scy oce­nia­my sie­bie nawza­jem na pod­sta­wie kil­ku polu­bio­ny­ch postów, któ­re poka­zu­je­my świa­tu onli­ne. Czu­je­my, że mamy wol­no­ść mówie­nia rze­czy, któ­ry­ch nigdy nie powie­dzie­li­by­śmy w praw­dzi­wym życiu, ponie­waż za ekra­nem czu­je­my się bez­piecz­ni i nie­ty­kal­ni. Na por­ta­la­ch spo­łecz­no­ścio­wy­ch usu­wa­my z gro­na zna­jo­my­ch ludzi, z któ­ry­mi się nie zga­dza­my, jak­by to spo­wo­do­wa­ło, że prze­sta­ną ist­nieć, a my prze­sta­nie­my o nich myśleć. Z tru­dem przy­cho­dzi nam kwe­stio­no­wa­nie naszy­ch prze­ko­nań i przy­zna­wa­nie komuś racji. Sta­je­my się coraz bar­dziej zamknię­ci i samo­wy­star­czal­ni. Bada­nia wyka­za­ły, że im wię­cej cza­su poświę­ca­my na media spo­łecz­no­ścio­we, tym więk­sze ryzy­ko wystą­pie­nia depre­sji. Mimo tego, że wie­lu z nas m tego świa­do­mo­ść, nie­wie­lu chce to zmie­nić.

Kil­ka oznak, że social media prze­ję­ło nad tobą kon­tro­lę:

  • Co chwi­lę spraw­dza­sz tele­fon,
  • Trol­lu­je­sz, być może nawet o tym nie wie­dząc,
  • Nie rezy­gnu­je­sz z social media będąc w pra­cy,
  • Czę­sto podej­mu­je­sz wal­kę w komen­ta­rza­ch,
  • Two­ja obse­sja na punk­cie sel­fie jest poza kon­tro­lą,
  • Mar­twi­sz się o licz­bę laj­ków,
  • Two­je życie to nie­ustan­na zmia­na sta­tu­sów,
  • Zmie­nia­sz zda­nie na temat bli­ski­ch ci osób na pod­sta­wie social media.

3 ważne zasady, których musisz się trzymać: 

 

  • Dziel się chwi­lą, ale jej nie trać.

 

Sha­ring moments” – to coś to naj­czę­ściej robi­my w social media, czy­li tak zwa­ne „dzie­le­nie się chwi­lą” – smut­ku, rado­ści, przy­jaź­ni i pięk­na. Zabaw­ne, ale im bar­dziej anga­żu­je­sz się w social media i chce­sz podzie­lić się chwi­lą, któ­rą wła­śnie prze­ży­wa­sz – tra­ci­sz ją. Im moc­niej dąży­sz do połą­cze­nia się z inny­mi onli­ne, tym bar­dziej odłą­cza­sz się od rze­czy­wi­sto­ści. Nasz umy­sł jest szczę­śli­wy tu i teraz. Zanu­rz się w chwi­li i nie wycią­gaj z kie­sze­ni smar­fto­na – zgu­bi­sz ją bez­pow­rot­nie. Gdy poczu­je­sz się goto­wy – może­sz świę­to­wać wir­tu­al­nie.  

 

  • Poznaj gra­ni­cę.

 

Powiedz­my to sobie jasno – social media nas pochła­nia­ją. Zamia­st czer­pać przy­jem­no­ść z codzien­no­ści oraz ludzi, któ­rzy są wokół nas, szu­ka­my jej w tele­fo­nie. Ośrod­ki przy­jem­no­ści zlo­ka­li­zo­wa­ne w naszym mózgu pozy­tyw­nie reagu­ją na cały stru­mień nowy­ch inte­rak­cji, postów i zdjęć poja­wia­ją­cy­ch się w każ­dej minu­cie. Cza­sa­mi narzę­dzie, któ­re łączy nas z inny­mi, spra­wia, że coraz bar­dziej się od nich odda­la­my. Docho­dzi uczu­cie odizo­lo­wa­nia i podat­no­ści na niską samo­oce­nę („Jak to? Tyl­ko 50 laj­ków?”). Pamię­taj, że praw­dzi­we „połą­cze­nie” z bli­ski­mi ma wie­le zalet i nie zastą­pi go żad­ne social media. Chro­ni nas przed codzien­ny­mi, emo­cjo­nal­ny­mi wzlo­ta­mi i upad­ka­mi poja­wia­ją­cy­mi się w cią­gu jed­nej minu­ty i zmniej­sza obse­syj­ną chęć poszu­ki­wa­nia uwa­gi.

 

  • Dbaj o rela­cje.

 

Podob­no sama obec­no­ść tele­fo­nu komór­ko­we­go pod­czas roz­mo­wy dwó­ch osób, zakłó­ca uczu­cie bli­sko­ści i komu­ni­ka­cji. Jeste­śmy isto­ta­mi spo­łecz­ny­mi, temu nie da się zaprze­czyć.  Potra­fi­my dosko­na­le odczy­ty­wać uczu­cia zna­ny­ch nam osób. Dzia­ła­jąc jak lustro two­rzy­my nić poro­zu­mie­nia wobec uczuć inny­ch ludzi. Współ­czu­je­my temu, kto prze­wró­cił się na chod­ni­ku i czu­je­my smu­tek, gdy widzi­my oso­bę ze łza­mi w ocza­ch. Budu­jąc rela­cje w opar­ciu o media spo­łecz­no­ścio­we nie dzia­ła­my jak lustro. Bra­ku­je nam emo­cji w ocza­ch przy­ja­cie­la, wzro­ku poiry­to­wa­nia u part­ne­ra lub pró­by podzie­le­nia się czymś waż­nym. Teo­re­tycz­nie social media mają nie­ustan­nie nas łączyć, ale w rze­czy­wi­sto­ści dzia­ła­ją jak nie­wi­dzial­na barie­ra.

Tek­st: Mar­ty­na Ludwi­niak

Kolaż: VERS-24

Komentarze

komen­ta­rzy