Wywiad z właścicielką LUI STORE – Luizą Kubis

Luiza Kubis - młoda i ambitna, miała okazję odbyć staż u Diora i innych światowych projektantów. Wróciła do Warszawy by otworzyć swój własny butik - Lui Store przy Mokotowskiej.  Z Luizą porozmawialiśmy o jej priorytetach i inspiracjach, które przyświecały jej w tworzeniu tego  niezwykle estetycznego miejsca.

Luiza Kubis

Dzień zaczy­nam od: czar­nej kawy i spraw­dze­nia pocz­ty.

Mój spo­sób na ide­al­ny pora­nek: Poran­ki są gene­ral­nie dla mnie trud­ne, bo nie lubię rano wsta­wać. Ide­al­ny pora­nek to taki, któ­ry nie zaczy­na się od budzi­ka o 8, pozwa­la mi na powol­ne prze­bu­dze­nie i zje­dze­nie śnia­da­nia bez pośpie­chu.

3 rze­czy bez któ­ry­ch nie ruszam się z domu: tele­fon, toreb­ka i minia­tur­ka moich ulu­bio­ny­ch per­fum Her­mes Eau de Rhu­bar­be.

Paryż czy Nowy Jork? Zde­cy­do­wa­nie Paryż.

Naj­bar­dziej inspi­ru­ją mnie: sztu­ka i sta­re fil­my.

W ludzia­ch naj­bar­dziej cenię: szcze­ro­ść i lojal­no­ść.

Ulu­bio­ne miej­sce w War­sza­wie: W War­sza­wie miesz­kam od nie­daw­na i dopie­ro odkry­wam jej uro­ki. Uwiel­biam odwie­dzać Zachę­tę. Tam zawsze znaj­dę spo­rą daw­kę inspi­ra­cji.

Książ­ka, do któ­rej lubię wra­cać: Pach­ni­dło (Patrick Suskind) i Nie­bie­ski Auto­bus (Bar­ba­ra Kosmow­ska).

Lui Store

Lui Sto­re to miej­sce, dzię­ki któ­re­mu każ­da kobie­ta może poznać naj­now­sze tren­dy, odna­leźć mnó­stwo inspi­ra­cji, ale przede wszyst­kim z naszą pomo­cą roz­wi­nąć swo­ją przy­go­dę z modą i sty­li­za­cją.

Stwo­rzy­łaś pięk­ne i nie­sa­mo­wi­cie inspi­ru­ją­ce miej­sce w War­sza­wie – Lui Sto­re. Skąd pomy­sł na taki butik? 

Ukoń­czo­ne stu­dia na Cen­tral Saint Mar­tins, a póź­niej staż mię­dzy inny­mi w domu mody Dior pozwo­li­ły mi patrzeć na modę w zupeł­nie inny spo­sób. W cza­sie moje­go poby­tu za gra­ni­cą odwie­dza­łam prze­róż­ne miej­sca – buti­ki, restau­ra­cje, gale­rie. Doj­rza­ła we mnie decy­zja, że chcia­ła­bym w Pol­sce stwo­rzyć miej­sce, któ­re będzie spi­nać klam­rą to wszyst­ko, co zoba­czy­łam i cze­go doświad­czy­łam. W War­sza­wie nie ma takie­go miej­sca jak np. Dover Stre­et Mar­ket w Lon­dy­nie, Andre­as Mur­ku­dis w Ber­li­nie czy Tser­kov na Myko­nos. Ja podej­mu­ję pró­bę, żeby to zmie­nić.

Lui Store

Wszy­scy zachwy­ca­ją się prze­pięk­nym wnę­trzem Lui Sto­re. Jak prze­bie­gał pro­ces jego pro­jek­to­wa­nia? Co spra­wi­ło Ci naj­wię­cej trud­no­ści? 

Pro­jekt wnę­trza przy­go­to­wa­li Dmowski&Co oraz Mate­usz Tań­ski. Ja wie­dzia­łam dokład­nie co mi się podo­ba, a oni pomo­gli mi to ubrać w jed­ną spój­ną cało­ść. Naj­wię­cej trud­no­ści spra­wi­ła mi sama reali­za­cja pro­jek­tu – dopil­no­wa­nie remon­tu i wyko­naw­ców. Przy­wią­zu­ję wagę do każ­de­go deta­lu. Wszyst­ko musia­ło być pre­cy­zyj­nie wykoń­czo­ne. Pod tym wzglę­dem nie mam w zwy­cza­ju cho­dzić na kom­pro­mi­sy.

Luiza Kubis

Sta­wia­sz na bar­dzo wyse­lek­cjo­no­wa­ne mar­ki, z pro­duk­ta­mi świet­nej jako­ści.  Dla­cze­go aku­rat te zapro­si­łaś do swo­je­go buti­ku? 

