Sztuka podejmowania decyzji

Moda na oryginalność i indywidualizm nie jest nowością. Prawie każdy z nas pragnie się w jakiś sposób wyróżniać. Niektórzy uważają nawet, że to właśnie potrzeba indywidualności nadaje życiu człowieka sens i kierunek. Chcemy wymyślić coś na co nikt inny jeszcze nie wpadł, pragniemy posiadać wiedzę, której nie mają inni, chcemy wyglądać inaczej niż wszyscy – chcemy być wyjątkowi. Dlaczego w takim razie, jeździmy jak niemal wszyscy na wakacje do Grecji, na jesień kupujemy zieloną parkę, a na kawę chodzimy do Starbucksa? W jakim stopniu podejmowane przez nas decyzje są kierowane naszymi rzeczywistymi preferencjami i marzeniami, a kiedy tym co modne i popularne? Czym różni się kopiowanie od szukania inspiracji i wreszcie kiedy rzeczywiście możemy powiedzieć, że jesteśmy oryginalni?

W koń­cu zna­la­złaś czas na wyma­rzo­ny urlop. Tydzień wol­ne­go, ide­al­ny moment na wyjazd i odpo­czy­nek od obo­wiąz­ków. Zabie­ra­sz się za pla­no­wa­nie podró­ży.

  1. Kole­żan­ka wybra­ła się ostat­nio do Bar­ce­lo­ny. Była zachwy­co­na! Po powro­cie przez kil­ka dni z zachwy­tem opo­wia­da­ła Ci o swo­jej wyciecz­ce, poka­zy­wa­ła zdję­cia i pamiąt­ki, któ­re z niej przy­wio­zła. Sko­ro tak bar­dzo jej się podo­ba­ło, posta­na­wia­sz, że sama tam poje­dzie­sz i prze­ko­na­sz się na wła­sne oczy. Zde­cy­do­wa­łaś – Bar­ce­lo­na! Jesz­cze tyl­ko spraw­dza­sz na Tri­pA­dvi­so­rze naj­po­pu­lar­niej­sze wśród tury­stów hote­le, upew­nia­sz się, że ten wybra­ny przez cie­bie jest w naj­mod­niej­szej dziel­ni­cy i jesteś goto­wa. Po powro­cie z wyciecz­ki może­sz potak­nąć kole­żan­ce, że mia­ła rację, Bar­ce­lo­na jest ład­na i… cze­kać na jej kolej­ną podróż, aby zno­wu jakiś czas póź­niej ruszyć w jej śla­dy.
  1. Kole­żan­ka wybra­ła się ostat­nio do Bar­ce­lo­ny. Była zachwy­co­na! Ale Ty jakoś nigdy spe­cjal­nie nie prze­pa­da­łaś za Hisz­pa­nią. Poza tym teraz jest tam tro­chę za cie­pło, Ty nie umie­sz hisz­pań­skie­go, a kuch­nia hisz­pań­ska zde­cy­do­wa­nie nie jest dla Cie­bie. Patrzy­sz na mapę Euro­py, szu­ka­sz infor­ma­cji, myśli­sz o chłod­niej­szej tem­pe­ra­tu­rze i obłęd­ny­ch kra­jo­bra­za­ch. Padło na Islan­dię. Nikt z Two­ich zna­jo­my­ch jesz­cze tam nie był. Wszy­scy zawsze wybie­ra­ją połu­dnio­we kie­run­ki. Nie­waż­ne. Paku­je­sz się, bie­rze­sz prze­wod­nik, do któ­re­go zer­ka­sz póź­niej i tak dosyć spo­ra­dycz­nie i rusza­sz w nie­zna­ne. Podróż była fan­ta­stycz­na, zako­cha­łaś się w Islan­dii, a Twoi zna­jo­mi z zachwy­tem oglą­da­ją zdję­cia i już zbie­ra­ją od Cie­bie adre­sy miej­sc, w któ­ry­ch się zatrzy­my­wa­łaś.

Żad­na z powyż­szy­ch wer­sji nie jest zła ani dobra. Jed­ni wolą podej­mo­wać decy­zje suge­ru­jąc się inny­mi, dru­dzy prze­cie­ra­ją szla­ki, samo­dziel­nie wybie­ra­jąc pasu­ją­ce im roz­wią­za­nia. Jed­nak waż­ne jest to, żeby być świa­do­mym tego w jaki spo­sób dzia­ła­my i zasta­no­wić się, czy na pew­no nam to odpo­wia­da. Cza­sa­mi nie zda­je­my sobie spra­wy z tego, że podej­mu­je­my decy­zje kie­ru­jąc się zda­niem, bądź doświad­cze­niem osób z nasze­go oto­cze­nia. Kie­dy tak się dzie­je, prze­waż­nie czu­je­my, że nie mamy kon­tro­li nad wła­snym życiem i w efek­cie jeste­śmy nie­szczę­śli­wi.

Podej­mo­wa­nie decy­zji samo­dziel­nie wca­le nie jest łatwe. Prze­waż­nie wyma­ga więk­sze­go wysił­ku, więk­szej ilo­ści cza­su i poświę­ce­nia. Do tego docho­dzą jesz­cze nie­pew­no­ść i dosyć duże ryzy­ko, że może się nie uda, może nam się nie będzie podo­bać. Ale to wła­śnie z decy­zji pod­ję­ty­ch w ten spo­sób czer­pie­my naj­wię­cej satys­fak­cji, dumy i ener­gii do dal­sze­go dzia­ła­nia według wła­sny­ch zasad. 

Nie ma nic złe­go w szu­ka­niu inspi­ra­cji, czy poszu­ki­wa­niu natchnie­nia, jed­nak wszyst­ko nale­ży robić z umia­rem. Inspi­ra­cje łatwo mogą prze­ro­dzić się w kopio­wa­nie, a natchnie­nie w bez­myśl­ne podą­ża­nie utar­ty­mi ścież­ka­mi.

Nie cho­dzi też o to, żeby zupeł­nie zamknąć się na to co nas ota­cza i na infor­ma­cje, któ­re w jakiś spo­sób nam mogą pomóc. To na co war­to zwró­cić uwa­gę, to świa­do­mo­ść tego w jaki spo­sób postę­pu­je­my i zada­nie sobie pyta­nia, czy jeste­śmy z tym szczę­śli­wi?

Tek­st: Julia  Szuł­drzyń­ska

Kolaż: Prin­te­re­st

Komentarze

komen­ta­rzy