Do Lui Sto­re wybra­łam mar­ki, któ­re sama chcia­ła­bym nosić. Jest to gru­pa moich fawo­ry­tów, któ­ry­ch cenię za desi­gn i wyśmie­ni­tą jako­ść. Char­lot­te Simo­ne, palmer/harding czy Atti­co to mar­ki, któ­re znam od same­go począt­ku ich powsta­nia. Śle­dzi­łam ich pierw­sze kro­ki, więc w natu­ral­ny spo­sób sta­ra­łam się o nich w pierw­szej kolej­no­ści. Ja uwiel­biam mar­ki, któ­re mają duszę i pomy­sł na sie­bie. Takie wła­śnie zapra­szam do Lui Sto­re. Z jed­nej stro­ny sta­wiam na rze­czy bar­dzo kla­sycz­ne, a z dru­giej na te cał­kiem sza­lo­ne. Nie­ba­wem dołą­czą też mniej zna­ni pro­jek­tan­ci, któ­ry­ch odkry­łam pod­czas moich podró­ży. Myślę, że wspól­nie stwo­rzą bar­dzo intry­gu­ją­cą cało­ść.

Kim jest klient­ka Lui Sto­re? 

To kobie­ta, któ­ra kocha kla­sy­kę, ale nie boi się eks­pe­ry­men­to­wać z modą.

Lui Store

Czym zasko­czył Cię pol­ski rynek po powro­cie do kra­ju?

Pol­ski rynek zasko­czył mnie pozy­tyw­nie – otwar­to­ścią na nowe, chę­cią roz­wo­ju i rosną­cą świa­do­mo­ścią mody, czy sztu­ki.

Doświad­cze­nie zawo­do­we zbie­ra­łaś pra­cu­jąc dla naj­więk­szy­ch modo­wy­ch marek. Co uwa­ża­sz za naj­waż­niej­szy etap w swo­jej karie­rze ? 

Jestem na samym począt­ku mojej dro­gi, ale myślę, że istot­nym kro­kiem była dla mnie pra­ca dla domu mody Dior w Pary­żu. Tam dopie­ro zoba­czy­łam jak dzia­ła cała machi­na – wszyst­kie kro­ki od pierw­sze­go pro­jek­tu, aż po wsta­wie­nie kolek­cji do buti­ków. Na suk­ces takiej fir­my pra­cu­ją tysią­ce ludzi. To było bar­dzo roz­wi­ja­ją­ce. Pod­czas sta­żu u Mar­che­sa w Nowym Jor­ku byłam odpo­wie­dzial­na za całe pro­jek­ty haftów na sukien­ki. Moje umie­jęt­no­ści zosta­ły szyb­ko doce­nio­ne i zle­ca­no mi pro­jek­ty, do któ­ry­ch nor­mal­nie nie dopusz­cza­no sta­ży­stów.

Lui Store

Pra­co­wa­łaś w Nowym Jor­ku i Pary­żu. Dla­cze­go zde­cy­do­wa­łaś się na powrót do Pol­ski? 

Było parę powo­dów. Przede wszyst­kim doj­rza­łam i prze­my­śla­łam, co jest w życiu moim prio­ry­te­tem. Karie­ra i samo­re­ali­za­cja są nie­by­wa­le waż­ne, ale jestem bar­dzo zży­ta z moimi rodzi­ca­mi. Bar­dzo chcia­łam oba te ele­men­ty ze sobą połą­czyć. Pol­ska jest abso­lut­nie goto­wa na taką modę jak ta w Lon­dy­nie czy Pary­żu, a kom­fort życia tutaj jest dużo lep­szy.

Pol­ska moda bar­dzo prę­że­nie się roz­wi­ja, jed­nak wciąż bra­ku­je w niej biz­ne­so­we­go podej­ścia. Jakie widzi­sz naj­więk­sze błę­dy pol­ski­ch marek? 

Nie chcia­ła­bym oce­niać błę­dów inny­ch, ponie­waż sama pew­nie je popeł­niam 😉

Lui Sto­re to nie­sa­mo­wi­ta prze­strzeń. Czy masz w War­sza­wie jesz­cze inne miej­sca, do któ­ry­ch lubi­sz wra­cać?

Z miej­sc modo­wy­ch bar­dzo lubię butik Le Brand. Czę­sto wra­cam do restau­ra­cji Bazar Kocha. Miej­scem, któ­re zro­bi­ło na mnie ogrom­ne wra­że­nie jest cock­ta­il bar Char­lie. W War­sza­wie jest całe mnó­stwo inspi­ru­ją­cy­ch miej­sc – jesz­cze wie­le przede mną.

Lui Store

Jakie są pla­ny na roz­wój Lui Sto­re?

Pla­nów jest dużo, ale wola­ła­bym ich na razie nie zdra­dzać. Przede wszyst­kim zale­ży mi na zdo­by­ciu zaufa­nia moich klien­tek. Sku­piam się też na dopra­co­wa­niu skle­pu inter­ne­to­we­go, któ­ry ruszy już nie­ba­wem.

Gdzie widzi­sz sie­bie za 5 lat? 

Mam nadzie­ję, że za 5 lat będę mogła dalej roz­wi­jać Lui Sto­re, być może wpro­wa­dzić swo­ją mar­kę odzie­żo­wą i wię­cej podró­żo­wać.

Roz­ma­wia­ła: Mar­ty­na Urbań­ska, India Indre Saka­le
Zdję­cia: Lau­ra Osa­ko­wi­cz

Komentarze

komen­ta­rzy